REKLAMA
Od wielu miesięcy pisuję bloga w natemat, patrząc na odwiedziny na nim, jest popularny. Jednak moje miejsce ulubione - to Facebook. I o nim dziś słów kilka. Słów które wyjaśnią, mam nadzieję kilka spraw. Odpowiedzą na często zadawane pytania.
Wszyscy oczywiście wiedzą, ale dla potrzeb tego tekstu przypomnę, że facebook to serwis społecznościowy, służący rozrywce, w ramach którego zarejestrowani użytkownicy mogą tworzyć sieci i grupy, dzielić się wiadomościami i zdjęciami oraz korzystać z aplikacji. Taki był pierwotny, często omawiany - chwalony i krytykowany - zamysł jego twórcy Marka Zuckerberga.
Oczywiście jak to w życiu bywa, dzieło prześcignęło mistrza i zaczęło żyć własnym facebookowym życiem. Pojawiły się strony fanowskie, strony sklepów, na portalu pojawiły się również marketing i reklama. Za różnymi ludźmi przyszły ich potrzeby, marzenia i emocje. Zarówno te dobre, miłe, jasne jak i te złe i trudne do opanowania.
Na facebooku zaczęło się normalne społeczne życie (social life).
Na facebooku zaczęło się normalne społeczne życie (social life).
Gdy kilka lat temu zakładałam stronę fanowską Superniani przyświecała mi idea stworzenia centrum informacji i wspomagania dla rodziców. „W praniu” okazało się, że nie do końca jest to możliwe, bo fb jest dość ulotnym medium. Życie jednego posta trwa – wg obliczeń znawców od 3-4 godzin. Krótko. Trudno się tak pracuje, więc półtora roku temu - przy liczbie 20 tysięcy fanów - po prostu zamknęłam profil Superniania i założyłam nowy – podpisałam go imieniem i nazwiskiem i przeformatowałam na rozrywkowo-edukacyjny.
Codziennie zamieszczam treści merytoryczne, polecam książki zarówno dla dzieci jak i rodziców, systematycznie linkuję swojego bloga poruszając w nim, ważne moim zdaniem tematy, odpowiadam na pytania i udzielam rad. Organizuję konkursy z nagrodami, wymieniam się wiedzą i zainteresowaniami.
Poznałam tutaj wiele wspaniałych osób. Niektórzy są mi bliscy na tyle, że mam wrażenie że znamy się od zawsze. Innych spotykam gdzieś „na szlaku” w tzw. realu. Na profilu znowu jest znacząca liczba fanów (czy jak wolę pisać - sympatyków), kwitną dyskusje i mam nadzieję, że tak jak ja możecie się tu dobrze czuć. Ale oczywiście zawsze, jak to wśród ludzi znajdą się niezadowoleni. Takim właśnie niezadowolonym chciałabym wyjaśnić kilka spraw.
Ten tekst zamieszczałam już dwukrotnie, ale zwiększająca się ilość fanów spowodowała, że udostępnię go po raz kolejny.
Zebrałam wiele starych i nowych zapytań i „inetrpelacji” i zrobiłam profilowe FAQ
Zebrałam wiele starych i nowych zapytań i „inetrpelacji” i zrobiłam profilowe FAQ
Dlaczego nie przyjmuje pani do znajomych a tylko na fanpage Dorota Zawadzka?
Mam profil Dorota Zawadzka, ale jest to mój prywatny ogródek zarezerwowany dla prywatnej, wręcz rodzinnej strony fejsbookowego życia. Profil fanowski jest otwarty dla wszystkich i zawsze jestem tam obecna.
Mam profil Dorota Zawadzka, ale jest to mój prywatny ogródek zarezerwowany dla prywatnej, wręcz rodzinnej strony fejsbookowego życia. Profil fanowski jest otwarty dla wszystkich i zawsze jestem tam obecna.
Ma Pani odpowiadać ludziom na listy i poświęcać im każdą chwilę. Doradzać i prowadzić za rękę.
