Maciej Hassa
Maciej Hassa fot: Teodor Klepczyński

Od dziecka moda zawsze kojarzyła mi się ze słomianym zapałem i czymś przejściowym, krótkotrwałym. Gdy słyszę więc, że w Polsce zapanowała moda na bieganie, to się denerwuję odrobinę. Według mnie to, że ludzie biegają, to nic nowego. Nowe są sposoby komunikacji, które powodują, że bieganie tak się rozprzestrzenia w opinii publicznej.

REKLAMA
Jak mówi jeden z internetowych słowników, moda to: krótkotrwała popularność czegoś nowego w jakiejś dziedzinie. Tak więc warto zadać sobie pytanie: czy bieganie to właśnie coś takiego?
Ani to krótkotrwałe, ani bardzo popularne – jak zapytam moich dziesięciu znajomych czy biegają, to usłyszę od 8, że nie, plus jeszcze, że zwariowałem, że sam to robię. Bieganie to poza tym jedna z najstarszych aktywności, jakie uprawiał człowiek. W końcu już tysiące lat temu musieliśmy zwiewać do jaskini przed dzikimi zwierzętami. Ten, kto wolno biegał, raczej nie miał szans na przeżycie. Oznacza to, że powinniśmy mieć tylko dobre geny pod tym kątem – w końcu wolno biegający nie przetrwali.
Jednak nic bardziej mylnego. Dziś w toku rozwoju cywilizacji ta umiejętność uległa znacznemu zatarciu. Młodzi, za sprawą ich rodziców, już od szkoły zaczynają proces unikania lekcji WF-u – pewnie boją się potu. W kolejnych latach syndrom ten ulega pogorszeniu i już nie tylko unikają, ale wręcz stają się przeciwnikami ruchu.
I tutaj dochodzimy do meritum. Zaczynają nazywać tych, co uprawiają sport – biegają –modnisiami, a cały ruch biegowy modą. Ot co, przecież to krótkotrwałe, pod publiczkę, a w dodatku ludzie giną na trasach, czyli że jeszcze niebezpieczne. To zbiorowe narzekanie jest dosyć frustrujące. Słyszymy nawet, że Ci biegacze, Ci od mody, atakują wszystkich swoją pasją, bo zmuszają do podziwiania swojego biegania. Masa uknuła więc, że szybko takim przejdzie, że jak nie zapał się skończy, to wysiądzie im zdrowie i moda minie.
To całe gadanie jest niczym innym, jak formą zazdrości i usprawiedliwiania się przed własnym nieróbstwem. Bo o ile jestem jeszcze w stanie wyobrazić sobie, że ktoś nie może biegać czy też szerzej uprawiać sportu, bo nie pozwala mu na to zdrowie, o tyle jestem pewien, że większość po prostu nie lubi ruchu, a brak ruchu z wyboru to już głupota.
Ale żeby było jasne: nie mam nic przeciwko temu dopóki na temat tych uprawiających sport (ruszających się) nie zaczyna być uprawiana nagonko-satyra na modę biegową. Zastanowić się jeszcze można czy Ci, którzy nie robią nic, nie czynią sobie przypadkiem krzywdy, bo brak ruchu jest niezdrowy, ale tolerancja to teraz hasło pojawiające się na sztandarach, więc nie narzekam i nie zagłębiam się w temat, bo się nie znam.
Podsumowując, mam więc jedną prośbę. Jeśli nie biegacie, nie uprawiacie w ogóle sportu, to odczepcie się od tych, którzy to robią. Bieganie to nie moda, bieganie to zdrowy styl życia, który zaprocentuje w przyszłości tym, którzy to robią. Pojawia się tylko pytanie: dlaczego musimy płacić taka samą składkę zdrowotną jak Ci nie biegający?, ale tutaj odpowiedź jest prosta – bo tak. :(