REKLAMA
Od kilku lat niezmiennie w Polsce trwa spór: rodziców, polityków, psychologów, o to czy sześcioletnie dzieci są gotowe do rozpoczęcia nauki w szkole.
Wiele, ostatnio i przedostatnio na ten temat pisałam oraz mówiłam. Ponieważ mój pogląd jest znany nie mam zamiaru znowu poruszać tego tematu. Chciałabym natomiast, aby rodzice zastanowili się i spróbowali przemyśleć sprawę kompetencji swoich dzieci w nieco szerszym kontekście.
Zapomnijmy na chwilę o szkole, klasach, lekcjach itp. Spójrzmy na nasze dziecko jak na człowieka, który do życia na świecie jest jakoś przygotowany. No właśnie „jakoś”. „Jakoś to nie zawsze znaczy to samo.” jak śpiewał znany zespół. Oczywiście śpiewał inaczej, ale na potrzeby tego tekstu zmodyfikowałam nieco tytuł. Wykazałam się przy tym (a przynajmniej się starałam) kreatywnością oraz poczuciem humoru.
Zastanówcie się więc proszę czy, gdy patrzycie na wasze dziecko, to widzicie człowieka kreatywnego?
Kogoś kto w sytuacji niestandardowej, a nierzadko awaryjnej spróbuje znaleźć alternatywne rozwiązanie problemu? Oczywiście, powiecie to nie jest w życiu najważniejsze. Taki na przykład księgowy, wręcz nie powinien być kreatywny, bo może się to nie spodobać organom podatkowym. Znamy wszak negatywny wydźwięk sformułowania „kreatywna księgowość”.
Poczucie humoru też wydaje się w tym przypadku cechą graniczącą z ekstrawagancją. Chciałabym raczej abyście spróbowali się zastanowić nad tym, jaki zasób umiejętności, cech, wiedzy i doświadczeń zdobyło dotychczas wasze dziecko. Podam kilka przykładów, które być może lepiej wyjaśnią o co mi chodzi.
Jest sobota. Właśnie sprawdziliście, że w waszym mieście w kinie za godzinę jest wyświetlany film, na który chcecie pójść całą rodziną. Czasu jest niewiele więc trzeba się spieszyć. Wyobraźcie sobie jak przebiega proces przygotowania do wyjścia. Czy wasze dziecko jest w stanie samodzielnie przebyć drogę od punktu (sytuacji) A co w tym przypadku oznacza ubranie na wieszaku, buty w szafce, czapka i rękawiczki schowane w szufladzie w przedpokoju, a samo dziecko bawi się klockami w swoim pokoju - do punktu Z, który oznacza w pełni ubranego, wysikanego przed wyjściem, gotowego i czekającego przy drzwiach młodego człowieka. Sześcioletnie dziecko to właśnie powinno umieć. Czy wasze potrafi?
Albo inna sytuacja. Siadacie całą rodziną do posiłku. Niech to będzie trzydaniowy obiad. Punkt A w tym przypadku oznacza, jak poprzednio dziecko bawiące się u siebie w pokoju, stół nie nakryty (jedzenie jeszcze w kuchni przed podaniem ). Punkt Z to brudne naczynia odniesione do kuchni po jedzeniu. Jak wam się wydaje? Czy wasze dziecko przeszłoby pozytywnie test obiadu? Zastanówcie się.
Kolejny przykład dotyczy radzenia sobie z emocjami. Wyobraźcie sobie sytuację, w której inne dziecko podczas zabawy mówi do waszego skarbu „Jesteś głupi/a! Nie lubię cię!” Załóżmy, że nie ma was w pobliżu. Czy jesteście w stanie przewidzieć, co zrobi wasze dziecko? Czy tak jak na sześciolatka przystało poradzi sobie z negatywnymi emocjami i albo po prostu odejdzie, albo zapyta rówieśnika „Dlaczego?” A może się rozpłacze i poszuka pomocy u dorosłego? Poniżej znajdziecie test, który pomoże wam odpowiedzieć sobie na pytanie: Co potrafi moje dziecko?
Test dla rodziców
Test dla rodziców
Warto to wiedzieć, choćby po to, aby więcej pracować z dzieckiem nad uzupełnieniem ewentualnych braków. Więcej wiedzy i umiejętności to lepsza samoocena i poczucie bezpieczeństwa. Pewność siebie i pozytywne postrzeganie świata, które jest podstawowym warunkiem szczęśliwego życia. Pamiętajcie o tym i bądźcie uczciwi odpowiadając na testowe pytania.