Bycie na fb traktuję póki co, jako przyjemność. Aktywność na stronie NIE jest moim obowiązkiem, tak jak i obowiązkiem nie jest udzielanie rad czy pisanie bloga o wychowaniu. Jest to moja dobra wola i chęć pomocy, którą realizuję na miarę wolnego czasu i sił. Robię to bo lubię w ten sposób pomagać. Jak przestanę to lubić to przestanę to robić. Superniania – bo tak wielu nadal się do mnie zwraca - to nie postać z kreskówki a już na pewno nie pomnik z brązu. Nie jestem superbohaterem - jestem osobą, która prowadziła telewizyjny program pod takim tytułem. Jestem psychologiem i zwyczajnym człowiekiem. Bo przecież psycholog to nie jakaś płaska jednowymiarowa postać z innego świata. Wyjaśniam więc, bycie na fb traktuję jako przyjemność a nie obowiązek. Nic tu nie muszę:)
Bycie na fb traktuję póki co, jako przyjemność. Aktywność na stronie NIE jest moim obowiązkiem, tak jak i obowiązkiem nie jest udzielanie rad czy pisanie bloga o wychowaniu. Jest to moja dobra wola i chęć pomocy, którą realizuję na miarę wolnego czasu i sił. Robię to bo lubię w ten sposób pomagać. Jak przestanę to lubić to przestanę to robić. Superniania – bo tak wielu nadal się do mnie zwraca - to nie postać z kreskówki a już na pewno nie pomnik z brązu. Nie jestem superbohaterem - jestem osobą, która prowadziła telewizyjny program pod takim tytułem. Jestem psychologiem i zwyczajnym człowiekiem. Bo przecież psycholog to nie jakaś płaska jednowymiarowa postać z innego świata. Wyjaśniam więc, bycie na fb traktuję jako przyjemność a nie obowiązek. Nic tu nie muszę:)
Dlaczego wdaje się Pani w dyskusje i odpowiada na zaczepki?
Bardzo staram się odpowiadać KAŻDEJ osobie na każdy wpis. Po to udostępniłam możliwość zamieszczania linków, zdjęć i wpisów, by rozmawiać z ludźmi a nie tylko stworzyć tablicę, na której można napisać coś i NIC nie uzyskać w zamian. Tak bywa na wielu stronach fanowskich (wystarczy popatrzeć i zastanowić się czy tego szukacie). Odpowiadam na większość wpisów i staram się zająć jakieś stanowisko. Nie zawsze jest to natychmiast – przecież normalnie pracuję, żyję, mam rodzinę i dom. Nie zawsze moje stanowisko jest popularne i wszystkim się podoba, ale to już przerabialiśmy. Nie musi.
Nie toleruję wulgaryzmów i chamstwa. Jeśli ktoś jest wulgarny lub chamski wobec MOICH gości (bo tak traktuję tam zaglądających) to po ostrzeżeniu po prostu go banuję. W tej chwili mam listę kilku takich osób. To, że jest ich tak mało uważam, jak na tak długi czas istnienia profilu, za dobry wynik.
Bardzo staram się odpowiadać KAŻDEJ osobie na każdy wpis. Po to udostępniłam możliwość zamieszczania linków, zdjęć i wpisów, by rozmawiać z ludźmi a nie tylko stworzyć tablicę, na której można napisać coś i NIC nie uzyskać w zamian. Tak bywa na wielu stronach fanowskich (wystarczy popatrzeć i zastanowić się czy tego szukacie). Odpowiadam na większość wpisów i staram się zająć jakieś stanowisko. Nie zawsze jest to natychmiast – przecież normalnie pracuję, żyję, mam rodzinę i dom. Nie zawsze moje stanowisko jest popularne i wszystkim się podoba, ale to już przerabialiśmy. Nie musi.
Nie toleruję wulgaryzmów i chamstwa. Jeśli ktoś jest wulgarny lub chamski wobec MOICH gości (bo tak traktuję tam zaglądających) to po ostrzeżeniu po prostu go banuję. W tej chwili mam listę kilku takich osób. To, że jest ich tak mało uważam, jak na tak długi czas istnienia profilu, za dobry wynik.
Dlaczego umieszcza Pani linki i komentarze pozwalające innym wylewać swoje żale i frustracje.
Przypominam, to jest moja strona i mogę robić na niej co chcę i jak chcę. Nie mogę brać odpowiedzialności za to kto i co pisze. Staram się to oczywiście monitorować, ale po prostu nie zawsze się da. Moją zasadą jest umożliwianie każdemu napisanie swojej opinii, ale okazuje się, że to dla wielu zbyt trudne.
