Krzysztof Majak: Muszę pobiegać jeszcze raz. Zapomniałem włączyć Endomondo
Krzysztof Majak: Muszę pobiegać jeszcze raz. Zapomniałem włączyć Endomondo Fot. Archiwum własne

Lans, aż oczy bolą. Nic, tylko ciągłe przechwałki ile to nie przebiegliśmy, jakie to cudowne i wyszukane trasy obraliśmy, aby tylko wbić szpilę niebiegającym. Zresztą pewnie wcale nie biegaliśmy, tylko przejechaliśmy trasę na rowerze. Tak aplikacje dla biegaczy postrzegają niektórzy internauci, którzy hejtują bardziej ruchliwych znajomych, publikujących na fejsie przebyte kilometry. Gdybym sam nie biegał, pewnie też nie rozumiałbym po co ktoś "zaśmieca" mój news feed.

REKLAMA
Ale biegam i rozumiem. Oczywiście, że nie biega się po to, aby kolekcjonować przebyte kilometry. Nie biega się też po to, aby pokazać całemu światu, że właśnie pobiliśmy kolejną życiówkę. Tak naprawdę każdy biega z trochę innego powodu, ale wszystkim korzystającym z aplikacji, pomagają one równie mocno. Dlaczego?
logo
Mem wyśmiewający biegaczy korzystających z Endomondo :)

Bo w bieganiu bardzo ważne są cele. Uprawianie sportu samo w sobie celem nie jest, bo nie mobilizuje nas do kolejnych treningów. Musimy wiedzieć, dlaczego biegamy i co chcemy w ten sposób osiągnąć. To tak jak w życiu zawodowym. Trudno trafić do celu i wspinać się na szczeble kariery, jeśli sam nie wiesz, gdzie je znaleźć. W przypadku biegania może to być chęć przebiegnięcia maratonu, utrata zbędnych kilogramów, czy udział w Biegu Powstania Warszawskiego. Jak znamy cel, to już jest nieźle.
Wtedy tylko musimy zadbać o to, aby sukcesywnie się do niego zbliżać i nie iść na skróty. A w tym bardzo pomocne jest nasze otoczenie, bliscy i znajomi, którzy też mają swoje cele treningowe i motywują nas do aktywności. Gdzie znaleźć wspólną platformę motywacyjną? Właśnie w takich aplikacjach jak Endomonodo, Nike+ Running, Jog Tracker, czy googlowskie Moje Trasy. Dzięki tym aplikacjom możemy podglądać postępy naszych przyjaciół, dawać im "lajki" i jednocześnie pomyśleć: "Kurczę, Zenek biega jak oszalały, a ja drugi dzień w domu. Muszę i ja ruszyć się z fotela". Tak to właśnie działa. Ale nie tylko. Bardzo ważne jest to, że dzięki wyśmiewanym przez wielu aplikacjom, możemy na bieżąco śledzić swoje postępy. Dzięki nim jak na dłoni widać, że treningi przynoszą wymierne skutki.
Widzimy, z jaką średnią prędkością biegaliśmy jeszcze w ubiegłym miesiącu, a z jaką w tym. Widzimy, że średnia długość trasy wynosiła 4 kilometry, a już teraz 8. Widzimy wreszcie, że w ciągu miesiąca pokonaliśmy 200 kilometrów, co jeszcze niedawno wydawało się być niewyobrażalne.
logo
A jeśli zapomnisz włączyć Endomondo, czy jakąkolwiek inną aplikację, no to sorry - lecisz jeszcze raz, a potem wrzuć grzecznie wszystko na fejsbuczka. Karm hejtera swego, możesz mieć gorszego ;)