Ten wpis przeznaczony jest - dyskryminacyjnie - jedynie dla matek synów. Ewentualnie narzeczonych tychże lub partnerek czy żon. Uogólniając, piszę do kobiet roztaczających swoisty parasol ochronny nad swoimi mężczyznami, niezależnie od ich wieku.

REKLAMA
Być mamą syna, to według mnie podwójna odpowiedzialność. Bo trzeba przełamując stereotyp, że facet w domu nic nie musi, pokazać, że może umieć. A na dodatek może sprawiać mu to frajdę.
Kiedy i jak zacząć wychowywać chłopca na mężczyznę? Od chwili, kiedy się urodzi.
Zacząć należy od jasnego postawienia sprawy: mama też jest człowiekiem. Tak jak tata. Może być zmęczona i może jej się nie chcieć robić tego, co być może w danej chwili powinna. Mama ma prawa. Mamie należy się szacunek. Małemu chłopcu trzeba koniecznie wyjaśnić, co to znaczy. Trzeba dbać o to by, wiedział jak ten szacunek okazywać. Chłopiec powinien wiedzieć, co to dobre maniery. Idealnie byłoby, gdyby uczył się tego od ojca, ale często babcia synusia-tatusia nie nauczyła i jest to właśnie nasze - matek - zadanie.
Oprócz wzmacniania empatii i umiejętności werbalnych i społecznych trzeba także, już od pierwszych lat wdrażać syneczka do obowiązków, tych wykonywanych dla siebie i na rzecz domu. Trzeba uczyć go obsługi urządzeń gospodarstwa domowego, uczyć prasować, gotować i sprzątać. Trzeba mu wyjaśnić, że kobieta - nawet jeśli jest matką - nic nie musi dla niego i za niego.
Wśród dorosłych panuje zgoda, że każde dziecko powinno mieć obowiązki. Poglądy na ich temat i wdrażania w nie, różnią się w kilku kwestiach.
Pierwszą z nich jest właśnie płeć dziecka. Pokutuje przekonanie, że „więcej obowiązków powinna mieć dziewczynka, bo to jej się w życiu przyda bardziej”. Nic mylniejszego. Bo niby czemu jej bardziej?
Drugim zagadnieniem jest to, od jakiego wieku dziecko-syn może i powinien pomagać w pracach domowych? Są rodzice, którzy już dwulatki wdrażają w drobne zajęcia. Są też tacy, którzy bardzo często, żeby nie powiedzieć zawsze, robią wszystko za dziecko. Szczególnie dotyczy to matek.
Kolejna sprawa to, ile dziecko powinno mieć przypisanych sobie obowiązków? Tu znów wielu rodziców uważa, że "chłopiec ma się tylko uczyć i być mądry", inni zaś wyznają zasadę, że każdy z członków rodziny - w tym syn, powinien aktywnie wspomagać funkcjonowanie gospodarstwa domowego.
Na koniec pytanie chyba najważniejsze.
Jak nauczyć obowiązkowości? No i kolejne zróżnicowanie metodyki. Jedni preferują doraźne wydawanie poleceń, inni wolą ustalić regularny podział prac. Tu jednak także patrzymy przez pryzmat płci. Dziewczynka powinna być obowiązkowa zawsze a chłopiec – jak mu się przypomni. Ewentualnie, gdy przypomni mu mama.
Jak widać na wstępie, łatwo nie jest. Jak więc się do tego zabrać, aby było skutecznie i wychowawczo? Jak spowodować, by mały facecik wyrósł na obowiązkowego i starownego mężczyznę.
Zadania do wykonywania trzeba dopasowywać do możliwości. Należy od małego uczyć sprzątania zabawek wieczorem, dbania o to by, kot czy pies miały świeżą wodę. Powinno wdrażać do tego, by chłopiec sam pamiętał o tym, by brudna odzież znalazła się w koszu na pranie. Może też śmiało asystować przy gotowaniu. Może wyrzucać śmieci, biegać rano po pieczywo, wstawiać rzeczy do zmywarki lub robić małe zmywanie kubków, dbać o własny pokój, podlewać kwiaty. Trochę tego jest. Zapewne, każdy znajdzie w swoim domu jeszcze więcej zadań. Najważniejsze, by weszło to w nawyk, bo jak wiadomo, przyzwyczajenie to druga natura człowieka.
Poprzez skuteczne zachęcanie chłopca do pomocy i przypisywanie stałych obowiązków, uczymy go odpowiedzialności i samodzielności.
Nawet, jeśli myślimy, że to gra niewarta świeczki, to właśnie w ten prosty sposób pokazujemy synowi, że jest potrzebny w domu i mu ufamy. Podnosimy tak także jego poczucie własnej wartości i przynależności do rodziny. Najpierw tej, a potem własnej. Uczymy go także,czym jest rodzina. Jak funkcjonuje i jak dzieli zadania.
Nie należy przy tym zapominać, że dzieciństwo ma swoje prawa.
Pracownik w fabryce przykręcający śrubki w jedynie słuszny i niezrozumiały dla niego sposób, nigdy nie będzie z siebie zadowolony. Nie mówiąc już o satysfakcji z wykonywanej pracy. Tak samo dziecko, któremu nakażemy mniej lub bardziej mechaniczne wykonywanie jakiejś czynności, może wkrótce się zniechęcić.
Po pierwsze więc chłopiec powinien wiedzieć, dlaczego ma coś robić. Po drugie warto dać mu pewną swobodę w sposobie wykonania pracy, wzmacniając w ten sposób jego wiarę w siebie. Niech więc składa koszulki na swój sposób, nawet jeśli nas to nie zachwyca, niech zmywa naczynia własną metodą. Oby bezpiecznie.
Uczymy w ten sposób dziecko, że dom jest wspólnym dobrem i każdy z nas, w ramach swoich możliwości coś z siebie daje.
Taka nauka będzie procentowała w przyszłości.
Chodzi o to, by po latach nasza synowa czuła, że tę ciężką pracę wykonałyśmy właśnie z myślą o niej.
Dla niej. Dla nich.