
Mam wiele ulubionych miejsc w Warszawie. Jednym z nich jest zdecydowanie Zamek Ujazdowski z przyległościami. Z parkiem na majówkę, Centrum Sztuki Współczesnej na artystyczny performans i Quchnią Artystyczną Marty Gessler dla smaków. To właśnie tam zasiadłam przy wspólnym stole z kilkunastoma pasjonatami kulinariów.
REKLAMA
Tematem kolacji były warzywa, a raczej ich odczarowywanie. Marta Gessler mówiła o trendach kulinarnych na ten rok, szczególnie o warzywach w roli głównej i niedocenianych trochę przekąskach.
Od lat obserwuję twórczość kuchenną Marty. Bo to nie tylko jedzenie, ale sposób jego podania, całe otoczenie i na dodatek wszechobecne kwiaty. Wszystko przemyślane, proste a jednocześnie ze smakiem.
To, co kolejno pojawiało sie na stole wywoływało jedno skojarzenie: jak mogłam o tym nie pomyśleć! Od kieliszków z kompotem jabłkowym aromatyzowanym wodą różaną, przez czipsy z obierek ziemniaków, pora i marchwi, pieczoną cebulę aż po finałowy deser.
Taki ma właśnie być ten rok w kuchni. Proste potrawy z warzywami w roli głównej, również w deserze. Szacunek dla jedzenia i wykorzystywanie nieomal wszystkiego. Przekąski na najróżniejsze sposoby, często układające się w cały posiłek. Potrawy czyste w formie i smaku, nieprzekombinowane. Podoba mi się ta tendencja!
To tak jak z naszym życiem. Doskonale jest je smakować w najróżniejszych postaciach. Poznawać, eksperymentować, tak żeby odkryć, to co lubimy najbardziej. Wybierać, to co w danym momencie nas rozwija i ubogaca. Powrót od czasu do czasu do czegoś dawno zapomnianego, albo odważniej: do czegoś co kilka lat temu nie sprawiało przyjemności. Każdemu się zdarza odłożyć na jakąś odległą półkę coś co było przez lata pasją. Może warto zaryzykować i do niej powrócić? Zacząć znowu rysować, szyć, robić modele kosmicznych statków. Można też odkrywać na nowo dawne, często źle się kojarzące smaki. Można bawić się w takie odkrywanie wspólnie z bliskimi osobami. Nie tylko lepiej je poznamy, ale też pozwolimy im poznać siebie.
Ta zabawa w odnajdowanie swoich smaków towarzyszyła nam podczas tamtego wieczoru. Zaczęliśmy od cięcia nożyczkami przygotowanych przez kucharza płatów makaronowego ciasta. Każdy wycinał jak lubi: była i karnawałowa maska i zachodzące słońce i zwyczajne tagliatelle. Makaron powędrował do podpisanych pergaminowych torebek, by kucharz po ugotowaniu każdemu dał ten własnoręcznie pocięty. Takie makarony samoobsługowe będą czekały na gości QA w weekendy lutego i marca. Chcesz makaron, to sobie go najpierw potnij! ☺
Na stół wjeżdżały kolejne odsłony kolacji. Odczarowanym warzywem dla Marty Gessler okazała się cebula. Podała nam ją upieczoną na warstwie grubej soli. Do tego każdy dostał w słoiczkach trzy różne sosy, którymi dosmaczał upieczone warzywo. Moim wyborem był vinegrette z szałwią. Potem pojawiła się zupa krem z selera, podana na podkładkach z przepisem. następnie osobisty makaron ponownie z wyborem pesto, w tym z jednym zaskakującym: z cukinii i migdałów.
Wszystko zwieńczyła słodka tarta z cykorii.
Cała kolacja była kwintesencją tego, co lubię najbardziej. Proste potrawy z nieoczywistymi dodatkami, zabawa i doskonałe towarzystwo do rozmów. To chyba wszystko, czego potrzebujemy w zimowy wieczór, prawda?
U Marty Gesler czekają talerze z wydrukowanym przepisem na zupę, więc ja podam przepis na cudowne pieczone cebule. Idealne na zimę i mróz.
Pieczona cebula a’la Marta:
Pieczona cebula a’la Marta:
Składniki:
1. Cebula, najlepiej różne rodzaje – po dwie, trzy na jedną osobę, bez obierania
2. Gruba sól – kilogram
3. Ulubione sosy – może być zredukowany balsamico, vinegrette z szałwią, beszamel; każdy który wybierzemy
Sposób przygotowania:
1. nagrzać piekarnik do temperatury 120 stopni
2. żaroodporne naczynie wysypać grubą wartwąsoli (ok. 1 centymetra)
3. obcinamy końcówki cebuli (te z korzeniem) i zostawiamy wszystkie łupinki
4. układamy cebule ciasno w żaroodpornym naczyniu i wkładamy do piekarnika na około 30 minut (w zależności od wielkości, będzie widać przypieczone końcóweczki).
Upieczoną cebule stawiamy na stole, przekrajamy na połówki lub ćwiartki, dodajemy ulubione sosy, albo tylko kilka grudek soli i... pałaszujemy. Pyszne, proste, zdrowe i na dodatek tanie danie. Zachęca do eksperymentów. Nie tylko w kuchni.
1. nagrzać piekarnik do temperatury 120 stopni
2. żaroodporne naczynie wysypać grubą wartwąsoli (ok. 1 centymetra)
3. obcinamy końcówki cebuli (te z korzeniem) i zostawiamy wszystkie łupinki
4. układamy cebule ciasno w żaroodpornym naczyniu i wkładamy do piekarnika na około 30 minut (w zależności od wielkości, będzie widać przypieczone końcóweczki).
Upieczoną cebule stawiamy na stole, przekrajamy na połówki lub ćwiartki, dodajemy ulubione sosy, albo tylko kilka grudek soli i... pałaszujemy. Pyszne, proste, zdrowe i na dodatek tanie danie. Zachęca do eksperymentów. Nie tylko w kuchni.
