
Całkiem niepostrzeżenie weszłam w wiek poborowy na babcię. Zastanawiam się, czy to naganne, że nie tęsknię do różowych bobasków i nowej życiowej roli. Patrzę dookoła i widzę babcie i dziadków zawożących wnuki do przedszkoli i szkół, karmiących pożywnymi obiadkami, wspierających nieporadną publiczną edukację. Ba! Zostają wieczorami z pociechami kiedy umęczeni rodzice wychodzą na imprezę. Pracują jako nianie, ale w trybie wolontariatu.
REKLAMA
Przez dwa dni stycznia każdego roku babcia i dziadek są honorowani. Dostają laurki, słyszą wierszyki, oglądają występy. To drobne starania, które mają pokazać wdzięczność za całoroczną ciężką pracę.
Niedawno słuchałam rozmowy znajomych o projekcie uruchomienia domu dla osób starszych. Takiego w przepięknej mazurskiej okolicy, z dala od miejskiego jazgotu, w otoczeniu lasów, jezior i czystej przyrody. Nie miejsca odosobnienia dla chorych i niedołężnych ale takiego, w którym można znaleźć komfort życia, pole do wielu aktywności, kontakt z innymi, którego często brak w podeszłym wieku. Zaczęłam zastanawiać się, czy będą chętni do zamiany stylu życia i zamieszkania w pięknym pensjonacie. A może raczej: czy są tacy, którzy odrzucą rolę kulturowo przypisaną dziadkom.
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że rodzinny kontakt wielu pokoleń jest czymś bezcennym. Ale korzyścią jest tylko wtedy, kiedy wszyscy są traktowani na równych prawach. Nie podoba mi się, że tak mocno w ostatnich latach przypisuje się dziadkom - emerytom obowiązek nieomal pełnej opieki nad wnukami. Przed wielu laty mój ojciec powiedział, że dziadkowie są od rozpieszczania i stymulowania rozwoju wnuków. Od codzienności są rodzice. I miał moim zdaniem sto procent racji! Niech babcia chadza z wnukiem do kina czy filharmonii, a dziadek jeździ z wnuczką na krajoznawcze wycieczki. Od odrabiania lekcji, wychowywania, tej całej codziennej bieganiny są rodzice, nie dziadkowie!
W naszej kulturze babcia, która nie ma ochoty na spędzanie całego swojego czasu z wnuczkiem jest uznawana za zimną egoistkę. A dlaczego? Czyżby straciła nagle prawo do wolności, do decydowania o tym co lubi i co będzie robiła? Ma uwierzyć, że dzięki spędzaniu całych dni z wnukami i braniu za nich odpowiedzialności będzie dłużej młoda? Żarty! Dłużej młoda będzie, kiedy będzie robiła to co lubi, uczyła się nowych rzeczy, odkrywała nieznane pasje. Gdy w końcu będzie dzieliła więcej czasu ze swoim partnerem. Przecież bycie babcią i dziadkiem nie odbiera zdolności do kochania, odczuwania erotycznych uniesień, od potrzeby czułości, radości z dobrej zabawy.
Te cukierkowe święta - Dzień Babci i Dziadka - mają być nagrodą na rezygnację z siebie. Dlatego myślę, że życie babci i dziadka bywa słodko kwaśne. Bo z jednej strony rozczula wykonana przez wnuczkę laurka, a z drugiej pojawia się ten kwas, że na codzień jest ciężka praca, uważana przez otoczenie za obowiązek, powinność, jedyny sens życia tego pokolenia.
Dlatego namawiam do małej rewolucji. Może nie do rzucenia wszystkiego i wyprowadzki a drugi koniec swiata (choć właściwie dlaczego nie?), ale do małego buntu. Do dania sobie prawa do cieszenia się wolnością, swobodą i samym sobą.
Może więc wieczór we dwoje? Randka siedemdziesięciolatków albo zamknięte spotkanie wyzwolonych babć?
Może więc wieczór we dwoje? Randka siedemdziesięciolatków albo zamknięte spotkanie wyzwolonych babć?
Zróbmy słodko-kwaśny deser, żeby pamiętać, że ciągle wybieramy i w każdym wieku mamy prawo do decydowania o sobie.
Ciasteczka z żurawiną i miodem:
Składniki:
Gotowe drożdżowe ciasto – 1 szt
Mrożone żurawiny – 0,5 kg
Cukier – 1 łyżka
Miód, nasz ulubiony (u mnie był gryczany, prosto z pasieki)
Gotowe drożdżowe ciasto – 1 szt
Mrożone żurawiny – 0,5 kg
Cukier – 1 łyżka
Miód, nasz ulubiony (u mnie był gryczany, prosto z pasieki)
Wykonanie:
Na teflonową, rozgrzaną patelnię wsypać żurawiny
Dodać cukier
Dokładnie wymieszać i poddusić na małym ogniu przez około 15 minut
Nasmarować małe foremki oliwą i opruszyć mąką
Wyłożyć foremki płatkami drożdżowego ciasta
Wyłożyć na ciasto żurawiny
Wstawić do nagrzanego piekarnika (180 stopni) i piec przez 30 minut
Wyjąc z piekarnika i lekko przestudzić
Jeszcze ciepłe polać odrobiną miodu
Na teflonową, rozgrzaną patelnię wsypać żurawiny
Dodać cukier
Dokładnie wymieszać i poddusić na małym ogniu przez około 15 minut
Nasmarować małe foremki oliwą i opruszyć mąką
Wyłożyć foremki płatkami drożdżowego ciasta
Wyłożyć na ciasto żurawiny
Wstawić do nagrzanego piekarnika (180 stopni) i piec przez 30 minut
Wyjąc z piekarnika i lekko przestudzić
Jeszcze ciepłe polać odrobiną miodu
A potem usiąść z kimś bliskim, porozmawiać albo pomilczeć przy słodko-kwaśnych ciasteczkach i kieliszku białego wina. Ja wznoszę toast za bunt babć i dziadków ☺
