
Uzbeccy mężczyźni noszą torebki. Ale nie ma w tym nic niemęskiego – w końcu są one po brzegi wypełnione gotówką.
REKLAMA
Pierwszym przystankiem podczas mojej podróży po Uzbekistanie była Buchara. To piękne miasto, leżące niedaleko granicy z Turkmenistanem, nazywane jest czasem “miastem-muzeum” ze względu na duże zagęszczenie zabytkowych meczetów i medres w historycznym centrum miejscowości.
Ale nie o zabytkach będę tu pisać, bo oprócz nich jeszcze inna kwestia zwróciła moją uwagę podczas pierwszego dnia pobytu w Bucharze. To, że sporo mężczyzn chodziło tam z niewielkimi torebeczkami. Odważny, nowatorski styl? Nie, to nie to.
Jeszcze tego samego dnia – wymieniając dolary na lokalną walutę - przekonałam się, że noszone dumnie przez mężczyzn torebki to po prostu konieczność. Czasem nie były to stricte torebki – to mogły być zakładane na pas saszetki albo reklamówki. Tak czy inaczej, Uzbekowie potrzebują czegoś, co zastępuje im portfel.
Walutą Uzbekistanu jest sum. 1 sum ma obecnie wartość około 0,0004 USD. Obecnie banknot o największym nominale w Uzbekistanie to 5000 sumów, czyli ma on wartość niewiele przekraczającą 2 USD (ok. 7 PLN). A to i tak nieźle w porównaniu z wcześniejszymi latami. Banknot 5000 sumów został wprowadzony dopiero w 2013 r. Wcześniej największym nominałem w Uzbekistanie było 1000 sumów, czyli ok. 0,40 USD (niecałe 1,40 PLN). W zasadzie wciąż w Uzbekistanie najczęściej w obiegu znajduje się właśnie banknot 1000 sumów.
Co to oznacza w praktyce?
Po pierwsze, oznacza to, że w Uzbekistanie trzeba nosić przy sobie spore ilości gotówki, żeby dokonać nawet transakcji o niewielkich wartościach. Uzbekistan wcale nie jest krajem, w którym poziom cen jest szalenie niski – ceny w sklepach spożywczych były zbliżone do tych w Polsce. Z kolei najtańszy obiad w restauracji kosztował kilkanaście tysięcy sumów, ale często trzeba się było liczyć z wydatkiem ponad 20 tys. sumów.
Również przy kupowaniu pamiątek należało mieć sporo papierowej waluty przy sobie. Najmniejsze bibeloty kosztowały 5000-10000 sumów, a ceny nieco lepszych pamiątek (szale, zestawy lokalnych przypraw, tradycyjne rękodzieło) zaczynały się od 30 tys. sumów. Przeciętny turysta wydaje więc tu gotówkę garściami... co możecie zobaczyć na moich zdjęciach z Uzbekistanu.
Drugą niedogodnością związaną z uzbecką walutą były problemy podczas wymiany walut. Gdy wymieniamy na sumy chociażby 50 USD, to otrzymujemy pokaźną stertę pieniędzy. Warto je uważnie przeliczyć, aby po prostu nie dać się naciąć. A to zajmuje trochę czasu.
Chociaż posługiwanie się gotówką w Uzbekistanie jest niewygodne, to i tak nie jest to wcale skrajny przykład sytuacji, w której denominacja nie nadąża za inflacją. Do ekstremum jest tu wręcz bardzo daleko.
W historii wiele krajów miało problemy z banknotami szybko tracącymi na wartości. Co ciekawe, skrajne przykłady pochodzą z krajów geograficznie bardzo bliskich Polsce. Po I wojnie światowej hiperinflacja w Niemczech była tak duża, że banknotami tapetowano ściany.
Z kolei na Węgrzech po II wojnie światowej z banknotami obchodzono się tak:
I nic dziwnego. Po II WŚ na Węgrzech banknoty szybko stawały się bezwartościowe – była to największa hiperinflacja w historii. W 1946 r. inflacja na Węgrzech wyniosła 41,9 biliarda procent (41 900 000 000 000 000 %) w skali miesiąca (!), a największym nominałem był banknot 100 000 000 000 000 000 000 pengő (czyli sto trylionów pengő). Od tej ilości zer mieni się w oczach.
Takie historie zdarzają się także współcześnie. W 2008 r. w Zimbabwe inflacja wynosiła kilka milionów procent rocznie, a do obiegu trafił banknot……sto bilionów dolarów Zimbabwe.
Biorąc pod uwagę powyższe przykłady, posługiwanie się walutą uzbecką wydaje się jedynie trochę niewygodne. Noszenie niewielkiej torebeczki lub reklamówki zamiast portfela jest dalekie od znanych z historii sytuacji, w których pieniądze trzeba było wozić na taczkach.
