Maciej Hassa
Maciej Hassa fot: Teodor Klepczyński

Wyobraź sobie: biegniesz, a dookoła Ciebie wszyscy są uśmiechnięci, niektórzy (Ci z którymi łączy Was wspólna pasja) machają ręką wysyłając pozdrowienie. Czasem przystajesz i ucinasz sobie niezobowiązującą rozmowę z nieznajomą lub nieznajomym. Utopia? Nie, to zwykła ludzka uprzejmość, o której na co dzień zapominamy

REKLAMA
Po dwóch tygodniach wakacji, na których postanowiłem codziennie biegać, i powrocie do rodzinnej Warszawy pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła, była ludzka nieuprzejmość i brak kultury.
Miejskie szczury
Wydaje mi się, że większość z nas, mieszkańców dużych polskich miast – tak, nie tylko Warszawy, na co dzień przyzwyczaja się do tego co nas otacza. Nie dziwi nas, że kiedy wsiadamy do windy wszyscy mają spuszczone głowy i nikt nie odpowiada „dzień dobry”. Nie zwracamy uwagi na to, że kiedy biegnąc próbujemy złapać kontakt wzrokowy i zwyczajnie, nawet skinieniem głowy pozdrowić osobę biegnącą z naprzeciwka, to ta odwraca specjalnie wzrok. W końcu nie zauważamy, że około trzydzieści procent naszych sąsiadów w bloku nie jest w stanie odpowiedzieć „dzień dobry”, o głębszej wymianie zdań nie wspominając. Na początku dla każdego takie odkrycie jest na pewno frustrujące, potem po prostu staje się nam to obojętne i sami zaczynamy zachowywać się podobnie i dostosowujemy się do warunków, jak szczury.
Wyjątek potwierdza regułę
Tak nie jest jednak ze wszystkimi. Mnie osobiście mierzi to niezmiernie. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można w bezczelny sposób udawać, że się kogoś nie widzi, odwracając specjalnie głowę. Lub wsiadając np. do windy czy wchodząc do sklepu nie powiedzieć zwyczajnie „dzień dobry”. Nie świadczy to, moim zdaniem, w większości przypadków o zamyśleniu czy też zabieganiu, ale o zwyczajnym braku kultury. Tak czy siak przebywając w tym piekiełku na co dzień z czasem też potrafię przestać na to zwracać uwagę.
Ten sam Polak, a jednak inny
I tutaj przychodzi wakacyjne, biegowe odkrycie. Okazuje się, że tej kultury potrafimy nauczyć się na wakacjach. Oczywiście nie myślę tutaj o plażach w największych polskich kurortach, na których ludzie w różnym wieku włażą sobie na głowę.
Myślę tutaj o mniejszych miejscowościach, w których życie płynie naprawdę wolniej, a ludzie są po prostu uprzejmi – może to od jodu? :) W zauważeniu tego faktu pomogło mi zestawienie biegania na urlopie i w domu.
logo
Maciej Hassa

Dobry czas
W Lubiatowie, gdzie spędzałem wakacje, codziennie biegałem. W trasie mijałem zarówno biegaczy, jak i spacerowiczów. Wszyscy zawsze przynajmniej uśmiechali się do mnie, a najczęściej mówili „dzień dobry” lub pozdrawiali gestem dłoni. Już pierwszego dnia do tego przywykłem, szczególnie, że dla mnie to dosyć naturalne. Było to więc bardzo miłe, ale nie zaprzątało zbytnio mojej głowy do momentu powrotu do Warszawy.
Bez kija nie podchodź
Dopiero tutaj zobaczyłem kontrast. Po jednodniowym odpoczynku, założyłem buty i poszedłem biegać. Przyzwyczajony do pozdrawiania się po dwóch tygodniach wakacji pomachałem pierwszemu napotkanemu biegaczowi, a ten udał z obrażoną miną, że nie widzi. To samo z kolejnym i następnym. Przeprowadziłem więc taki test na kolejnych dziesięciu. Odpowiedziało trzech. Siedemdziesiąt procent udawało, że mnie nie widzi, a ich spojrzenia nie wyrażały niczego dobrego.
Zapragnąłem więc wrócić na urlop, bo tam są inni ludzie. To oczywiście niemożliwe. Postanowiłem więc napisać ten krótki artykuł prosząc każdego, kto go przeczyta, o chwilę refleksji.
Biegowe odkrycie - #biegajnazdrowie również psychiczne
Odrobina uprzejmości w życiu nie zaszkodzi. Zwykły uśmiech na twarzy pomaga każdemu. Nie pozwólmy żeby „ciemna masa” wciągnęła nas do środka i pozbawiła zwykłych ludzkich odruchów.
Przy czym nie nawołuję tutaj, aby nagle mieszkańcy kilkumilionowych miast masowo zaczęli się ściskać, mówić „dzień dobry” itd., bo to oczywiście niemożliwe. Zachowajmy jednak podstawowe elementy kultury. Mówmy „dzień dobry” sąsiadom, biegacze, tak jak motocykliści, powinni się pozdrawiać i zauważać, mijając się w drzwiach dajmy pierwszeństwo wychodzącym, ustąpmy miejsca a autobusie osobie starszej lub kobiecie jeśli jesteśmy mężczyznami itd.
Nie zapominajmy o takich drobnych sprawach, bo jak pisał Edward Stachura: „Człowiek człowiekowi wilkiem! Lecz Ty nie daj się zwilczyć!”.
I aż dziw mnie znowu bierze, że to dzięki bieganiu na nowo odkryłem takie proste sprawy. :)