Wyjazd polskiej delegacji – na czele z Marszałkinią Sejmu Ewą Kopacz – do Chin w samą rocznicę tragicznych wydarzeń na placu Tian'anmen wzbudził ostatnio oburzenie wielu osób. Jednak brak woli, by poprawić sytuację praw człowieka w Chinach, towarzyszy polskiej polityce zagranicznej od lat. Ostatnie wyjazdy przedstawicieli Polski, m.in. Prezydenta i Premiera, do Chin nie miały nic wspólnego z prawami człowieka. Polscy politycy podczas swych wizyt wymownie milczą na ten temat, wysyłając jasny sygnał, że naruszenia praw człowieka w Chinach to nie ich sprawa i nie będą się w nie mieszać. Sygnał ten dociera nie tylko do ich interlokutorów.
Polscy politycy posługują się trzema argumentami uzasadniającymi brak działań na rzecz praw człowieka w Chinach: rozwojem chińskiej gospodarki, suwerennością państwa chińskiego oraz ekonomicznym interesem Polski.
