Józio studiował prawo, bo od dziecka wymarzył sobie, że będzie sędzią. W dzieciństwie obejrzał „Dwunastu gniewnych ludzi” i wystarczyło. Hani, ukradli króliki, które z dziadkiem hodowała na działce, więc postanowiła, że zostanie prokuratorem. Miecio, tak głęboko przeżył „Zabić drozda”, że nie wyobrażał sobie przyszłości w innym zawodzie, niż zawód adwokata. O jakim zawodzie, jako dziecko, myślał Andrzejek, który dzisiaj, jako Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda ma zdecydować o losach pisowski ustawy o Trybunale Konstytucyjnym?
REKLAMA
Nie wiemy i nigdy nie dowiemy się, bo – nawet, jak za kilka lat ukaże się bestseller, czyli wywiad rzeka z byłym już prezydentem - wątpliwości zostaną. Tworzy je na potęgę sam bohater tego felietonu, podkopując z dnia na dzień, także nocami, swoją wiarygodność. Wiemy, że po ukończeniu studiów prawniczych mgr Andrzej Duda podjął nieudaną próbę zostania adwokatem. Później poświęcił się pracy dydaktyczno-naukowej, zrobił doktorat, a - kiedy nadarzyła się okazja - ruszył do polityki. Pomysł zostania adwokatem porzucił, czym uwolnił nas od swojego towarzystwa.
Jako student prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczelni renomowanej, jak mało która, Andrzej Duda musiał opanować podstawowe wiadomości o zasadach tworzenia prawa, a w ramach wykładu z doktryn politycznoprawnych, zasady działania państwa totalitarnego i demokratycznego państwa prawa. Zatem powinien co nieco wiedzieć o dyktaturze proletariatu i o politykach, którzy skompromitowali się na całe życie, uczestnicząc w projektach politycznych, które nie powinny być realizowane. I co? Mamy swoje lata i wiemy, że nie powinniśmy posługiwać się językiem potocznym. Ale wiemy, że prawidłowa odpowiedź - udzielona w języku młodego pokolenia - brzmi: jajco!
W sprawie niekonstytucyjności ustawy o TK, wypowiedziały się wszystkie autorytety. Pomijając znakomitych prawników, np. profesorów Andrzeja Zolla i Marka Safiana, którzy mówili we własnym imieniu, projekt równo zjechali, traktując go jako bubel: Prokurator Generalny, Krajowa Rada Sądownictwa, Rzecznik Praw Obywatelskich, biura legislacyjne obu izb parlamentu, Naczelna Rada Adwokacka i Fundacja Helsińska. Wszystkie w/w instytucje wypowiedziały się na piśmie.
Świat patrzy na nas oniemiały (ONZ, Komisja Europejska, ministrowie zaprzyjaźnionych krajów), a poważne pisma - nawet te centrowe - piszą o zagrożeniu demokracji. Polska, niestety tym razem dzięki radosnej twórczości większości sejmowej, znowu trafiła na pierwsze strony poważnych gazet.
Kurs prawa obejmuje analizę aktów prawnych i opinii prawnych. Czy prezydent podoła wyzwaniu i zrozumie niespecjalnie skomplikowane wywody prawnicze, które zostały odrzucone przez jego zaplecze polityczne, a w konsekwencji zdobędzie się na odwagę, zachowa się jak wykształcony prawnik i odmówi podpisania niegodziwego bubla?
Widzimy światełko nadziei, bo rano, w dniu Wigilii Bożego Narodzenia pan Prezydent pojawił się w telewizorze towarzystwie małżonki i mówił o cudzie wigilijnym, zgodzie i narodzie. Może przypomni sobie co mówił Władysław Bartoszewski i wyśle ustawę do Trybunału Konstytucyjnego?
