W tragedii zawsze jesteśmy samotni. Co nie znaczy, że nie potrzebujemy bliskości i pomocy. Dlatego tak ważne jest dla nas wsparcie. W dzień, dwa po dramatycznym wydarzeniu, ale też po miesiącu i roku.

REKLAMA
Poranki maja swój rytm, ja najpierw uruchamiam ekspres, a zaraz potem radio. W czwartkowy poranek wielu z nas zastygło słysząc wiadomość o wybuchu i zawaleniu się kamienicy w Katowicach. Dom to dla większości z nas miejsce bezpieczne, schronienie, w którym nie spodziewamy się katastrofy. Ciężko wyobrazić sobie co czuli ludzie, których o 5 rano obudził wybuch i pożar. Przez cały dzień telewizje nadawały specjalny program, relacje z miejsca katastrofy, rozmowy z ofiarami i ratownikami. Mnóstwo emocji.
Ja też dołączyłam do tego grona i rozmawiałam z Joanną Racewicz o tym, jakie szkody w psychice robi takie tragiczne wydarzenie. Tekst linka
Wczoraj z poszkodowanymi byli psychologowie, urzędnicy, działacze charytatywni, wszyscy deklarowali pomoc w ułożeniu życia na nowo. Ja natomiast zastanawiam się jakie wsparcie będą mieli ci ludzie za miesiąc albo rok. Bo ich uraz psychiczny dopiero się rozrasta. Teraz są w szoku, mają wysoki poziom adrenaliny, zajęci są organizacją codzienności. Tak będzie przez kilka dni. Trudności mogą się pojawić za jakiś czas. Paradoksalnie wtedy, kiedy już zamieszkają w nowych mieszkaniach i usiądą przy nowych stołach. Wtedy potrafi zaatakować smolisty, czarny i lepki lęk. Dlatego pamiętajmy i wspierajmy ludzi, których spotkała tragedia, nie tylko w pierwszych dniach. Pamiętajmy o nich po miesiącach i latach. Mam nadzieję, że mieszkańców katowickiej kamienicy psychologowie i bliscy nie opuszczą jeszcze długo.