REKLAMA
Jak co roku przed świętami wielu rodziców musi znaleźć odpowiedź na pytanie "Czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę?". Nasze przedszkolne dzieci, zaczynają mieć bowiem wątpliwości zasiane przez bardziej uświadomionych lub starszych kolegów.
Przede wszystkim należy zastanowić się uważnie, o co dokładnie dziecko pyta i jakiej oczekuje odpowiedzi.
Najlepszym sposobem jest odpowiedź pytaniem na pytanie. Spytajcie: „A jak Ty myślisz?“ Jeśli nasze dziecko powie, że trochę wierzy, ale nie do końca, bo przecież rok temu Mikołaj nie zjadł zostawionch dla niego maślanych ciasteczek, może to oznaczać, że nadal chce w niego wierzyć.
Absolutnie nie należy mu mówić wtedy, że jest inaczej. Wręcz przeciwnie, trzeba utwierdzić dziecko w przekonaniu, że Mikołaj oczywiście istnieje i wyjaśnić, że być może tak się spieszył, że nie zdążył spróbować tych pysznych ciasteczek.
A co zrobić jeśli Wasza wątpiąca latorośl zarzuca Wam kłamstwo? I tutaj znowu przydaje się strategia „pytanie za pytanie“. Zapytajcie swoje dziecko czy chce żeby do niego przychodził Mikołaj, czy lubi te wizyty i otrzymywanie prezentów. Jeśli tak, to oczywiście Mikołaj będzie i tym razem.
Mikołaj istnieje i ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To jest jedynie słuszna i prawdziwa odpowiedź. Przecież przynosi prezenty pod choinkę. Wchodzi nocą przez komin czy dziurkę od klucza i sypie gwiezdny pył w zamknięte dziecięce oczy.
Wyobraźmy sobie, co by to był za świat bez Mikołaja. Gdyby go nie było, to w jaki sposób i niby w związku z czym świąteczne podarunki wędrowałyby pod przystrojone kolorowo drzewka czy do wywieszonych przy łóżkach skarpet.
Nie ma Mikołaja to i nie ma prezentów! Nawet tych, które kupujemy sami w sklepach i pracowicie wieczorami pakujemy w różnobarwny papier. Po co - bez tradycji brodatego, grubawego jegomościa w zaprzężonych w renifery saniach - cała zabawa z obdarowywaniem się prezentami. Z jakiej okazji? Z okazji Świąt jako takich? No to dlaczego nie dajemy sobie podarunków na Wielkanoc, czy też w Nowy Rok? Otóż drodzy moi, dlatego, że wtedy Mikołaj odpoczywa po męczących eskapadach 24 grudnia.
Pisanie listu do Mikołaja to - obok rodzinnego szykowania ozdób choinkowych i pieczenia pierników - jedno z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa.
Przechowywane latami przez rodziców listy do Mikołaja przywołują cudowne wspomnienia. Dzięki tym listom mamy nieraz okazję poznać najskrytsze marzenia naszych dzieci. Czasem znajdujemy w nich prośby zupełnie niematerialne. Na przykład nieśmiało wypowiedziane prośby o wspólne zabawy czy o rodzeństwo.
Uważam, że wiara w Świętego Mikołaja trwa tak długo jak długo trwa dzieciństwo. Jak długiego dzieciństwa chcecie dla swoich dzieci?
Mam nadzieję, że wyjaśniłam już mój punkt widzenia. Teraz trochę statystyki.
Pytania o Mikołaja pojawiają się na ogół między 4 a 10 rokiem życia dziecka. Badania wykazują, że około 80% czterolatków bezgranicznie wierzy w Mikołaja. Jeśli chodzi o ośmiolatki już tylko ok. 25%, ma tę wiarę, ponad połowa wątpi a kolejne 25% nie wierzy.
Przychodzi taki czas (około 10-12 roku życia), że dziecko „zna już prawdę“, bo osiągnęło już ten wiek, że rozumie różnicę między fantazją a rzeczywistością i pyta dlaczego przez lata było okłamywane w kwestii istnienia Mikołaja. I znana strategia przyda się po raz trzeci. Zapytajcie wtedy czy kiedy ono będzie miało własne dzieci będzie chciało by przychodził do nich Święty Mikołaj? Zapewne zdecydowana większość odpowie, że tak.
Na koniec zostawiłam sobie koronny argument potwierdzający istnienie Mikołaja.
W Internecie – jakiś czas temu - przeczytałam o badaniach amerykańskiego naukowca, który dowiódł, że Święty Mikołaj istnieje! By w jedną noc dotrzeć do setek milionów domów na całym globie posługuje się rozciągnięciem czasoprzestrzeni. Na biegunie północnym ma zestaw bardzo mocnych anten, które odbierają sygnały z całego świata. Są one tak dokładne, że na ich podstawie można stwierdzić, czy ktoś zachowywał się dobrze czy nie.
I co wy na to niedowiarki?
Ja tam idę napisać list do Mikołaja, może jeszcze dotrze na czas.