Brzuch coraz większy, w treningach przeważają marsze, bieganie jakoś bardziej męczy, ale nadal sprawia ogromną radość. Powoli odstawiam sport na boczny tor. Nie oznacza to jednak, że przestaję się ruszać. Długie spacery i marsze na pewno będą w moim planie dnia chociażby ze względu na psiaka, który nie rozumie całego zamieszania związanego z ciążą i tym, że już nie może biegać przypięty do mnie pasem biodrowym.

REKLAMA
logo

Dla mnie nadchodzący nowy rok przyniesie ogromne zmiany w życiu. Nie zmienia to moich planów i celów, które sobie postawiłam, ale odsuną się one trochę w czasie. W przyszłym roku będę biegać, to jest pewne. W planach mam półmaraton. Niestety nie ten, który będzie biegł mój team. Na szczęście w naszym kraju jest bardzo dużo imprez biegowych, więc będę miała okazję się sprawdzić.
Za rok o tej porze chciałabym mieć na swoim koncie nie tylko medal za ukończenie półmaratonu, ale także marzy mi się, żeby zdobyć licencję zawodnika Polskiego Związku Sportu Psich Zaprzęgów i „zaliczyć” serię zawodów dogtrekkingowych Pucharu Polski. Tak, bieganie zdecydowanie mnie zafascynowało, a bieganie z moim Fado to najgenialniejszy pomysł na jaki mogłam wpaść, o czym już pisałam :)
logo

Długa droga przede mną i ogrom pracy zarówno nad samą sobą, jak i nad moim psiakiem, ale wiem, że warto. Najfantastyczniejszą nagrodą jest radość po przekroczeniu mety – ta moja i ta psia.
Życzę Wam samych biegowych sukcesów i „życiówek” w 2015 roku :)