Bardzo często jak myślimy o pomaganiu pokrzywdzonym ludziom staramy się, żeby ta pomoc była na wskroś praktyczna. Jak ubrania, to niespecjalnie modne, ale trwałe i bezpiecznych, najlepiej w burych kolorach. jak meble to bezwzględnie proste i tanie, jak zawód to bardzo praktyczny. Trochę jakbyśmy chcieli w każdym geście przypomnieć potrzebującym, że nie mają szans na rozwinięcie skrzydeł i realizację wielkich marzeń. A przecież dzieci w domu dziecka mają prawo marzyć o zostaniu artystą albo astrofizykiem. A ktoś biedny ma pełne prawo do tego, żeby w jego otoczeniu znajdowały się piękne przedmioty. Dlatego staram się wspierać ludzi, którzy chcą dzielić się z innymi tym co maja najlepszego, czyli odwagą żeby marzyć i te marzenia realizować!
Dopiero niedawno dowiedziałam się o olimpiadzie projektów społecznych "Zwolnieni z Teorii" zafascynowali mnie młodzi ludzie, k którzy chcą zmienić świat, zaczynając od najbliższego otoczenia. Spotkałam licealistów, którzy opowiedzieli mi o swojej akcji - EYES OPEN, a ja bez chwili wahania postanowiłam im pomóc. Julia, Maja, Michalina, Błażej, Angelika, Łukasz oraz Asia, to uczennice i uczniowie warszawskich szkół: LO nr IX im. Klementyny Hoffmanowej, LO nr XXXIV im. Miguela de Cervantesa, XL LO im. Stefana Żeromskiego i mojego I SLO "Bednarska". To zdecydowanie wartość dodana projektu - łączy osoby z różnych środowisk, jest międzyszkolną platformą współpracy. Jednocześnie to grupa przyjaciół, którzy znają się od lat i lubią działać społecznie.
Razem ze swoim mentorem postanowili pomoc młodzieży z domów dziecka we wkroczeniu w dorosłe życie. Moment ten jest b trudny i nie raz kończy się niepowodzeniem. Wielu wychowanków domów dziecka zasila szeregi bezrobotnych osób. Wynika to często z przekonania o braku możliwości dla takich osób. Młodzi ludzie, którzy zaprosili mnie do wspólnego działania sami maja wielkie plany i marzenia. Sami wierzą, że dadzą radę je zrealizować i tą wiarą postanowili zarazić swoich rówieśników z domów dziecka, ale pewnie też nam dorosłym uświadomić wagę tego problemu oraz pokazać, że niezależnie od miejsca startu każdy może osiągnąć wielki sukces i mieć dobre życie.
Cała ekipa Eyes Open zaimponowała mi zaradnością i pracowitością, pozyskali do współpracy wielu partnerów, zrobili zbiórkę publiczną na koszty pobytu swoich gości w Warszawie i wymyśłi fantastyczny program. .Opiekunem merytorycznym projektu jest Fundacja Robinson Cruzoe, która objęła inicjatywę patronatem honorowym, a zajmuje się opieką nad domami dziecka - usamodzielnianiem i wspieraniem młodzieży zagrożonej wykluczeniem społecznym.
W marcowy weekend do Warszawy przyjechała 50tka młodych ludzi z Koszalina i Poznania. Zwiedzili, dobrze się bawili, poznawali się na wzajem i wzięli udział w wielu warsztatach. Spotkania zorganizowano w szkołach, w których uczą się twórcy projektu.
Razem z moją koleżanką z Ośrodka Psychoterapii "Psycholodzy Lwowska", też psychoterapeutką, Mariolą Piotrowicz poprowadziłyśmy warsztat psychologiczny, który miał pokazać dzieciakom jak mogą poznawać siebie, swoje możliwości i talenty. Dla nas obu to było niesamowite przeżycie i paradoksalnie robiąc coś dla innych otrzymałyśmy masę dobrej energii.
Chociaż twórcy projektu nie realizowali go dla nagród, jak sami przyznają, to życzę im zwycięstwa w olimpiadzie z całego serca. W czerwcu odbędzie się gala podsumowująca olimpiadę, gdzie młodzi ludzie z całej Polski będą walczyć o Złote, Srebrne i Brązowe Wilki w różnych kategoriach. Trzymam kciuki za twórców Eyes Open i będę ich wspierać przy ich kolejnych działaniach.
