O autorze
Drużyna blogerów to dwie kobiety i dwóch mężczyzn, których łączy zamiłowanie do nowoczesnych form komunikacji w Internecie oraz odwaga do podejmowania wyzwań. W jej skład wchodzą:

Maja Sieńkowska – dziewczyna wiecznie zaczytana, co udowadnia na swoim blogu, gdzie pisze o literaturze. Teraz tradycyjne książki postanowiła odstawić na półkę i skorzystać z oferty audiobooków, które umilą jej treningi.

Dorota Nowacka i Jakub Prószyński – to para, nie tylko w realu, ale i w wirtualu. Poznali się dzięki blogom, teraz jeden prowadzą razem, o PR-rze, social media i marketingu. I postanowili sprawdzić, czy w sporcie też sprawdzą się jako para.

Paweł Lipiec – w zakładce „o mnie” na swoim blogu pisze, że lubi konkret, który rozumie jako coś namacalnego. Ciekawe, czy właśnie dlatego zdecydował się podjąć nasze bardzo konkretne zadanie i wziąć udział w programie biegowym?

Iwona Stepajtis - Zakręcona na punkcie zwierząt, dlatego też prowadzi bloga o swoim psie i jego przygodach. Ma wiele zainteresowań, do których ostatnio z uśmiechem dopisała bieganie.

Maja Sieńkowska: Najczęściej zadawane pytania

Jestem w programie „Biegaj na zdrowie” już od kwietnia, czyli 8 miesięcy (wow, kiedy to zleciało!) i przez ten czas już milion razy opowiedziałam rodzinie, starym i nowym znajomym, znajomym znajomych i całkiem obcym ludziom, o co chodzi z tą akcją i po co w ogóle biegam.



Na nieszczęście dla rozmówców mam tendencję do snucia dokładnych i wyczerpujących opowieści, więc często pewnie żałują, że zadali mi jakiekolwiek pytanie. Jednak jeśli już to zrobili, to opowiadam, bo sprawia mi przyjemność, że ktoś sam z siebie zainteresował się moją aktywnością i zdrowym trybem życia. Wiem, że kilka osób też spróbowało, jak to jest, i zaczęło biegać oraz zwracać większą uwagę na to, co jedzą. Wracając jednak do tematu, jeśli trafi mi się rozmówca, który będzie posiadał cenną zdolność przerwania mojego monologu o przygotowaniach do maratonu, istnieje duża szansa, że zada jedno z poniższych pytań:


1. „A ile ma ten maraton?” – zazwyczaj odpowiadam żartobliwie, że: „Akurat ten ma 42 km 195 m”. Wtedy widzę zaskoczenie połączone z niedowierzaniem i słyszę, że: „Ooo, to dużo…”. Teraz już przyzwyczaiłam się do braku tej wiedzy, ale pierwsze kilka razy nie wiedziałam, czy ktoś żartuje, czy mówi poważnie, bo wydawało się, że skoro ja pamiętam historię posłańca, który przebiegł ponad 42 km i padł trupem, to pewnie każdy ją pamięta.


2. „To ile już biegasz?” – po tym pytaniu następuje uściślenie, czy chodzi o to, od kiedy, czy jaki czas, czy może ile kilometrów. Potem tłumaczę, że moje treningi nie polegają na tym, by na każdym kolejnym po prostu przebiec jak najwięcej i najszybciej. Opowiadam, że są różne rodzaje treningów i różne tempa biegu. Tłumaczę, że mam indywidualnie dostosowany program przez trenera, który ustala, co i jak mam robić, żeby dotrzeć do celu. Liczy się jakość, nie ilość.


3. „To do kiedy będziesz na tej diecie?” – niestety w świadomości wielu z nas istnieje przekonanie, że dieta to katorga i stan przejściowy, który sprawi, że schudniemy. W mojej świadomości to sposób odżywiania. Każdy jakiś ma, ja stawiam na ten, który poprawia moją kondycję i samopoczucie. Jem zdrowo, bo chcę. To nie oznacza też, że od czasu do czasu nie skuszę się na coś mniej zdrowego czy bardziej kalorycznego.

4. „Chce ci się tak biegać?” – „Nie, nie chce mi się, biegam, bo nie mam co robić” – za każdym razem mam ochotę tak odpowiedzieć i czasem to robię, a czasem tylko patrzę i mój rozmówca już wie, że czas na inne pytanie.

5. „Po co się tak męczyć?” – „Żeby nie skończyć jak ty.” – tak nigdy nie odpowiedziałam. Przyznam, że czasem sama się zastanawiam, po co się męczę. Wtedy przypominam sobie, że wtedy, kiedy się nie męczyłam bieganiem, paradoksalnie byłam bardziej zmęczona psychicznie i fizycznie, miałam mniej energii, dobiegnięcie do autobusu było tak wyczerpujące, jak wejście na Śnieżkę, no i, bo przecież jestem kobietą, waga nie byłam moją przyjaciółką.

To takie sztandarowe pytania. Chociaż jedno z nich pada zawsze podczas rozmowy o mojej przygodzie z bieganiem. Dzięki nim ćwiczę cierpliwość i uczę się wyrozumiałości. No i staram się nie zadawać podobnych pytań osobom, które pasjonują się czymś, o czym ja nie mam pojęcia. Chociaż pewnie tylko mi się wydaje, że one są takie oryginalne i nikt na nie wcześniej nie wpadł, a w gruncie rzeczy, jestem 546 osobą, która zapytała o to samo.