Ile czasu trwa przemiana z kanapowca w biegacza? Kiedy kończy się dieta a zaczyna zdrowe odżywanie? W końcu kiedy zmiana trybu życia na zdrowy staje się stylem życia a nie wyrzeczeniem? Odpowiedź jest prosta – wtedy, kiedy się zaangażujemy. Niestety, nie da się tego policzyć dniami.
REKLAMA
Do napisania tego tekstu zainspirował mnie wpis koleżanki na Facebooku. Ciotka Samanta, komentując w nim swoje doświadczenie z dietą, napisała w nim: „2 tygodnie wpi***u za mną – nie jest ani łatwo, ani fajnie, za to jest skutecznie: 4,5 kg mniej na wadze, 4 cm mniej w pasie, 3 cm mniej w biodrach, 2 cm mniej w obwodzie uda i »bica«, %fat minus 2,1. Zadowolona jestem z siebie i poproszę o brawa. Dziś startują kolejne 2 tygodnie piekła”. Wpis skłonił mnie do refleksji nad tym, jak wyglądają zmiany, jakie zachodzą w naszym życiu, i co zrobić, aby były one łatwiejsze, a przede wszystkim długotrwałe. Świetną receptą jest się zaangażować. Tylko jak to zrobić? Ja próbowałem wiele razy. Mam jednak nadzieję, że tym razem się udało. Kluczem mogą być cztery fazy procesu zmian.
Faza 1: Wyparcie
Mijają lata. Wraz z nimi zapuszczony, nie bójmy się tego słowa, człowiek orientuje się, że zaszedł za daleko. Trudno zawiązać sznurówki, krótki podbieg do autobusu prowadzi do zadyszki, siedząc pocimy się coraz bardziej, ubrania w szafie stają się za małe itd. Dochodzimy do wniosku, że czas zabrać się za siebie. Zaczynamy porównywać doświadczenia znajomych, szukamy najlepszej drogi, a jednak odkładamy decyzję na później. Może jeszcze nie jest tak źle? Jednak na końcu tego procesu okazuje się, że jednak nie jest najlepiej i czas wziąć się za siebie.
Faza 2: Opór
Bierzemy się więc za siebie. Dieta, trening, suplementy, rzucenie palenia, a może i picia, oraz inne środki mają doprowadzić nas do zmiany. Najlepiej szybkiej. Świetnie sprawdzają się popularne i skuteczne kuracje w stylu diety kopenhaskiej, diety dr. Dukana czy diety Kwaśniewskiego. Przez lata stosowałem je wszystkie. Na każdej potrafiłem przez trzy miesiące schudnąć nawet 25 kg. Wszystko jednak, co robimy w tej fazie, jest ciężkie. Jest trudne, tak jak we wpisie Ciotki Samanty. Robimy to trochę wbrew sobie, męczymy się, walczymy sami ze sobą. Przecież w sumie to działanie to nie nasz styl. To wszystko tylko na chwilę, do czasu, aż będzie lepiej. Do momentu, aż znowu łatwo będzie wiązać sznurówki, aż ponownie wejdziemy w stare ciuchy z górnej półki w szafie. W ciągu ostatnich 10 lat osiągnąłem ten moment pięć razy. Średnio co dwa lata chudłem o wspomniane kilogramy. Za każdym razem podchodziłem do tej zmiany właśnie w ten sposób – z oporem. Czekałem, aż osiągnę cel, skończę katorgę i znowu będę mógł wrócić do bycia starym Maćkiem.
Faza 3: Okrycie
Ta faza nie jest zarezerwowana dla każdego. Większość ginie w drugiej. Tak było też ze mną. Wiele razy nie potrafiłem sobie wytłumaczyć na dłuższą metę, że to, co osiągnąłem, te 20, 25 kg mniej, jest tylko środkiem do celu, a nie celem. Nie potrafiłem zrozumieć, że trening i zdrowe odżywianie są tylko elementem większej całości. 10 lat zajęło mi dojście do wniosku, że dopiero tutaj zaczyna się gra, zaczyna się realna zmiana. Jeśli więc dojdziecie do tego momentu, jesteście już wygrani.
Niestety to wymaga czasu, który ciężko określić, bo jest to kwestia bardzo indywidualna. Wymaga zmiany sposobu myślenia. Nie warto więc od początku, nawet w żartach, pisać o tym, co się robi, jak o tym „wpi***u”, który zainspirował mnie do tego artykułu. Takie myślenie powoduje niestety, że kiedy dochodzicie do tego, co wydaje się celem – np. 20 kg mniej, zaczynacie drogę z powrotem na „szczyt”. U jednych trwa to krócej, u drugich dłużej. U mnie standardowo powrót do wagi i stylu życia przed rozpoczęciem „kuracji” zajmował 2 lata.
Faza 4: Zaangażowanie
To jest klucz do całej przemiany. Wyświechtane zaangażowanie otwiera drzwi. W momencie, kiedy uwierzycie, a więc przekonacie sami siebie, że trening daje Wam energię a nie jest męczarnią, że zdrowe odżywianie to sposób na życie a nie sposób na mękę, że niepalenie jest przyjemniejsze od palenia, dopiero wtedy macie realną szansę na to, że polubicie zmianę, że stanie się ona trwała.
Przekrocz granicę i zostań po drugiej stronie
Wszystko, o czym tutaj piszę, dotyczy zaangażowania, które określić można jako długofalową konsekwencję. Długofalową czyli taką, która trwa dłużej niż trzy miesiące. Ile musi trwać? Odpowiedź jest jedna – do końca życia. To, co osiągnąłem w tej chwili, zajęło mi 15 miesięcy. Wiem jednak, że nie tęsknię do tłustego żarcia, nie brak mi wieczornych kanapek z serem, lubię moje poranne treningi, bo one dają mi siłę. Wiem, że przeszedłem pewną linię. Czy pozostanę za niądo późnej starości – mam nadzieję, że tak.
Ta linia to granica przekonania samego siebie, że to, co się robi, jest przyjemne, że nie jest wyrzeczeniem, nie jest katorgą, jest natomiast stylem życia. Takiej wiary życzę wszystkim, którzy przeczytają ten artykuł, bo wtedy tylko #biegajnazdrowie, #chudnijnazawsze, #rzućpalenierazadobrze ma szansę powodzenia. Warto więc spróbować przeskoczyć trzy fazy i spróbować zacząć od razu od czwartej. Przede wszystkim więc zaangażujmy się i dobrze przemyślmy cel.
Celem nie może być tylko 20 kg mniej, 10 km ciągłego biegu, tydzień bez papierosa, bo wszystkie te cele to nic więcej niż wyrzeczenie. Owszem, ich osiągniecie może nas cieszyć i motywować. Cel musi być jednak szerszy. Najlepszym jest zdrowe, lepsze życie dlatego #biegajnazdrowie.
