REKLAMA
Kochany Mikołaju!
Przynieś mi wszystko co bym chciał, a nie piszę co, bo Ty wiesz co…a dla mamy kapcie w kwiatki.
To fragment starego listu mego synka (lat 5) do Mikołaja.
Idą Święta!
Wszyscy czekamy na ten magiczny czas…
Zastanawiałam się długo co dla mnie w Świętach było najważniejsze wtedy, gdy byłam „małym chłopcem”☺.
Z początku myślałam, że oczywiście PREZENTY. Góry prezentów. Kolorowe papiery piętrzące się pod choinką. Czekające na to by wpaść w moje ręce i zmienić się w wymarzone zabawki.
No ale, przypominałam sobie, że równie wspaniale było siedzieć w wigilijne popołudnie w oknie i wypatrywać pierwszej gwiazdki. Dziecięce oczy przeczesywały uważnie ciemniejące szybko grudniowe niebo. Najczęściej to moja mama zauważała gwiazdkę. Stawała za mną i przytulając mój policzek do swojego wskazywała odległy migoczący punkcik. Pachniała przygotowaniami do wigilijnej kolacji i to był cudowny moment.
Może jednak co innego sprawiało mi najwięcej radości. Przed oczyma stanął mi nasz stół z dużego pokoju. Tego, w którym stała już choinka. Na stole tata ostrożnie układał wyciągnięte z najciemniejszej szafy pudełka z bombkami. Potem przez dłuuugie minuty walczył z zaplątanym na amen sznurem choinkowych lampek.
Udawaliśmy, że to wąż który, wszedł do labiryntu i nie wiedział jak się wydostać. Obok błyszczących brokatem świecidełek ze sklepu na choince pojawiały się zawsze długaśne łańcuchy, które pracowicie wyklejałyśmy z siostrą. Każda starała się zrobić jak najdłuższy.
Tak więc moi drodzy nie jest to dla mnie takie oczywiste co jest najważniejsze w ten jedyny wieczór. Czy świąteczne przyniesione przez Mikołaja podarunki? Może poczucie rodzinnego ciepła? Wspólnego radosnego oczekiwania.
Pamiętam ile pytań na tematy świąteczne zadawali mi synowie. Dla nich było bardzo ważne, by dowiedzieć się dlaczego ten dzień jest taki uroczysty i wyjątkowy. Dlaczego trzeba się do niego specjalnie przygotować. Wasze dzieci też pewnie chciałyby to wiedzieć.
Święta to także niezwykłe potrawy, których nie jada się na co dzień. Gdy się maluchom wytłumaczy, dlaczego powinno się jeść właśnie to, że takie dania pojawiają się na stole specjalnie w tym dniu, to być może zechcą spróbować. Zresztą nie ma co ich zmuszać Nie chcecie przecież „umierać“ za karpia w galarecie. Czas wreszcie na prezenty. Zawsze dbałam o to, by moi chłopcy przygotowywali kilka drobiazgów własnoręcznie dla babci i dziadka. To najpiękniejsze pamiątki, przechowywane skrzętnie w babcino-dziadkowych szufladach.
Mam prośbę do Was, rodziców, byście nie poddawali się krótkotrwałym modom i natarczywym reklamom. Rzeczy z reklamowych spotów to często pójście po linii najmniejszego oporu. Żeby nie powiedzieć na łatwiznę. Czasem niestety również swego rodzaju wymówka dla Was – wygodnie to kupić. Nie trzeba się zbytnio wysilać. „Dziecko tak chciało, to kupiłem” mówimy, ale co mogliśmy kupić innego, jeśli zabraliśmy się do tego na pół godziny przed Wigilią? Kiedy jednak znajdziemy coś naprawdę oryginalnego, sprawimy tym dziecku z pewnością większą frajdę. Powinniśmy szukać rzeczy, które nie są typowe i oklepane. To wcale nie musi być drogi prezent. By to się udało, trzeba dobrze znać swoje dziecko i wiedzieć na co tak naprawdę czeka. Ja uważam, że każdy prezent musi być bardzo osobisty – nawet ten dla dziecka. Choć to oczywiście kosztuje więcej trudu.
Lepiej kupić jeden, starannie przemyślany upominek, niż zasypywać je dużą ilością nieprzemyślanych drobiazgów. W zależności od zasobności portfela i naszej pomysłowości prezenty mogą być tańsze lub droższe, praktyczne jak i zupełnie niepraktyczne, na jeden sezon lub służące dziecku przez lata. Najlepszy prezent nie zastąpi jednak dziecku czasu i uwagi rodziców. Postarajcie się więc w Święta znaleźć przede wszystkim więcej czasu, żeby okazać dużo czułości i troski. To jest przecież najlepszy i najbardziej oczekiwany przez Wasze dziecko podarunek.
Czy napisaliście już listy do Mikołaja?
Ja tak:)
Ps. Pamiętacie TEN najlepszy swój otrzymany prezent?