O autorze
Blog o dzieciach, szkole, wychowaniu, rodzinie, relacjach. O życiu i jego przejawach.
O świecie.
Zapraszam również na Dorota Zawadzka i jeż
Strona na
Fb

Na wyłączność


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, nad tym, co według dzieci jest najcenniejszą rzeczą, którą mogą otrzymać od rodziców?

Czy pamiętacie, czego Wy oczekiwaliście? Sięgnijcie pamięcią do swojego dzieciństwa. Jakie macie wspomnienia? Z czym związane są te najlepsze?

Jestem prawie pewna, że nie będziecie wspominać drogich przedmiotów. Mimo, że Wasze dzieci „tu i teraz” chcą tych wszystkich zabawek, ubrań i różnych super modnych gadgetów, to potem z perspektywy lat będą wspominać zupełnie coś innego. Przypomną sobie wspólny czas i dobre emocje. Chwile, który były przeznaczone tylko dla nich, kiedy nic dorosłych nie rozpraszało. Wrócą obrazy chwil, które budowały miłość i zaufanie.


Bardzo często dzieci, które spotykam w szkołach i przedszkolach, skarżą się, że rodzice spędzają z nimi za mało czasu. Rozumiem, że dzieciom tego brakuje. Nie jestem więc tym stwierdzeniem zdziwiona. Nie zaskakuje mnie, że tak czują i że o tym mówią. Potrzeba bliskości z osobami, które kochamy jest przecież naturalna. Żadna nawet najcudowniejsza i najdroższa zabawka nie zastąpi rodzica. Dzieci chcą być z nami, ale na wyłączność. Chcą pełnego zaangażowania w rozmowę, zabawę - wspólny czas.


My dorośli mamy inny niż nasze dzieci pomysł na bycie z nimi. Nazbyt często wydaje się nam, że wystarczy fizyczna obecność w pobliżu. Otóż drodzy rodzice zapamiętajcie proszę dokładnie. „Rodzinne” wyjście do centrum handlowego, siedzenie na jednej kanapie przed telewizorem, zaprowadzenie na plac zabaw czy obserwowanie przez niedomknięte drzwi, gdy malec ogląda bajkę, to nie jest czas spędzony z dzieckiem. To nic, że fizycznie jesteście blisko. To nic, że się nawzajem cały czas widzicie. Bycie obok siebie nie jest równoznaczne z byciem razem. Czy, gdy wracamy do domu tramwajem spędzamy czas z siedzącym obok panem czytającym gazetę?


Nie!
Żeby dziecko czuło, że jesteśmy z nim, nie wystarczy być w pobliżu. Chodzi przede wszystkim o to, byśmy w tym czasie wykorzystywali wszystkie dane nam przez naturę możliwości wzajemnego komunikowania się werbalnego i pozawerbalnego. Nie wystarczy, że podczas spaceru trzymamy dziecko za rękę. Powinniśmy z nim rozmawiać. Warto pokazywać otaczający świat. Pytać o rzeczy ważne dla dziecka. Cieszyć się jego radościami i smucić smutkami.

Dziecko chce czuć, że jest dla nas ważne. Musi wiedzieć, że jest nam z nim dobrze. Powinniśmy mu pokazać, że nie jesteśmy z nim przy okazji, za karę czy w biegu pomiędzy codziennymi sprawami.

Dzieci potrzebują ciągłego zainteresowania. Tak po prostu jest. Spędzając z nimi codziennie aktywnie czas – po prostu je uszczęśliwiamy. Nie należy również zapominać o tym, że dla nas to też powinien być ważny i wyjątkowy czas. Wspólna zabawa a nie odesłanie do piaskownicy, wspólne czytanie lub oglądanie książeczki zamiast rzuconego od niechcenia "Poczytaj sobie." Bycie z kimś nie działa, jeśli tylko nam się wydaje, że jesteśmy razem.

Dzieci bardzo szybko dorastają i niedługo będą miały ciekawsze zajęcia niż zabawy z rodzicami. Mało tego, będą miały inne pomysły na spędzanie czasu. Nie będziemy uwzględniani w ich planach. Wtedy będziemy się dziwić, że nie chcą nas wpuścić do swojego świata. Że im nie zależy. Wtedy będzie nam przykro, poczujemy się niepotrzebni i nieważni. Dokładnie tak, jak czasem teraz czują się obok nas nasze dzieci.