Wyobraźmy sobie sytuację, że piszę, iż coś mi się nie podoba. Osoba komentująca może napisać co jej się podoba i to jest wyrażenie opinii. Może także napisać, że nie podoba jej się moja opinia. Ale nie może odmówić mi prawa do zaprezentowania własnego zdania. Zawsze mówię i piszę to co myślę i to trzeba po prostu zrozumieć. Tłumaczenie tego za każdym razem staje się nudne.
Przypominam, to jest moja strona i mogę robić na niej co chcę i jak chcę. Nie mogę brać odpowiedzialności za to kto i co pisze. Staram się to oczywiście monitorować, ale po prostu nie zawsze się da. Moją zasadą jest umożliwianie każdemu napisanie swojej opinii, ale okazuje się, że to dla wielu zbyt trudne.
Wyobraźmy sobie sytuację, że piszę, iż coś mi się nie podoba. Osoba komentująca może napisać co jej się podoba i to jest wyrażenie opinii. Może także napisać, że nie podoba jej się moja opinia. Ale nie może odmówić mi prawa do zaprezentowania własnego zdania. Zawsze mówię i piszę to co myślę i to trzeba po prostu zrozumieć. Tłumaczenie tego za każdym razem staje się nudne.
Dlaczego w Pani postach i blogach nie mogę znaleźć szczegółowej odpowiedzi na swoje pytanie?
Zawsze się znajdzie grupa malkontentów. Za dużo, za często, nieciekawie, nie na temat, za mało szczegółowo, za bardzo szczegółowo, bez przykładów, zbyt ogólnie, za dużo psychologii, za mało merytorycznie, za bardzo wycinkowo itd. itp. Wszystkim dogodzić się nie da. Zawsze wtedy proponuję czytać książki a nie posiłkować się jedynie wypowiedziami na fb.
Zawsze się znajdzie grupa malkontentów. Za dużo, za często, nieciekawie, nie na temat, za mało szczegółowo, za bardzo szczegółowo, bez przykładów, zbyt ogólnie, za dużo psychologii, za mało merytorycznie, za bardzo wycinkowo itd. itp. Wszystkim dogodzić się nie da. Zawsze wtedy proponuję czytać książki a nie posiłkować się jedynie wypowiedziami na fb.
Dlaczego wstawia Pani muzykę i różne swoje prywatne zdjęcia. Kogo to obchodzi?
Może i wielu z moich sympatyków to nie obchodzi. Nie jest to jednak dla nikogo krzywdzące a wstawiam co lubię, bo lubię dzielić się swoimi pasjami, zainteresowaniami, tak samo jak jestem ciekawa gustów i zainteresowań innych ludzi. To pozwala mi lepiej ich poznać. A to jest częścią mojego zawodu. Opowiadam o książkach które czytam, o filmach i spektaklach teatralnych, licząc na to (może naiwnie), że ktoś także podzieli się swoimi przemyśleniami w jakiejś kwestii. Nie wiem kogo to obchodzi. Ale patrząc na odzew zawsze się trochę osób znajdzie.
Może i wielu z moich sympatyków to nie obchodzi. Nie jest to jednak dla nikogo krzywdzące a wstawiam co lubię, bo lubię dzielić się swoimi pasjami, zainteresowaniami, tak samo jak jestem ciekawa gustów i zainteresowań innych ludzi. To pozwala mi lepiej ich poznać. A to jest częścią mojego zawodu. Opowiadam o książkach które czytam, o filmach i spektaklach teatralnych, licząc na to (może naiwnie), że ktoś także podzieli się swoimi przemyśleniami w jakiejś kwestii. Nie wiem kogo to obchodzi. Ale patrząc na odzew zawsze się trochę osób znajdzie.
Dlaczego tak dużo siedzi Pani na fb? Nie ma Pani nic innego do roboty?
Komputer jest moim miejscem pracy. Moja praca sprowadza się do pracy w sieci – pewnie to jest podstawowy powód. Oprócz tego lubię to…☺
Komputer jest moim miejscem pracy. Moja praca sprowadza się do pracy w sieci – pewnie to jest podstawowy powód. Oprócz tego lubię to…☺
Dlaczego jako psycholog dziecięcy pozwala sobie Pani na komentowanie świata i zabieranie zdania w różnych innych sprawach?
