Debata w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce wydaje się obecnie kuriozalnie teoretyczna. Komentatorzy, którzy bronią prawa służb specjalnych do stosowania, w imię wyższej konieczności, tortur, nie zauważają najprostszej rzeczy – tortury zwyczajnie łamią polskie prawo i dlatego każdy taki przypadek powinien zostać wyjaśniony i osądzony przed sądem. W abstrakcyjnych rozważaniach znikają cierpienia konkretnych osób i najprostsze zasady prawne.

REKLAMA
Tymczasem sytuacja w Polsce znów znalazła się w centrum zainteresowania instytucji międzynarodowych. W zeszłym tygodniu Europejski Trybunał Praw Człowieka, zapewniając poufność, zażądał od Polski przedstawienia dokumentów dotyczących śledztwa w sprawie tajnych więzień CIA. Strasburg domaga się wyjaśnień dotyczących tego, czy w tajnym więzieniu CIA Polsce przetrzymywano Abd al-Rahima al-Nashiriego, który uzyskał status poszkodowanego w polskim śledztwie. Trybunał chce także wiedzieć, czy istnieją dokumenty regulujące powstanie i prowadzenie takich ośrodków.
Również w lipcu komisja ds. wolności obywatelskich Parlamentu Europejskiego przyjęła raport eurodeputowanej Hélène Flautre. Wezwał on wszystkie państwa członkowskie, zaangażowane w program nielegalnych transferów CIA, do przeprowadzenia przejrzystego i rzetelnego dochodzenia w tej sprawie. Raport kładzie szczególny nacisk na doprowadzenie do końca śledztwa w Polsce jako jedynym w tej chwili państwie, które takie dochodzenie prowadzi. Znaczenie i potencjalne implikacje dochodzenia prowadzonego przez polską prokuraturę zaprowadziły sprawozdawczynię PE do Polski w maju br. Jednak , mimo wcześniejszego umówienia spotkania, Hélène Flautre nie została przyjęta przez Prokuratora Generalnego, Andrzeja Seremeta, lecz przez jego zastępczynię. Prowadzona przez polskie władze strategia unikania odpowiedzi przyczyniła się po tej wizycie do poprawienia przez eurodeputowaną raportu tak, aby mocniej zaznaczyć konieczność kontynuacji i doprowadzenia do końca trwającego już cztery lata śledztwa, jak również ujawnienia jego wniosków.
Rozliczenie kwestii więzień CIA w Polsce jest nie do uniknięcia – dowodzi tego niesłabnące zainteresowanie instytucji europejskich i międzynarodowych organizacji chroniących praw człowieka. Może do niego dojść w sposób, który ukazuje Polskę jako państwo prawa, w którym przestępstwa przeciwko konstytucji są karane bez względu na ich implikacje polityczne. Polska stałaby się wtedy przykładem dla całego regionu. Byłby to może przykład motywujący inne państwa zamieszane w program tajnych więzień i nielegalnych transferów, by przestały zamiatać sprawy pod dywan, powołując się na bezpieczeństwo narodowe. Co jednak, jeśli zwycięży inny scenariusz? Co to oznacza dla Polski i dla Europy? Wydaje się, że zwolennicy umorzenia polskiego śledztwa i torturowania podejrzanych o terroryzm, nie zadają sobie tego pytania.