REKLAMA
W ubiegłym roku zaczęły powoli rozpełzać się po miastach najróżniejsze targi, fiesty i miejskie pikniki. Tego lata to już istna inwazja. Zielony Jazdów, Targ Śniadaniowy, LeTarg w warszawskim Miasteczku Wilanów czy krakowskie Jemy Na Polu, to tylko niektóre miejskie kulinarne zabawy. Tą aktywność mieszczuchów zaczęła się chyba od zmiany przepisów i zgody na wylegiwanie się na trawnikach. Drugi motor to moda na dobře jedzenie, bezpośrednio od producentów. To wszystko daje kolejny weekend pełen targów, pikników i festiwali. Dlaczego tak lubimy targi i pikniki? Skąd chęć spędzania sobotnich i niedzielnych godzin w kulinarnym tłumie na kupowaniu, podjadaniu i popijaniu różności? Bierzemy kosze i krążymy, degustujemy i kupujemy smakołyki rozmawiając z producentami, dopytując o szczegóły. Co ciekawe w tych miejscach można spotkać nie tylko rolników, czy zawodowych producentów dobrej żywności. Ze swoimi wyrobami pojawiają się blogerzy kulinarni i domowi producenci ciast i słonych przekąsek. Kwitnie wymiana adresów, przepisów i kulinarnych porad. A kupujący rozsiadają się przy ogrodowych stołach albo na trawie i jedząc dyskutują o jedzeniu. Po co nam to wszystko? Czy aż tak bardzo tęsknimy do dobrego jedzenia, czy może jest w tym coś jeszcze? Moim zdaniem w tym trendzie jest drugie dno.
Przez ostatnie kilkanaście lat poprzeprowadzaliśmy się do nowych domów. Ze starych poczciwych bloków, do zamkniętych osiedli i przysłowiowych już apartamentowców. Z pracy do domu, z domu do pracy. Autem do podziemnego garażu, potem winda i drzwi mieszkania. Można miesiącami nie spotkać żadnego sąsiada … Tymczasem trwający już kolejny rok kryzys, osłabione poczucie bezpieczeństwa i osamotnienia w wielkim mieście stały się bardziej dokuczliwe i znalazły upust na wszelakich targowiskach.
Kiedyś dawno, nawet w dużych miastach, rozmawialiśmy z sąsiadami. Spotykaliśmy ich w skepach, przy furtkach domów i na targach właśnie. Wiedzieliśmy jak kto ma na imię, czyje dziecko właśnie zdało maturę, a komu urodził się pierwszy syn. Niektórym to przeszadzało, mówili, że wszyscy wiedzą o sobie wszystko. Uciekali w anonimowość wielkiego miasta. Okazuje się jednak, że skrajność, czyli totalna anonimowość i izolacja od lokalnej społeczności też nie jest fajna. Po jakimś czasie, kiedy już się zadomowimy, pourządzamy podoposażamy swoje wymarzone mieszkania, zaczyna nam doskwierać samotność. Tęsknimy za sąsiadami i niezobowiązującymi pogaduszkami nad pęczkiem marchewki. Obserwowałam ostatnio ludzi na Letargu w Miasteczku Wilanów.
Uśmiechali się do siebie, podpytywali o kupowane lub kosztowane specjały, wymieniali spostrzeżeniami. Celebrowali i rozkręcali targowo-sąsiedzkie życie osiedla. Chyba właśnie o to, oprócz dobrego jedzenia, w tym zamieszaniu z targami miejskimi chodzi. Zatęskniliśmy do miejsc, gdzie życie płynie trochę wolniej, kupuje się od człowieka, a nie od supermarketowej półki i można porozmawiać ze współkupowaczami. Mam jedynie nadzieję, że te targi znajdą jakieś ciepłe miejsca na zimę i nie znikną z końcem lata. Bo przecież cały rok są jakieś wyjątkowe specjały, a kontakt z ludźmi, kiedy mrok nawet bardziej potrzeba ;))
Z targu można przynieśc i produkty i dobry przepis. Może warto zaryzykować coś całkiem prostego, choć wykwintnego? Czyli nadziewane kwiaty cukinii, moje kupione na straganie Rodziny Jabłońskich na Le Targu
Składniki:
1. kwiaty cukinii – po 4 na osobę
2. kozi twarożek – 100g
3. młody czosnek – 1-2 ząbki
4. tymianek – mały pęczek
5. sól, pieprz do smaku
6. olej do smażenia – 1 szkl
7. mąka do poruszenia kwiatów
2. kozi twarożek – 100g
3. młody czosnek – 1-2 ząbki
4. tymianek – mały pęczek
5. sól, pieprz do smaku
6. olej do smażenia – 1 szkl
7. mąka do poruszenia kwiatów
Sposób wykonania:
1. kwiaty cukinii ułożyć na desce
2. zmieszać twarożek z tymiankiem, wyciśniętym przez praskę czosnkiem.
3. doprawić solą i pieprzem
4. włożyć twarożek do worka cukierniczego, albo do woreczka foliowego, któremu po zapełnieniu obetniemy jeden narożnik
5. napełniać kwiaty tak, żeby dało się lekko zawinąć końcówkę, opruszyć je lekko mąką
6. na głebokiej patelni rozgrzać olej, układać delikatnie zapełnione kwiaty i smażyć aż zrobią się złoto-brązowe
7. ułożyć na moment na ręczniku papierowym i podawać na stół
1. kwiaty cukinii ułożyć na desce
2. zmieszać twarożek z tymiankiem, wyciśniętym przez praskę czosnkiem.
3. doprawić solą i pieprzem
4. włożyć twarożek do worka cukierniczego, albo do woreczka foliowego, któremu po zapełnieniu obetniemy jeden narożnik
5. napełniać kwiaty tak, żeby dało się lekko zawinąć końcówkę, opruszyć je lekko mąką
6. na głebokiej patelni rozgrzać olej, układać delikatnie zapełnione kwiaty i smażyć aż zrobią się złoto-brązowe
7. ułożyć na moment na ręczniku papierowym i podawać na stół
A do tego kawałek dobrego pszennego chleba (też z targu) i kieliszek białego wina albo schłodzonego polskiego cydru. Bawcie się targami, poznawajcie swoich sąsiadów warto.
