REKLAMA
W pewnej miejscowości w Polsce, matka pozostawiła jedno ze swoich dzieci - dwuipółlatkę - samą w domu. Dziewczynka została przywiązana paskiem do framugi drzwi, bo jak powiedziała do kamery sama matka "dziewczynka jest ruchliwa a ona musiała pójść do sklepu po mleko dla swojego kolejnego - dwutygodniowego dziecka". Kobieta zabrała za sobą dwójkę starszych dzieci.
Rodzina Weroniki jest uboga, od lat znajduje się pod opieką ośrodka pomocy społecznej, korzysta z zasiłków i mieszka w mieszkaniu socjalnym. Kobieta samotnie wychowuje czworo dzieci w wieku 5,5 roku, 4 lat, 2,5 roku i niespełna miesięczne.
Wiadomo, że w poniedziałek pracownica MOPS przyszła na „rutynową” kontrolę do kobiety. Coś ją zaniepokoiło, (twierdzi, że to iż nikogo dorosłego nie było w domu) i wezwała policję. Funkcjonariusz zaświecił latarką w okno i zauważono, że przy ścianie siedzi dziecko. Dziewczynka była przywiązana do framugi drzwi parcianym paskiem. Przywiązana była za prawą nóżkę, a rączki miała wolne. Dziecko było spokojne, prawdopodobnie nie wiedziało, co się dzieje. Dziewczynka trafiła do szpitala, jest wygłodzona, wychłodzona i wystraszona. Czuje się dobrze, jej zdrowiu i życiu nic nie zagraża.
To co się wydarzyło jest niedopuszczalne. Nie ma jednak sensu tego oceniać. Nie ma co się zastanawiać nad powodami tej sytuacji.
Rozważania czy matka musiała wyjść? Czemu musiała pójść po mleko a nie mogła na przykład poprosić o taki zakup właśnie pracownicy pomocy społecznej? Może dziecko było chore. Może kobieta nie miała nikogo, kogo mogłaby poprosić o pomoc? Zakładam, że miała „dobry” powód by wyjść. Jak mówi miała też powód, by przywiązać dziecko. Jej postępowanie oceni teraz sąd.
NAJBARDZIEJ jednak przeraziło mnie zupełnie coś innego.
Ta kobieta, matka czwórki dzieci w ogóle NIE ZDAWAŁA sobie sprawy z zagrożenia.
Słuchając jej wypowiedzi w TV zobaczyłam, że ona NIE ROZUMIE co zrobiła i dlaczego nie powinna tak zrobić.
NIE ROZUMIE.
Pytanie brzmi dlaczego?
Czego zabrakło? Zapewne wzorców, czyli dobrego przykładu z domu. Wiedzy o małym człowieku, jego potrzebach i sposobach ich zaspokajania. Podstawowej wiedzy o bezpieczeństwie i pewnie odpowiedzialności.
Praca MOPS z „klientem” musi polegać nie tylko na „łapaniu” na błędach i pilnowaniu, by nie zostały popełniane, ale na wsparciu merytorycznym. Chyba właśnie przede wszystkim na tym. Uważam, że opieka „pomocy społecznej” nie może ograniczać się więc do „rutynowych kontroli”. MUSI obejmować obowiązkowe szkolenia czy kursy.
Brak jest edukacji w szkole i w publicznych mediach. Nie ma żadnego programu w TV o tym JAK opiekować się dzieckiem. Nie ma najprostszych informacji. Czasem w jakiejś telewizji śniadaniowej pojawi się ekspert, przez 3 minuty próbujący się przebić przez tych, którzy są w programach najważniejsi, czyli prowadzących. Brakuje jednak systematycznej edukacji.
Szkolne programy o wychowaniu do życia w rodzinie, tak krytykowane za „seksualizację” dzieci i młodzieży, są często źle prowadzone, bo nie koncentrują się na tym co najważniejsze, na odpowiedzialności i szacunku do drugiego człowieka oraz siebie samego.
Różowe i brokatowe, albo tzw. artystyczne i wspaniale wydane pisma parentingowe pełne są pięknych reklam i często nijakich treści o modzie i urodzie. Pomijam też fakt, są poza zasięgiem wielu mam. Nie docierają tam gdzie powinny. A te „luksusowe i eleganckie i mądre” często nie docierają nigdzie.
Opisywana matka na pewno kocha swoje dzieci, na pewno o nie dba i stara się dla nich jak umie. Problem polega na tym, że nie umie.
Kobieta nie ma na razie statusu osoby zatrzymanej, konsultowano to z prokuratorem. Sąd zdecydował także, żeby dzieci na razie zostawić mamie.
Teraz kobieta będzie odpowiadała przez sądem.
I zaczną się jej problemy.
Tego też pewnie nie rozumie.