amnesty.org.pl

Ponad 15 tys. zabitych, 115 tys. uchodźców i milion osób wewnętrznie przesiedlonych to zdecydowanie za mało dla „światowych potęg”, aby podjąć działania na rzecz zmiany sytuacji w Syrii. Rada Bezpieczeństwa pozostaje sparaliżowana, a powszechne wyrazy potępienia wygłaszane przez wielu polityków pozostają bez jakiegokolwiek echa. Początkowe „tłumienie protestów opozycji” w Syrii przerodziło się w regularny wewnętrzny konflikt zbrojny, w rezultacie którego każdego dnia na ulicy giną niewinni ludzie. A świat się przygląda i tylko kiwa palcem.

REKLAMA
Rezygnacja Kofiego Annana z funkcji specjalnego wysłannika ONZ i Ligii Państw Arabskich do Syrii pokazała jedynie, że była to „mission impossible”. Annan nie otrzymał przede wszystkim poparcia politycznego, tak bardzo potrzebnego przy realizowaniu podobnych zadań. Oczywistym bowiem wydał się argument, że monitorowanie zawieszenia broni w Syrii nie jest możliwe, bo w tym kraju toczy się regularny wewnętrzny konflikt zbrojny, a strony tego konfliktu dalekie są od zaprzestania walk.
Od początku Rada Bezpieczeństwa w sprawie Syrii pozostaje sparaliżowana, głównie przez partykularne interesy zasiadających w niej „mocarstw”. Rosja i Chiny przez ponad rok blokowały przyjęcie jakiejkolwiek rezolucji, ale również Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nie pozostają bez winy. Działania tych krajów opisać można jako bierne i ospałe, podczas gdy najbardziej potrzebna jest dyplomatyczna i polityczna ofensywa.
Społeczność międzynarodowa musi bezwzględne reagować na łamanie międzynarodowego prawa konfliktów zbrojnych, prawa humanitarnego i praw człowieka. W Syrii popełniane są zbrodnie wojenne a cywile trafiają do więzień, gdzie są torturowani i traktowani w poniżający sposób. Amnesty International wielokrotnie donosiła o szeregu naruszeń praw człowieka oraz o trudnej sytuacji zwykłych ludzi, którzy każdego dnia mogą stracić życie. Ponad 115 tys. osób zdecydowało się wyjechać z Syrii do sąsiedniej Turcji i Jordanii. Tysiące Irakijczyków, którzy uciekli przed niebezpieczeństwem z Iraku do Syrii, zmuszeni zostali powrócić do swojego państwa pochodzenia. W samej Syrii milion osób przemieściło się w inny region kraju ponieważ nie czuli się bezpiecznie w swoich domach.
Wzrost represji ze strony reżimu al-Assada spotkał się z odpowiedzią sił opozycyjnych, które również naruszają prawa człowieka i dopuszczają się zbrodni wojennych. Niestety bierność Rady Bezpieczeństwa to podstawowy problem. Przede wszystkim na początek trzeba wprowadzić embargo na dostawy broni do Syrii, zamrozić aktywa prezydenta al-Assada i innych osób, które naruszają prawo międzynarodowe w tym kraju oraz przekazać do Międzynarodowego Trybunału Karnego sprawy tych, którzy łamią prawa człowieka.
Potrzebna jest również większa presja społeczności międzynarodowej na rządy wszystkich państw, nie tylko tych, które zasiadają w Radzie Bezpieczeństwa. Siła tkwi w jedności, zatem każdy z nas może i powinien zaangażować się we wspólne działanie na rzecz zmiany sytuacji w Syrii. Potrzeba jedynie chęci, można zacząć już teraz, klikając tutaj: amnesty.org.pl/syria