REKLAMA
Wiosenna zima zachęca do spacerów. To znaczy mnie do spacerów a wielu w okolicy w której mieszkam, do wypraw rowerowych. Ciepło słońce i gdyby nie kartka w kalendarzu pomyśleć można by, że wiosna idzie.
Moje piękne Powiśle, rower za rowerem. Na parkowych uliczkach, na ścieżkach rowerowych ale i na chodnikach.
Pełen asortyment rowerowych fascynatów: szybcy i wściekli, melomani z słuchawkami na uszach, romantycy czyli trzymający się za ręce i zajmujący cały chodnik, zwiedzający czyli zatrzymujący się co krok na środku chodnika, rodziny z dziećmi.
Pełen asortyment rowerowych fascynatów: szybcy i wściekli, melomani z słuchawkami na uszach, romantycy czyli trzymający się za ręce i zajmujący cały chodnik, zwiedzający czyli zatrzymujący się co krok na środku chodnika, rodziny z dziećmi.
Przed skrzyżowaniem zatrzymuje się rowerowa rodzina. Rodzice i dwie dziewczynki. Mają może 5 i 7 lat. Żadna nie ma kasku, ale skoro nie są obowiązkowe to widocznie mama z tatą uznali, że nie potrzeba zapewnić dzieciom dodatkowego bezpieczeństwa.
Zatrzymują się przed ulicą, ale za chwilę wszyscy, jak jeden mąż przejeżdżają przez pasy.
Zatrzymują się przed ulicą, ale za chwilę wszyscy, jak jeden mąż przejeżdżają przez pasy.
Gdy mnie mijają, ja - niestety zawsze wprowadzająca w życie hasło „reaguj, masz prawo” - mówię do mamy: ”Może jednak lepiej uczyć dziewczynki, że przez przejście dla pieszych rower się przeprowadza”.
Mama odkrzykuje z wyraźną irytacją: „Dziękuję za cenną poradę”. Jadą dalej i już bez zatrzymywania się wjeżdżają na zebrę na kolejnej prostopadłej uliczce – na szczęście nie jedzie żaden samochód.
Mama odkrzykuje z wyraźną irytacją: „Dziękuję za cenną poradę”. Jadą dalej i już bez zatrzymywania się wjeżdżają na zebrę na kolejnej prostopadłej uliczce – na szczęście nie jedzie żaden samochód.
„To nie moje dzieci, ale warto, by wiedziały jakie są przepisy i od razu dobrze się nauczyły!” – wołam za nimi.
A w duchu myślę: - Bo za chwilkę będąc samodzielnie na rowerze wjadą pod jakiś samochód…
A w duchu myślę: - Bo za chwilkę będąc samodzielnie na rowerze wjadą pod jakiś samochód…
Pozostałą część spaceru rozmawiamy z mężem o tej sprawie.
Może nie należało reagować?
Jak powinna zachować się mama po takiej uwadze?
I czego z tego zdarzenia nauczyły się dziewczynki?
Może nie należało reagować?
Jak powinna zachować się mama po takiej uwadze?
I czego z tego zdarzenia nauczyły się dziewczynki?
Rozumiem, że to trudna sytuacja, gdy ktoś podważa autorytet rodzica. Ale mówiąc szczerze, ja w takiej sytuacji jednak powiedziałabym dzieciom: „Tak rzeczywiście przez ulicę przeprowadza się rower. Zapamiętajcie to”. Zeszłabym z roweru i przeprowadziła przez ulicę.
Podejrzewam, że po powrocie do domu, mama skomentowała, że jakaś baba się czepia, a w najlepszym razie nie powie na ten temat ani słowa i dzieci nadal będą przekonane, że wszystko jest ok.
Pamiętajmy, że dzieci robią to, co my robimy a nie to co mówimy.
Własny przykład jest bezcenny.
Własny przykład jest bezcenny.
