REKLAMA
Jakiś czas temu zadzwonił do mnie Rzecznik Praw Dziecka.
- Chciałbym zorganizować konferencję naukową nt. rozpoznawania przemocy wobec dzieci w gabinetach stomatologicznych. Byłam dość zaskoczona, bo absolutnie nie słyszałam o tym aby stomatolodzy w szczególny sposób stosowali przemoc. Pamiętam oczywiście przebój Maryli Rodowicz „Dentysta – sadysta”, ale żeby aż tak i to wobec dzieci? Nie do wiary.
- Chciałbym zorganizować konferencję naukową nt. rozpoznawania przemocy wobec dzieci w gabinetach stomatologicznych. Byłam dość zaskoczona, bo absolutnie nie słyszałam o tym aby stomatolodzy w szczególny sposób stosowali przemoc. Pamiętam oczywiście przebój Maryli Rodowicz „Dentysta – sadysta”, ale żeby aż tak i to wobec dzieci? Nie do wiary.
Na szczęście Marek Michalak szybko wyprowadził mnie z błędu. Konferencja, którą organizował dotyczyła roli, jaką mogą odgrywać stomatolodzy w rozpoznawaniu przemocy wobec dzieci. Badania w tym zakresie od kilku lat prowadzą naukowcy w Wielkiej Brytanii oraz krajach skandynawskich.
Temat mnie bardzo zainteresował więc ani chwili się nie wahałam, gdy Pan Rzecznik zaproponował mi udział w tym wydarzeniu. Kilka dni temu we Wrocławiu w ramach kongresu z okazji XV-lecia Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii skupiliśmy się nad tematem: „Rola lekarza dentysty w rozpoznawaniu objawów przemocy wobec dzieci ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystywania seksualnego”.
Patronat nad częścią naukową objął Rzecznik Praw Dziecka, przyjechali wykładowcy ze Skandynawii m.in. z Karolinska University w Sztokholmie.
Prezentowano wieloletnie badania, omawiano wnioski z obserwacji i wyniki działań pomagających dostrzec i w efekcie uchronić dziecko przed przemocą ze strony dorosłych.
Goście prezentowali i omawiali szokujące niekiedy przypadki, z którymi zetknęli się w trakcie swej pracy. Wybite zęby, uszkodzenia w obrębie szyi, karku i policzków, czyli tak zwanego „trójkąta bezpieczeństwa”, naderwane uszy, ślady pozostawione przez dłonie dorosłych, ewidentne dowody przemocy, niejednokrotnie seksualnej.
Każde zdjęcie to była osobna, dramatyczna historia dziecka.
Każde zdjęcie to była osobna, dramatyczna historia dziecka.
Czemu lekarzom dentystom jest łatwiej dostrzec te wszystkie rzeczy? Mają dobre światło, patrzą z bliska, spotykają dziecko często i regularnie – dlatego.
Ich rolą nie jest oczywiście postawienie diagnozy przemocy. Mają jednak szansę na dostrzeżenie niepokojących symptomów i powinni reagować, a to dzieje się wciąż zbyt rzadko. W związku z moją pracą i zainteresowaniami zawodowymi widziałam wiele materiałów ukazujących przemoc wobec dzieci. Szkoliłam się, by ją dobrze i skutecznie rozpoznawać. Wykłady skandynawskich naukowców jeszcze szerzej otworzyły mi oczy na te zagadnienia.
Również na fakt, jak wiele osób ma szansę podjąć kroki w celu zapobieżenia najgorszemu. Szczególne wrażenie wywarł na mnie slajd prezentujący sieć społeczną wokół 10-letniej dziewczynki będącej ofiarą przemocy przez kilka lat. W centrum było zdjęcie dziecka otoczone siecią połączeń z różnymi osobami oraz instytucjami. Każda z niech mogła przerwać przemoc, której doświadczała kilkuletnia dziewczynka.
NIKT nie zauważył, NIKT nie zareagował. NIKT nie pomógł – dziecko zostało zabite, zakatowane przez swoich opiekunów.
NIKT nie zauważył, NIKT nie zareagował. NIKT nie pomógł – dziecko zostało zabite, zakatowane przez swoich opiekunów.
….
Dziś przeczytałam artykulik pani Agaty Puścikowskiej pt. „(Niedo)rzeczne dziury“.
Dziennikarka kompletnie nie zrozumiała o co chodzi w opisywanym temacie, gdyż pozwala sobie pisać co następuje:
„dentyści powinni badać, czy dzieci, które się do nich zgłoszą z bolącym zębem, nie są przypadkiem zaniedbywane i maltretowane. Podobno w innych, światłych krajach już dawno dentyści sprawdzają się w roli „policjantów” i bardzo sprawnie wykrywają przypadki przemocy w stosunku do dzieci. Więc i polscy dentyści będą zapewne doskonale służyć systemowi, który nasze maltretowane dzieci skutecznie ochroni. Przyjdzie dziecko z chorą piątką do stomatologa, rozwyje się ze strachu, matka warknie: „nie histeryzuj”, i obraz przemocy oraz zaniedbania gotowy! W sam raz do ograniczenia rodzicielskiej władzy i innych podobnych środków, ratujących przed przemocą.”
