REKLAMA
Od czasu do czasu – zdecydowanie za często – czytamy ostatnio o kobietach, w różnym wieku, które same lub z pomocą innych osób zabijają swoje nowonarodzone dziecko.
Czytamy „urodziła do wiadra z fekaliami”, „urodziła i zakopała”, „poćwiartowała i ugotowała”, „zabiła dusząc w foliowej torbie”, „wrzuciła do pieca” itd. itp.
To dzieciobójczynie.
O dzieciobójstwie mówimy wtedy, gdy dziecko ginie tuż po porodzie lub w połogu, a sprawczynią jest wyłącznie matka. Motywy działania bywają różne. Uznaje się, że dzieciobójczyni działa w stanie zaburzenia równowagi psychicznej. Dzieciobójstwo bywa czynne (np. zadanie noworodkowi śmiertelnych obrażeń) oraz bierne (np. porzucenie go czy pozostawienie bez opieki). W polskim prawie przestępstwo to, zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Przy wymierzaniu jej, zawsze bierze się pod uwagę opinie biegłych, w tym psychologów.
Nie chodzi mi o to, by kreślić psychologiczne portrety sprawczyń. Każdy z nich jest bowiem inny. Chcę napisać o sytuacji tych kobiet-matek, które nie chcą dzieci. Rodzą, ale nie chcą by żyły, nie chcą kochać, ponosić odpowiedzialności. Nie umieją lub nie mają warunków.
Po prostu i aż.
Straszne są te doniesienia i aż skóra cierpnie, gdy się czyta nawet tylko medialne opisy tych zbrodni. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co jest w aktach oskarżenia.
Ale ten tekst będzie o czym innym.
Chciałabym poruszyć temat, w tragicznych newsach często pomijany lub traktowany marginalnie.
Co może zrobić kobieta, gdy NIE CHCE wychowywać nowonarodzonego dziecka?
Co może zrobić zamiast zabicia go?
Wiele matek nie ma pojęcia o tym jakie możliwości w tym względzie daje polskie prawo. Jest co najmniej kilka dróg, by mały człowiek dostał szansę na jaką zasługuje każdy.
Na dalsze życie.
Po pierwsze matka może dziecko, po urodzeniu, pozostawić w szpitalu. Tam ma możliwość, by się go zrzec. Tę decyzję może podjąć zarówno przed porodem jak i bezpośrednio po nim, ma na to 43 dni. W tym czasie może oczywiście zmienić zdanie bez żadnych konsekwencji i pomimo wcześniejszej deklaracji, zabrać dziecko do domu.
Zgody na adopcję się NIE DOMNIEMUJE. Znaczy to, że kobieta musi dopełnić odpowiednich formalności. Jeśli pozostawi dziecko w szpitalu bez ważnego oświadczenia, bardzo utrudni jego sytuację prawną.
Po drugie istnieją inne instytucje opiekuńcze: domy samotnej matki, ośrodki pomocy społecznej, domy dziecka czy ośrodki adopcyjno-opiekuńcze. Zgłaszając się tam, kobieta może liczyć na pomoc dla siebie i nowonarodzonego dziecka. Jeśli chce zostawić/oddać swoje dziecko, pracownicy są w stanie udzielić jej fachowej pomocy, tak, by jak najlepiej zabezpieczyć życie noworodka czy niemowlęcia.
Kobiety mają szansę porozmawiać z przeszkolonymi pracownikami i w efekcie tejże mogą ustalić warunki zrzeczenia się dziecka. Mogą również wyrazić zgodę na to, aby po urodzeniu dziecko przebywało na oddziale pre-adopcyjnym lub w rodzinie zastępczej, aż do czasu złożenia przez nie zrzeczenia w Sądzie. To ma pomóc zapewnić dziecku bezpieczeństwo.
Po trzecie istnieją w Polsce okna życia czyli specjalnie przygotowane miejsca umożliwiające matkom nie mogącym lub nie chcącym opiekować się noworodkiem, anonimowe, bezpieczne pozostawienie go.
Pierwsze współczesne okno życia w Polsce otwarto 19 marca 2006 u sióstr nazaretanek w Krakowie. Takich okien w Polsce 50 i uratowano dzięki nim ok. 50 noworodków.
Jedynym problemem jaki pojawia się w kontekście dyskusji o utrzymaniu czy zlikwidowaniu tego rozwiązania jest fakt, że pozostawione w oknie życia dziecko powinno mieć możliwość poznania swojej tożsamości – to gwarantują mu jego prawa. A w oknie życia mały człowiek zostawiany jest najczęściej bez żadnych danych osobowych.
Rzecznik Praw Dziecka w wystąpieniu do MEN napisał, „wobec kolizji naturalnego prawa do życia każdego dziecka (art. 6 Konwencji o Prawach Dziecka) z innym prawem, temu pierwszemu należy przyznać pierwszeństwo. Jeśli więc jest kolizja z prawem do poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką (art. 7. Konwencji) oraz z prawem dziecka do zachowania jego tożsamości (art. 8 Konwencji) prawo do życia jest nadrzędne.
Pozostawienie dziecka w oknie życia to jedna z gorszych form oddawania dziecka.
Jest jednak oczywiście lepsze, niż porzucenie na ulicy czy zabicie. Okna życia ratują więc życie i to się liczy, nawet jeśli dziecko nie ma szans na poznanie swoich rodziców.
Powyższe informacje są oczywiście ogólnie dostępne, ale jak się okazuje nie zawsze docierają do osób potrzebujących.
Oczywiście najbardziej chciałabym, by każde dziecko miało szansę być wychowywane przez biologicznych rodziców. By było przez nich kochane.
Nie namawiam do oddawania dzieci, chcę jedynie mieć pewność, że kobiety wiedzą co mogą zrobić, by nie stało się najgorsze.