Jestem osobą szczerą i impulsywną. Nie jestem hipokrytką. Nie umiem czego innego myśleć i czego innego robić, mówić, pisać. Jeśli mi się coś nie podoba, to chcę to jakoś wyrazić. Mam jak każdy człowiek do tego prawo. Jeśli mam zdanie na jakiś temat to jest to moja opinia tak samo prywatna jak i publiczna. Nie umiem inaczej. Dziwię się bardzo osobom, które wymagają bym swoje prywatne poglądy zostawiła na boku a tu prezentowała to co powinnam powiedzieć, by się podobało. Ale nie da się podobać wszystkim, takie jest życie. Ja zawsze robię wszystko zgodnie ze sobą.
Jestem osobą szczerą i impulsywną. Nie jestem hipokrytką. Nie umiem czego innego myśleć i czego innego robić, mówić, pisać. Jeśli mi się coś nie podoba, to chcę to jakoś wyrazić. Mam jak każdy człowiek do tego prawo. Jeśli mam zdanie na jakiś temat to jest to moja opinia tak samo prywatna jak i publiczna. Nie umiem inaczej. Dziwię się bardzo osobom, które wymagają bym swoje prywatne poglądy zostawiła na boku a tu prezentowała to co powinnam powiedzieć, by się podobało. Ale nie da się podobać wszystkim, takie jest życie. Ja zawsze robię wszystko zgodnie ze sobą.
Dlaczego nie bierze Pani odpowiedzialności za ludzi, którzy u Pani piszą?
Bo to dorośli ludzie podpisani imieniem i nazwiskiem i powinni odpowiadać za siebie. Staram się przypominać o ogólnie obowiązujących zasadach kultury i dobrego wychowania, ale... tablica jest taka jak jej użytkownicy a nie jak „ja”. Jeśli by miała być jak ja... zamknęłabym możliwość wstawiania czegokolwiek poza komentarzami. Mówiąc szczerze czasem jestem tego bardzo bliska. Tylko wtedy to już nie byłaby żywa strona a jednokierunkowy przekaz.
Bo to dorośli ludzie podpisani imieniem i nazwiskiem i powinni odpowiadać za siebie. Staram się przypominać o ogólnie obowiązujących zasadach kultury i dobrego wychowania, ale... tablica jest taka jak jej użytkownicy a nie jak „ja”. Jeśli by miała być jak ja... zamknęłabym możliwość wstawiania czegokolwiek poza komentarzami. Mówiąc szczerze czasem jestem tego bardzo bliska. Tylko wtedy to już nie byłaby żywa strona a jednokierunkowy przekaz.
Dlaczego tak długo trzeba czekać na odpowiedź na maila?
Codziennie dostaję od kilkunastu do kilkudziesięciu maili. Nie mam biura, nie mam sekretarki. Odpisuję sama. Nie mam także szablonów odpowiedzi. Każdy mail to osobna historia i ważna sprawa. Nad każdym trzeba się pochylić i każdemu dobrze odpowiedzieć. To zabiera czas, a moja doba również trwa TYLKO 24 godziny. Niektóre maile – te interwencyjne są poza kolejnością – ale niektóre muszą poczekać. Bo mimo, że rozumiem, że dla rodzica opisywana sprawa jest pilna to z punktu widzenia rozwoju i dobrostanu dziecka – taka nie jest.
Codziennie dostaję od kilkunastu do kilkudziesięciu maili. Nie mam biura, nie mam sekretarki. Odpisuję sama. Nie mam także szablonów odpowiedzi. Każdy mail to osobna historia i ważna sprawa. Nad każdym trzeba się pochylić i każdemu dobrze odpowiedzieć. To zabiera czas, a moja doba również trwa TYLKO 24 godziny. Niektóre maile – te interwencyjne są poza kolejnością – ale niektóre muszą poczekać. Bo mimo, że rozumiem, że dla rodzica opisywana sprawa jest pilna to z punktu widzenia rozwoju i dobrostanu dziecka – taka nie jest.
Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam niektórym w głowie.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
