REKLAMA
Dostałam smutny list. Autorka pozwoliła mi na publikację, więc przytaczam niemal w całości.
Jestem mamą 2 synów (6,5 letni i 15 miesięczny).W styczniu muszę wyjechać na 4 miesiące na szkolenie i zostawić dzieci z tatą. Mąż świetnie się nimi zajmie a w razie czego możemy liczyć na pomoc opiekunki.
Ja prawdopodobnie będę na weekendy.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wyrzuty sumienia, które wzbudza we mnie moja mama. Twierdzi, że jestem złą matka i powinnam na razie odłożyć plany zawodowe. Mówi mi, że ja nie wytrzymam bez nich a oni beze mnie, że młodszy syn się rozchoruje z tęsknoty.
Mąż zapewnia mnie, że wszystko będzie dobrze a ja wiem, że on jest naprawdę troskliwym ojcem.
Nie mogę spać po nocach.
Dlaczego w naszym kraju ciągle uważa się, że TYLKO matka może dać dziecku poczucie bezpieczeństwa?
Dlaczego wpędza się kobiety w poczucie winy – tu akurat robi to własna matka – ale często dzieje się tak w wymiarze społecznym.
Autorka listu robi wszystko, by dzieci były „zaopiekowane”, myśli o każdym szczególe – czemu jej własna mama – w pewnym sensie jest przeciwko niej?
Są to sytuacje dla mnie trudne do zrozumienia, zamiast wsparcia, kobieta otrzymuje słowa krytyki. Może to powodować obniżenie poczucia własnej wartości. Może pogorszyć relacje z własną matką a także spowodować odstąpienie od realizowania własnych aspiracji i celów życiowych, choć nie ma ku temu powodu.
Jednym z pierwszych badaczy, opisujących wpływ relacji między matką i dzieckiem na funkcjonowanie tego drugiego był John Bowlby. Wprowadził on do psychologii termin attachment -przywiązanie.
Opisał system zachowań, dzięki którym dziecko nawiązuje a potem rozwojowo wzmacnia związek między nim a środowiskiem w którym żyje i od którego jest zależne. Związek ten jest podstawą rozwoju na różnych wymiarach.
Przywiązanie warunkuje dobrostan i wzmacnia poczucie bezpieczeństwa dziecka.
Bowlby, zwrócił uwagę na zasadniczą różnicę pomiędzy kształtowaniem się przywiązania u ludzi i u zwierząt. Różnicą tą jest reaktywność otoczenia. Chodzi o to, że u zwierząt odpowiedź środowiska nie jest najważniejsza, a u ludzi kontakt musi być dwustronny. Niezbędna jest relacja nadawca-odbiorca i bardzo liczy się reakcja. Mało tego, najważniejszy jest rodzaj tej reakcji. "Jakość" więzi zależy właśnie od wzajemnej relacji matki i dziecka, wrażliwości oraz komunikatywności obojga.
Według teorii Bolwby’ego trzy pierwsze lata życia dziecka są okresem krytycznym, co znaczy, że, po upływie tego okresu wytworzenie się więzi staje się praktycznie niemożliwe. Dzieci mają w początkowym okresie życia ograniczone zdolności do rozróżniania osób ze swojego otoczenia, dlatego zachowania przywiązaniowe kierują na wszystkich. To daje szansę obojgu rodzicom, choć przez lata uważano, że to zadanie tylko matki. Po 3 miesiącu dziecko wyróżnia już określone osoby i reaguje bardzo wyraźnie na „osobę ważną”. Trzeba pamiętać, by ta ważna osoba nie zmieniała się. To daje stabilność. Wraz z upływem czasu wzajemne relacje dorosły-dziecko zaczynają nabierać charakteru partnerskiego. Ważne jest, by pamiętać, że obiektem przywiązania nie musi być matka, tę rolę, z powodzeniem mogą podjąć inne, ważne dla dziecka osoby. Jasne jest więc, że może to być także tata.
Prawidłowy rozwój więzi ma duże znaczenie, ponieważ wraz z rozwojem dochodzi do uwewnętrznienia doświadczeń z opiekunem i tworzą one swego rodzaju wzór dla późniejszych relacji z innymi osobami. Działając przez całe życie.
Jak pisał sam Bowlby: "Raz wykształcone przywiązanie charakteryzuje istotę ludzką od kołyski aż po grób".
Naiwnością jednak byłoby uznawać, że styl przywiązania jest niezmienny a więc nie ewoluuje w ciągu życia. Doświadczenia własne, odmienny proces socjalizacji, kontakty z różnymi ludźmi to wszystko może modyfikować nasze „dorosłe” zachowania oparte jednak o wczesnodziecięce doświadczenia przywiązaniowe.
Wszelkie doświadczenia społeczne wzmocnione wsparciem ze strony rodziny i innych bliskich osób są więc w stanie skorygować schematy dotyczące związków międzyludzkich.
Zwykłam powtarzać, że jedyną rzeczą, której mężczyzna nie jest w stanie zrobić w ramach opiekowania się dzieckiem jest karmienie piersią.
Cała reszta to nasza wspólna odpowiedzialność. No i miłość ☺
PS Odpowiedziałam tej mamie, by nie robiła sobie wyrzutów. Wszyscy dadzą sobie doskonale radę. Tata będzie miał satysfakcję z bycia z dziećmi i pozna je jeszcze lepiej, a ona będzie miała szanse realizować swoje aspiracje.
A jej mama, po prostu nie będzie miała racji.