Amerykańska flaga.
Amerykańska flaga. Wikimedia Commons.

Mity o upokarzających wywiadach z pracownikami amerykańskiej ambasady są zdecydowanie przesadzone. Niemniej jednak, starając się o wizę do USA, bądźmy przygotowani na to, że nasze ego nieco ucierpi.

REKLAMA
Postanowione. W marcu odwiedzę Nowy Jork i Waszyngton. To będzie moja pierwsza wizyta w USA, więc postawiłam na klasykę wschodniego wybrzeża. Zanim kupiłam bilety lotnicze, oczywiście załatwiłam jedną ważną formalność – wizę do USA.
I od razu po jej otrzymaniu zostałam zasypana przez znajomych pytaniami, jak było i czy mnie porządnie przemaglowali. Jak się okazuje, temat wiz do USA wciąż budzi zaciekawienie. Ale trudno się temu dziwić, skoro mitów na temat zdobywania tego papierka krąży mnóstwo.
Ogólnie, temat wiz do USA jest w Polsce drażliwy już od wielu lat. Dlaczego? Oto niektóre przytaczane argumenty:
Bo Polacy są traktowani jako Europejczycy drugiej kategorii. Do USA bez wiz mogą podróżować już Czesi, Słowacy, Węgrzy, Litwini, Łotysze, Estończycy… i ogólnie prawie wszystkie kraje Unii Europejskiej (mapkę możecie zobaczyć TUTAJ).
Bo polscy politycy podlizują się Amerykanom, a Polska w zamian nie może liczyć na gest przyjaźni w postaci zniesienia wiz.
Bo aby zdobyć wizę, trzeba przejść upokarzającą rozmowę, udowadniającą, że nie będziemy chcieli zostać w USA na stałe. Tak, jakby każdy marzył o pracy w Stanach.
Itp., itd….
Są nawet osoby, które deklarują, że nie pojadą do USA, bo nie splamią swojego honoru żebrając o wizę… Tak czy inaczej, ja uznałam, że aby zobaczyć Nowy Jork, jestem gotowa przyjąć na klatę pewną dawkę upokorzenia ;) Zresztą, doświadczenie w zdobywaniu przeróżnych wiz mam.
A więc, jak wygląda w praktyce staranie się o wizę do USA? W skrócie, można podzielić ten proces na dwa etapy.
ETAP 1. DOKUMENTY.

Ten etap polega na wypełnieniu specjalnego formularza.
Minus: formularz jest bardzo długi i szczegółowy. Z taką papierologią nie musiałam się bawić nawet w przypadku wizy do Turkmenistanu. Trzeba odpowiedzieć na masę pytań, w tym np. na pytanie, czy nie jadę do USA w celu prowadzenia tam działań terrorystycznych.
Plus: formularz jest w wygodnej, elektronicznej formie. Można go ZAPISAĆ w dowolnym momencie i wrócić do wypełniania później.
Minus: do formularza trzeba załączyć specjalne zdjęcie, na którym “wyglądamy normalnie”. A więc nie za elegancko, ale jednak zadbanie, nie za radośnie, ale też nie za smutno, w określonej pozycji względem aparatu, itd. Trzeba więc zrobić sobie zupełnie nowe zdjęcie, stare zdjęcia dowodowe czy paszportowe nie przejdą.
Plus: praktycznie każdy fotograf wie, jakie są wymagania do takiego zdjęcia – więc nie trzeba się nad tym specjalnie zastanawiać, tylko po prostu ubrać się w swoje standardowe ciuchy, iść do fotografa i powiedzieć, że się chce zdjęcie do amerykańskiej wizy.
Minus: wiza turystyczna kosztuje 160 USD. Jak na wizę, drogo.
Plus: przynajmniej można szybko zapłacić elektronicznie. Nie trzeba chodzić do żadnego specjalnego okienka, jak to czasem bywa.
W ogólnym rozrachunku – wychodzi na zero. Wizowa papierologia jest trochę uciążliwa, ale przy odrobinie organizacji można ją szybko mieć za sobą. Poza tym, jest naprawdę dużo stron internetowych, na których krok po kroku tłumaczone są wszelkie kwestie związane z ubieganiem się o wizę. Wątpliwości pomoże rozwiać np. ta strona internetowa.

ETAP II: Wizyta w ambasadzie.
Jeśli już załatwimy wszystkie formalności związane z wypełnieniem formularza, możemy przystąpić do drugiego etapu – a więc umówić się na rozmowę z przedstawicielem ambasady. Dzień i godzinę spotkania ustala się wcześniej na stronie internetowej ambasady – można to zrobić od razu po zaakceptowaniu przez system naszego formularza i dokonaniu opłaty.
Jak takie spotkanie wygląda?
Ambasada USA w Warszawie znajduje się na ul. Pięknej 12, a więc blisko centrum. O ustalonej godzinie należy się stawić przed jej drzwiami.
Gdy przyszłam na Piękną, zaskoczyła mnie kolejka pod drzwiami ambasady, ale okazało się, że była ona po prostu rezultatem nadgorliwości osób, które przyszły za wcześnie. Ja zostałam wpuszczona do ambasady punktualnie o tej godzinie, o której byłam tam umówiona.
TELEFON należy wyłączyć jeszcze przed wejściem do ambasady, a już za drzwiami zarówno telefon, jak i wszelkie inne urządzenia elektroniczne, należy zostawić u ochroniarzy. Gdy już to zrobimy, możemy już poruszać się po korytarzach ambasady. O tym, że jest to już terytorium USA, nie da się zapomnieć – zewsząd ze zdjęć patrzy na nas Barack Obama, a czasem także cała rodzina prezydencka lub byli prezydenci USA.
Trafiamy do kolejki. Ta kolejka prowadzi do okienka, gdzie są sprawdzane nasze dokumenty. Po ich zaakceptowaniu, trafiamy do kolejnej kolejki – tam pobierane są nasze odciski palców. I w końcu trafiamy do kolejki właściwej – czyli kolejki do rozmowy z przedstawicielem ambasady. Na rozmowę czekałam może kwadrans. W końcu nad okienkiem pojawił się mój numer.
A jak było na samej rozmowie? Po opisanej powyżej serii stania w kilku kolejkach spodziewałam się, że sama rozmowa nie przebiegnie specjalnie gładko. Zresztą, przecież słyszałam mnóstwo historii o tym, że zostanę porządnie przemaglowana.
A tymczasem rozmowa okazała się najprzyjemniejszą częścią całego procesu ubiegania się o wizę. Jedno pytanie dotyczące mojej pracy oraz kilka minut luźnej, przyjemnej rozmowy na temat moich planów podróżniczych – i po sprawie. Wiza przydzielona na 10 lat. Po dwóch dniach roboczych miałam już w rękach paszport z wizą. Szybko i sprawnie.
Podsumowując: proces ubiegania się o wizę do USA to po prostu formalność jak każda inna. Owszem, obszerna papierologia, stanie w kolejkach i fakt, że nasi sąsiedzi: Czesi, Węgrzy czy Litwini nie muszą się w to bawić, uderzają nieco w ego każdego Polaka. Ale z drugiej strony, w samej ambasadzie nie spotkałam się z jakimkolwiek traktowaniem mnie z góry, a sama rozmowa z pracownikiem ambasady odbyła się w przyjemnej atmosferze – była krótka i konkretna, zupełnie nieprzypominająca barwnych historii o upokarzającym maglowaniu.
A poza tym, większą ujmę na honorze możemy sobie zafundować w niektórych polskich urzędach…
logo
Flaga amerykańska. Wikimedia Commons.