Jakiś czas temu, niestety tylko wirtualnie, dzięki komunikatorom miałam okazję poznać polskiego piekarza w Meksyku. Najpierw opowiedział mi o nim Bogdan Gałązka z Malborka. Potem sama zadałam mu kilka pytań i poznałam ciekawą historię polskiej drożdżowej baby w Meksyku. Lubię Internet za to, że pomaga poznawać ludzi :).
REKLAMA
W Warszawie powstają co chwilę francuskie piekarnie, zachwycamy się bagietkami, brioszkami. Fantastycznie jest zjeść do porannej kawy ciepłego croissanta zrobionego przez świetnego piekarza, taka odrobina luksusu na polskiej ziemi ;) Tymczasem na drugim końcu świata, w Meksyku furorę robi polska piekarnia.
Polskie pieczywo ma już swoich amatorów za oceanem, w Stanach Zjednoczonych. W Meksyku jest ciągle mało znane, bo to kraj innych tradycji i przyzwyczajeń kulinarnych. Tam na stołach króluje przede wszystkim kukurydziana tortilla, czasami pojawia się pszenny tostowy chleb. Pieczywo europejskie jest uznawane za wykwintne i poza ogromnymi miejskimi ośrodkami ciężko je znaleźć.
Sławek Korczak, rodowity Mielczanin od 12 lat wraz z rodziną mieszka w Meksyku, dokładnie w samym jego centrum, w San Luis Potosi gdzie prowadzi piekarnię ”POLSKA EUROPE BEKARY AND CHOCOLADE".
Sławek jest też wykładowcą na jednej z najbardziej prestiżowych kulinarnych szkół w Meksyku Instituto Culnary Danieli, gdzie pełni funkcje Head Chefa. Jest wychowankiem Kurta Schellera. Pracował z Szefem Kurtem w hotelu Rialto jako Pastry Chef. Jednak to pachnący truskawkami Meksyk, do którego przekonała go piękna żona Claudia, stał sie jego miejscem na ziemi.
Polskie pieczywo ma już swoich amatorów za oceanem, w Stanach Zjednoczonych. W Meksyku jest ciągle mało znane, bo to kraj innych tradycji i przyzwyczajeń kulinarnych. Tam na stołach króluje przede wszystkim kukurydziana tortilla, czasami pojawia się pszenny tostowy chleb. Pieczywo europejskie jest uznawane za wykwintne i poza ogromnymi miejskimi ośrodkami ciężko je znaleźć.
Sławek Korczak, rodowity Mielczanin od 12 lat wraz z rodziną mieszka w Meksyku, dokładnie w samym jego centrum, w San Luis Potosi gdzie prowadzi piekarnię ”POLSKA EUROPE BEKARY AND CHOCOLADE".
Sławek jest też wykładowcą na jednej z najbardziej prestiżowych kulinarnych szkół w Meksyku Instituto Culnary Danieli, gdzie pełni funkcje Head Chefa. Jest wychowankiem Kurta Schellera. Pracował z Szefem Kurtem w hotelu Rialto jako Pastry Chef. Jednak to pachnący truskawkami Meksyk, do którego przekonała go piękna żona Claudia, stał sie jego miejscem na ziemi.
Piekarnia to nowy projekt, który otworzył z biznesowym partnerem, również Polakiem mieszkającym na stałe w San Luis Potosi. "Przekonałem go, a on mi zaufał i myślę że jest zadowolony i dumny z miejsca które stworzyliśmy. To miejsce to nie tylko piekarnia w znaczeniu jaki znamy w Polsce. To również akademia czekolady, a nie trzeba mówić że czekolada jest wpisana w tradycję i kulturę Meksyku". Zanim powstała piekarnia Sławek prowadził Boutique z czekoladą. Nazywał się "Polska Chocolade". Ręcznie robione i dekorowane pralinki nadal cieszą się ogromną popularnością. Dlatego w nowym miejscu jest też cukiernia z przeróżnymi smakołykami: "od francuskich makaronsów poczynając na polskiej drożdżowej babie z żurawiną kończąc (klienci wybrali żurawinę zamiast rodzynek). Nasza piekarnia to także szkoła, do której przyjeżdżają pasjonaci jedzenia, pieczenia i słodkości: "Przyjeżdżają na kursy takie jakie sam pamiętam warszawskiej Akademii Kurta Schellera". Sławek prowadzi także zajęcia i staże dla profesjonalistów nie tylko z Meksyku ale również z Europy i USA. Wygląda na to, ze udało mu się pod jednym dachem połączyć swoje zamiłowanie do chleba i czekolady. Powstało miejsce, o którym mówi sie w mieście, a papierowa torebka z logo "Polska" to synonim przepysznych i wysokiej jakości produktów.
