REKLAMA
W kręgu moich zainteresowań znajdują sie tematy związane z macierzyństwem i relacjami rodzinnymi. Czytam dużo tekstów, w tym i blogów. Jedne ciekawe, inne słabsze. Różne, tak jak i różni są ludzie je piszący. Dużo rozmawiam z młodymi kobietami na spotkaniach i na swoim fanpage'u. Przeczytałam niedawno tekst "Matka frustratka czy nauczymy się wreszcie mówić o macierzyństwie bez lukru" reklamujący pozycję pt.„Macierzyństwo bez lukru”, a potem pożyczyłam i przeczytałam samą książkę.
Może jednak po kolei.
Czym z definicji jest świadome macierzyństwo?
„To idea, zgodnie z którą para dorosłych ludzi w sposób całkowicie racjonalny decyduje się na posiadanie dzieci w liczbie adekwatnej do warunków materialnych, w momencie niezakłócającym ich funkcjonowania w społeczeństwie, w okresie optymalnym fizjologicznie, tak aby kolejne ciąże nie następowały zbyt szybko po sobie, zaś ciąża od samego początku odbywała się pod kontrolą lekarza”. Tyle definicja.
Zero emocji i koloryzowania.
Czym z definicji jest świadome macierzyństwo?
„To idea, zgodnie z którą para dorosłych ludzi w sposób całkowicie racjonalny decyduje się na posiadanie dzieci w liczbie adekwatnej do warunków materialnych, w momencie niezakłócającym ich funkcjonowania w społeczeństwie, w okresie optymalnym fizjologicznie, tak aby kolejne ciąże nie następowały zbyt szybko po sobie, zaś ciąża od samego początku odbywała się pod kontrolą lekarza”. Tyle definicja.
Zero emocji i koloryzowania.
Rodzicielstwo, macierzyństwo, nie jest bowiem ani tylko błękitno-różowe, ani na pewno nie jest posypane brokatem czy polane lukrem. Nie jest milutkie, mięciutkie i słodziutkie. Przynajmniej nie zawsze.
Tak jak nie jest różowo-lukrowe zwykłe życie - to nasze codzienne. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Nie jest czarno-białe.
Macierzyństwo jest powszednie i rodzicielstwo też.
Tak jak nie jest różowo-lukrowe zwykłe życie - to nasze codzienne. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Nie jest czarno-białe.
Macierzyństwo jest powszednie i rodzicielstwo też.
Bywa, że to niespanie, wrzaski, „obcy” w domu, kolki, wymioty, kupy, brudne pieluchy i stres. Brak seksu i figury sprzed ciąży. Brak koleżanek i tematów do rozmowy. Brak możliwości i chęci. Brak i nadmiar, na zmianę.
Do tego wszystkiego frustracja i własne wyobrażenie o tym, co by się chciało i wiedza co się dostało.
Do tego wszystkiego frustracja i własne wyobrażenie o tym, co by się chciało i wiedza co się dostało.
Ale bywa także pięknie, cieplutko i intymnie. Jak to czasem w życiu.
Młode matki, często kompletnie niegotowe na wejście w nową rolę, nie radzą sobie ze sobą, z samotnością z partnerem u boku i z samotnością bez niego.
Odnoszę niekiedy wrażenie, że nie rozumieją co to znaczy „być mamą i partnerką”. Piszą: "Zrozumienie tego, że dziecko to nie tylko małe stópki i różowe kocyki zajęło mi trochę czasu ".
Młode matki, często kompletnie niegotowe na wejście w nową rolę, nie radzą sobie ze sobą, z samotnością z partnerem u boku i z samotnością bez niego.
Odnoszę niekiedy wrażenie, że nie rozumieją co to znaczy „być mamą i partnerką”. Piszą: "Zrozumienie tego, że dziecko to nie tylko małe stópki i różowe kocyki zajęło mi trochę czasu ".
Oczekują bowiem nie wiem czego. Piszą, że nie tak miało być, że nie tak im mówiono. Kto im tak mówił? Matki, koleżanki czy może bohaterki sitcomów, telenowel lub romansów, piękne lalki bez porannych mdłości, rozstępów i odruchu wymiotnego przy przewijaniu bobaska?
Większość przepytanych przeze mnie w tej sprawie młodych kobiet stwierdza, że wcześniej niby wiedziały co będzie, gdy urodzą dziecko, ale po urodzeniu jakby ... zapomniały i są zaskoczone.
"To całe macierzyństwo czasem srał pies. I już wiem, czemu niektóre gatunki zjadają swoje młode. Żeby wreszcie przestały się drzeć."
Kto i jak kształtował więc ich matczyną świadomość?
Większość przepytanych przeze mnie w tej sprawie młodych kobiet stwierdza, że wcześniej niby wiedziały co będzie, gdy urodzą dziecko, ale po urodzeniu jakby ... zapomniały i są zaskoczone.
