Jakiś czas temu usłyszałam historię matki, która w sytuacjach, kiedy jej dziecko jest niegrzeczne, dostanie złe oceny w szkole albo nie posprzątało pokoju, to za karę nie przytula go przed snem! Zamarłam. Nie przypuszczałam, że można mieć taki pomysł. Powrócił jak natrętna mucha problem kary. Wydawałoby się, ze już to przerobiliśmy, że nie ma już klęczenia na grochu, rózg i stania w kącie. Matka, o której piszę ma poczucie, ze jest świadomą swojej roli. Dba o wychowanie i edukację. Nie stosuje kar cielesnych, ale uważa, że dziecko należy karać i wymyśliła sobie taki koncept.
REKLAMA
Zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z nas, dziecko czy dorosły popełnia błędy. Zawala coś, coś robi niewystarczająco starannie, o czymś zapomina. Oczywiście ponosimy konsekwencje. Pracujemy po godzinach, nadrabiamy zaległości, tracimy miejsce w szkolnej drużynie siatkówki albo pracę. Potem musimy, nadrabiać i odpracowywać. Bywa, że tracimy jakąś szansę życiowa bezpowrotnie. Te wszystkie wpadki i porażki są nam potrzebne, żebyśmy się mogli nauczyć odpowiedzialności za swoje działanie. Żebyśmy wiedzieli, jak ważne jest planowanie i organizacja. Żebyśmy zrozumieli jaką cenę się płaci za utratę zaufania. Są takie sytuacje, ze się załamujemy, wściekamy, ba wpadamy w furie i obwiniamy innych o swoje potknięcia. To właśnie wtedy potrzebujemy wsparcia bliskich osób. Po jedynce z wuefu (jedynka z w-f, to całkiem osobna kwestia, do której warto wrócić!) w niczym nie pomoże krzyk albo kara w postaci utraty deseru, ale tato, który poćwiczy skomplikowane rzuty piłką już tak. Miałam okazję obserwować, jak mój tato zawalił jakieś terminy z oddaniem ważnego artykułu. Mama się wściekła, skrytykowała jego niepamiętanie o terminach, a następnie zrobiła dzbanek kawy i cała noc pracowała z nim wspólnie, żeby na rano tekst był gotowy. Ale czy któraś z tych sytuacji to powód, żeby nam odbierano miłość? Nie kocha się za coś, nie okazuje się uczuć w nagrodę. Można nie akceptować jakiś zachowań, krytykować styl pracy, zżymać się na niesłowność, ale ustanawianie kary w postaci braku przytulania? Nigdy! Do czego może prowadzić taka koncepcja na wychowanie? Na naukę tego, ze za miłość się płaci. Dobrym zachowaniem, piątkami z matematyki, albo brylantami. A miłość przecież jest przywilejem, a nie towarem, który można kupić w jakimś emocjonalnym hipermarkecie.