Jednym z pierwszych kucharzy, który gościł u Sławka był Bogdan Gałązka szef kuchni restauracji Gothic Cafe na Zamku w Malborku, a prywatnie przyjaciel rodziny. Nie dziwię mu się, że postanowił zamienić mroźną zimę w Polsce na słoneczny Meksyk i jeszcze bardziej gorącą piekarnię. Jak mi opowiadał Bogdan, przyjechał do Meksyku na 4 tyg i tak naprawdę jak tylko wysiadł z samolot od razu trafił do piekarni. "Okres Bożego Narodzenia i nowego roku to dla piekarzy bardzo pracowity okres, a dla studentów i stażystów najlepszy czas na pracę i nabywania doświadczenia. Piekarnia to nie łatwy kawałek chleba. Pobudka przed świtem, brak miejsca na błędy i ogromne tempo pracy" opowiada Bogdan.
Dzień w piekarni możemy podzielić na 2 części. Rano około ósmej, kiedy dzieciaki idą do szkoły, a rodzice do pracy największym powodzeniem cieszą sie słodkie bułeczki z owocami, serem, kremem waniliowym i wytrawne pieczywo śniadaniowe. Potem około dziewiętnastej wracający z pracy kupują pieczywo na kolację. Wszystko znika w przeciągu 2 godzin, półki w piekarni są puste i tylko unosi się pył opadającej maki. W piekarni pracuje na stałe ok 10 osób, do tego dochodzą studenci szkół kulinarnych i stażyści. Wszyscy mają pełne ręce roboty od rana do wieczora. Sławek mówi, że najbardziej lubi ten moment kiedy: "pełna jest piekarnia, piekarze w wiklinowych koszach wynoszą jeszcze gorący chleb. Dookoła zapach chleba, który przypomina mi dzieciństwo w Polsce". W mieście mieszka niewielu Polaków zaledwie 5 osób, które są częstymi gośćmi piekarni. Wpadają tutaj też miejscowi Francuzi, Włosi i Amerykanie. Oczywiście największa grupą klientów są rodowici Meksykanie, mieszkańcy San Luis Potosi. Zapytałam Sławka z czego jest szczególnie dumny, miał trudność z odpowiedzią, bo "to tak jak zapytać matkę, które dziecko bardziej kocha. Wszystko wg. mnie jest pyszne i dobrze zrobione. To duża zasługa mego zespołu który rozumie jak ważna jest staranność i dokładność w tym co wspólnie robimy. Chleb? A może drożdżowa baba z żurawiną? Tak czy siak, gdybyście się znaleźli w dalekim Meksyku warto zajrzeć do tego kawałka Polski, którzy tworzy ze swoimi współpracownikami Sławek Korczak.
Babka drozdzowa z żurawiną wg przepsisu Sławka
Skladniki (na dwie baby)
1. mąka tortowa - 750 g
2. letnie mleko - 360 g
3. żółtka - 4 szt
4. całe jajko - 1 szt
5. miękkie masło - 190 g
6. żurawina - 225 g
7. cukier kryształ - 150 g
8. skórka starta z jednej cytryny
9. szczypta soli
10. świeżych drożdży - 60 g
Sposób wykonania:
1. Zrobić zaczyn z mlekiem, drożdżami i jedna szklanka maki mieszając wszystko do uzyskania lekkiego ciasta.
2. Odstawić uzyskane ciasto przykryte folia spożywczą na 2 godziny.
3. Zmieszać wszystkie produkty razem i wyrabiać aż ciasto sie odklei od rak.
4. Zostawić aż wyrośnie przez 1-2 godziny w ciepłym miejscu .
5. Nasmarować formy masłem, poruszyć mąką.
6. Podzielić ciasto na pól i włożyć do foremek
7. Odstawić w ciepłe miejsce aż podwoi swoją objętość.
Piec w 170-180 °C przez 15-25
Taką babę można zjeść na leniwy sobotni podwieczorek z kubkiem meksykańskiej gorzkiej i gorącej czekolady. Wtedy i w zaśnieżonej Polsce zrobi się ciepło
