
Sytuacja na Ukrainie klarownie pokazała, że Unia Europejska nie jest nietykalną twierdzą odporną na zewnętrzne kryzysy. Nie możemy traktować granic Unii jak murów fortecy, pod którymi toczą się konflikty i które zatrzymają uciekających przed nimi uchodźców oraz szukających lepszego życia migrantów.
REKLAMA
Przywódcy państw UE muszą stworzyć strategię, która będzie chronić migrantów i uchodźców, niezależnie od tego, czy przybywają z Południa, czy ze Wschodu. Na południowej granicy Unii w szczególności widać jak restrykcyjne zasady kontroli granic zagrażają życiu i prawom migrantów, uchodźców oraz osób poszukujących ochrony międzynarodowej. Wznoszenie barier przez Europę sprawia, że wiele osób nie ma bezpiecznych lub legalnych sposobów dotarcia do Unii. Stawką w tzw. „walce z nielegalną migracją” jest życie tych mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy chcą uciec przed przemocą i ubóstwem i schronić się w Unii.
Pięć miesięcy od tragicznego zatonięcia u wybrzeży Lampedusy statku, podczas którego utonęło 500 osób, nie zostały podjęte odpowiednie działania, które pozwoliłyby zapobiegać takim tragediom w przyszłości. Zamiast tego Unia wciąż buduje mury i pracuje nad strategiami i praktykami prewencji, zmuszając migrantów i uchodźców do podjęcia coraz większego ryzyka w celu przedostania się na jej terytorium.
Amnesty International rozmawiała z ludźmi, którzy na morzu stracili rodziny, których zawrócono z granicy, lub którzy doświadczyli przemocy ze strony straży granicznej. Wielu z nich przetrzymywano w długotrwałym odosobnieniu w opłakanych warunkach ośrodków detencyjnych. Często rolę strażnika Unii pełnią kraje, które słyną z doniesień o poważnych naruszeniach praw człowieka. To właśnie takie kraje wykorzystywane są przez państwa członkowskie UE, które powierzają im kontrolę migracji.
W świetle obecnego kryzysu za wschodnią granicą UE zarówno Polska, Niemcy, jak i kilka innych krajów wspólnoty zdecydowało się bez zbędnych formalności przyjąć na leczenie protestujących, którzy zostali ranni lub pobici podczas protestów w Kijowie i w innych miastach. Taka postawa wobec potrzebujących powinna być regułą a nie wyjątkiem. Tymczasem, gdy chodzi o uchodźców, z targanej od trzech lat wojną, Syrii, obserwujemy niechęć do rozwijania programów dobrowolnych przesiedleń i przyjęć ze względów humanitarnych. Na przykład w połowie lutego kraje UE oferowały zaledwie około 15 000 miejsc dla najbardziej narażonych uchodźców z Syrii – większość z nich przyjęły Niemcy i Szwecja. To zaledwie niewielki ułamek z 2,5 mln ludzi, którzy musieli opuścić swoje domy i którym nieraz cudem udało się uciec z kraju.
Na początku kwietnia odbędzie się szczyt UE-Afryka. To okazja aby zmienić charakter współpracy w obszarze migracji z krajami na południe od Europy. Władze państw członkowskich powinny pracować nad tym problemem w kontekście priorytetów dla polityki wewnętrznej, które są właśnie opracowywane i zostaną przyjęte w czerwcu. Warto by pamiętały wówczas o spoczywającym na nich obowiązku chronienia migrantów i uchodźców. Bo ochrona ludzi powinna być większym priorytetem niż ochrona granic, a w centrum unijnej polityki migracji i azylu powinny znajdować się prawa człowieka, a nie strach lub uprzedzenia wobec „obcych”.