"To całe macierzyństwo czasem srał pies. I już wiem, czemu niektóre gatunki zjadają swoje młode. Żeby wreszcie przestały się drzeć."
Kto i jak kształtował więc ich matczyną świadomość?
Zapewne trochę winne są pisma parentingowe, ale przecież wiadomo nie od dziś, że nie wszystkie są warte czytania.
Młode kobiety, wyrażają opinie - niekiedy bardzo bezpośrednio, ale i między wierszami, - że marzyły o tym, że będzie inaczej, że życie je zaskoczyło, że nikt nie mówił, że właśnie tak się stanie i teraz są zdumione.
Czytam i słyszę o frustratkach, smutnych matkach zamkniętych w czterech ścianach więzienia z dzieckiem niemal jak strażnikiem. Albo odwrotnie. Byle pamiętać, by dwa razy dziennie umyć zęby*.
Młode kobiety, wyrażają opinie - niekiedy bardzo bezpośrednio, ale i między wierszami, - że marzyły o tym, że będzie inaczej, że życie je zaskoczyło, że nikt nie mówił, że właśnie tak się stanie i teraz są zdumione.
Czytam i słyszę o frustratkach, smutnych matkach zamkniętych w czterech ścianach więzienia z dzieckiem niemal jak strażnikiem. Albo odwrotnie. Byle pamiętać, by dwa razy dziennie umyć zęby*.
Kobiety mówią także o niedojrzałych facetach, którzy ich zdaniem już w związku się zmienili. Nie, nie zmienili się, nie byli inni, byli tacy sami, po prostu nie dali się partnerkom przerobić!
A one bardzo tych zmian chciały, bo nie taki fryzjer, nie takie ciuchy, nie tacy koledzy, nie i nie i inaczej. Na początku, gdy trwał okres godowy, to nawet się udawało, bo udawały obie strony. One też były piękne i zadbane i inteligentne. A potem… „on się zmienił”.
A one bardzo tych zmian chciały, bo nie taki fryzjer, nie takie ciuchy, nie tacy koledzy, nie i nie i inaczej. Na początku, gdy trwał okres godowy, to nawet się udawało, bo udawały obie strony. One też były piękne i zadbane i inteligentne. A potem… „on się zmienił”.
Guzik z pętelką. Nie zmienił się!
Zawsze taki był.
Dziewczyny krzyczą: „Nie tak miało być, co to za życie? Ten mały bachor mnie wykańcza, ten duży jeszcze bardziej. Wszystko mnie wykańcza. Przez to nie mogę się realizować.”
I koniecznie muszą o tym napisać. Oby ich dziecko nie przeczytało nigdy tych słów.
Pytam się więc, kiedy zaczyna się świadome macierzyństwo?
Zawsze taki był.
Dziewczyny krzyczą: „Nie tak miało być, co to za życie? Ten mały bachor mnie wykańcza, ten duży jeszcze bardziej. Wszystko mnie wykańcza. Przez to nie mogę się realizować.”
I koniecznie muszą o tym napisać. Oby ich dziecko nie przeczytało nigdy tych słów.
Pytam się więc, kiedy zaczyna się świadome macierzyństwo?
Świadome macierzyństwo zaczyna się od tego, kogo kobieta zaprasza do łóżka.
Myśl o tym z kim sypiasz, z kim uprawiasz seks. Czy ten ktoś w ogóle nadaje się na partnera na życie, a potem ewentualnie na ojca waszych dzieci?
Kobiety zbyt rzadko myślą w ten sposób. Bolesne? Ale niestety prawdziwe.
Pewnie wielu z Was się narażę, ale gdy rozmawiam ze sfrustrowanymi młodymi mamami, które myślały, że „on jakoś dojrzeje do roli ojca, że jakoś to się uda, że ona dźwignie życie i świat sama, że go zmieni”.
To się nie uda.
Myśl o tym z kim sypiasz, z kim uprawiasz seks. Czy ten ktoś w ogóle nadaje się na partnera na życie, a potem ewentualnie na ojca waszych dzieci?
Kobiety zbyt rzadko myślą w ten sposób. Bolesne? Ale niestety prawdziwe.
Pewnie wielu z Was się narażę, ale gdy rozmawiam ze sfrustrowanymi młodymi mamami, które myślały, że „on jakoś dojrzeje do roli ojca, że jakoś to się uda, że ona dźwignie życie i świat sama, że go zmieni”.
To się nie uda.
Zostają więc same, samotne, mimo, że z partnerem i narzekają. Szukają winnego.
Często jedyny - według nich - winowajca śpi w łóżeczku ze szczebelkami. Bez lukru.
Często jedyny - według nich - winowajca śpi w łóżeczku ze szczebelkami. Bez lukru.