Tekst artykułu
Dziś przeczytałam artykulik pani Agaty Puścikowskiej pt. „(Niedo)rzeczne dziury“.
Dziennikarka kompletnie nie zrozumiała o co chodzi w opisywanym temacie, gdyż pozwala sobie pisać co następuje:
„dentyści powinni badać, czy dzieci, które się do nich zgłoszą z bolącym zębem, nie są przypadkiem zaniedbywane i maltretowane. Podobno w innych, światłych krajach już dawno dentyści sprawdzają się w roli „policjantów” i bardzo sprawnie wykrywają przypadki przemocy w stosunku do dzieci. Więc i polscy dentyści będą zapewne doskonale służyć systemowi, który nasze maltretowane dzieci skutecznie ochroni. Przyjdzie dziecko z chorą piątką do stomatologa, rozwyje się ze strachu, matka warknie: „nie histeryzuj”, i obraz przemocy oraz zaniedbania gotowy! W sam raz do ograniczenia rodzicielskiej władzy i innych podobnych środków, ratujących przed przemocą.”
Tekst artykułu
Zanim napisze się taką ideologiczną bzdurę, warto zapoznać się z wynikami badań i prezentowanymi na kongresie faktami medycznymi, które wskazują, że lekarze, a w tym przypadku stomatolodzy mogą – często jako pierwsi – zauważyć symptomy stosowania przemocy wobec dzieci.
Problem polega jednak na tym, że często nie wiedzą, jak je rozpoznać i gdzie to zgłosić, dlatego tak ważne są szkolenia uzupełniające te braki oraz informujące o obowiązujących procedurach.
RPD zaapelował więc, aby wprowadzić edukację w tym obszarze na studiach medycznych, a także zapoznać z tym tematem lekarzy różnych innych specjalności.
Marek Michalak zwrócił także uwagę na fakt, że niezbędne jest, aby lekarze reagowali poprzez dokumentowanie zaobserwowanych symptomów i zgłaszanie tego do właściwych instytucji.
Marek Michalak zwrócił także uwagę na fakt, że niezbędne jest, aby lekarze reagowali poprzez dokumentowanie zaobserwowanych symptomów i zgłaszanie tego do właściwych instytucji.
„Wyciągnięty z przyzębia włos łonowy, charakterystyczne wybroczyny, jakie powstają po uderzeniu ręką w twarz – to symptomy, które może dostrzec dentysta badający jamę ustną dziecka. Powinny go one zaalarmować" – to słowa Rzecznika z jednego z wywiadów prasowych.
Potwierdzają to również lekarze. „Rozumiemy, jak ważne jest zainteresowanie lekarza dentysty dzieckiem będącym ofiarą przemocy w rodzinie, tym bardziej że najczęstszą lokalizacją obrażeń związanych z przemocą u dzieci jest głowa, twarz i szyja" - powiedziała wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Anna Lella.
Dziennikarka niestety nie zrozumiała niczego, bo pisze dalej;
„Bo chociaż oczami wyobraźni można niby przewidzieć potencjalne skutki stomatologii na usługach (dziurawego) systemu, kiedy to jakiś nadgorliwy lekarz w chorej piątce zauważy przemoc, ja bym jednak nie przestawała z dzieckiem chodzić do stomatologa. Z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, bo dentyści swój rozum mają. A praktyka wskazuje, że ok. 80 proc. polskich dzieci próchnicę niestety posiada. I pewnie niewiele mniej dzieciaków boi się zabiegów dentystycznych. Więc głupio stawiać wniosek: 80 proc. polskich dzieci, wraz z dziurą w piątce, doświadcza przemocy.”
„Bo chociaż oczami wyobraźni można niby przewidzieć potencjalne skutki stomatologii na usługach (dziurawego) systemu, kiedy to jakiś nadgorliwy lekarz w chorej piątce zauważy przemoc, ja bym jednak nie przestawała z dzieckiem chodzić do stomatologa. Z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, bo dentyści swój rozum mają. A praktyka wskazuje, że ok. 80 proc. polskich dzieci próchnicę niestety posiada. I pewnie niewiele mniej dzieciaków boi się zabiegów dentystycznych. Więc głupio stawiać wniosek: 80 proc. polskich dzieci, wraz z dziurą w piątce, doświadcza przemocy.”
Wielokrotnie podejmowane przeze mnie próby zrozumienia „co poeta miał na myśli” nie przybliżyły mnie do odnalezienia istoty i sensu powyższego akapitu. Mam raczej nieodparte wrażenie, że autorka także nie bardzo wie co napisała…
Spróbuję więc – aby rozjaśnić mroki średniowiecza by nie powiedzieć ciemnogrodu) - skierować ją na świetną angielską stronę internetową Tutaj
Spróbuję więc – aby rozjaśnić mroki średniowiecza by nie powiedzieć ciemnogrodu) - skierować ją na świetną angielską stronę internetową Tutaj
Wszak nauki nigdy za wiele.
