REKLAMA
Prezydent Andrzej Duda, zaprosił do siebie przedstawicieli Naczelnej Rady Adwokackiej. Na spotkanie przybyli najważniejsi członkowie samorządu adwokackiego. Z komunikatu ogłoszonego przez NRA po spotkaniu wynika, że przebiegało w serdecznej atmosferze. Łza się w oku kręci, bo komunikat przypomina sprawozdanie prasowe z wizyty głowy zaprzyjaźnionego państwa u Edwarda Gierka. Ponieważ komunikat wisi na stronie NRA zakładamy, że mówiono o tym, co wynika z komunikatu.
Przedstawiciele adwokatury mówili o potrzebie budowania państwa obywatelskiego, poinformowali prezydenta o akcjach edukacji prawnej i ograniczonym dostępie obywateli do sądu. Opowiadali o bieżących potrzebach adwokatury. Było tak miło, że spytali się nawet o typowany przez prezydenta wynik meczu Polska – Ukraina. Można by powiedzieć, że było tak, jak być powinno, gdyby nie to, że przedstawiciele adwokatury zapomnieli o jednym: zgodnie z ustawą prawo o adwokaturze, adwokatura jest powołana, nie tylko do udzielania pomocy prawnej, ale również, współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz kształtowaniu prawa. Zatem tymi obszarami adwokatura nie tylko ma prawo, ale wręcz ustawowy obowiązek zajmować się. Czy można sobie wyobrazić lepsze audytorium do mówienia o realizacji tych celów, niż Prezydent Rzeczypospolitej i grono jego najbliższych współpracowników?
Obowiązkiem samorządu adwokackiego jest stałe analizowanie, czy prawo i wolności obywatelskie są w Polsce w należyty sposób realizowane. W przypadku stwierdzenia, że dochodzi w tym obszarze do naruszeń, samorządna i niezawisła adwokatura powinna zabrać głos i – elegancko rzecz ujmując – mówić o swoich wątpliwościach. Czyli zadawać niewygodne pytania. Prezydent Andrzej Duda, który robi to, co robi, byłby ich idealnym adresatem. Dlatego spotkanie było niepowtarzalną okazją by elita zawodu, który ma ustawowy obowiązek współdziałania w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz kształtowaniu prawa, poruszyła kilka ważnych problemów, których rozwiązanie leży także w gestii prezydenta. To on zaprzysięga sędziów i przesądza o losie ustaw uchwalanych przez Sejm. Może atmosfera rozmowy nie byłaby tak serdeczna, ale nam się wydaje, że adwokaci mieli do załatwienia podczas tej wizyty kilka spraw ważniejszych, niż wynik meczu.
Lista niewygodnych ale ważnych pytań jest całkiem długa, częściowo za sprawą prezydenta, który sam zdecydował, jak będzie sprawować władzę. Nam się wydaje, że należało np. zapytać, przy pomocy jakich narzędzie prawnych - nie naruszając zasady trójpodziału władzy - prezydent zamierza wpłynąć na zakończenie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego? Dlaczego nie korzysta z wiedzy prawniczej w sprawie publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego? Jakie zamierza podjąć działania w związku z ograniczeniami praw obywatelskich w ustawie inwigilacyjnej? W jaki sposób zamierza przeciwdziałać naruszaniu praw kobiet? Czy zamierza zapobiec majstrowaniu przy niezawisłości sądów?
Takie pytania można mnożyć, a my zastanawiamy się dlaczego żadne z nich nie padło? A powinno, bo szacunek dla etykiety i dobrej atmosfery, nie zwalnia adwokatury z obowiązku realizacji jej ustawowych celów. Na pewno prezydent nie był by zadowolony, gdyby któreś z nich zostało zadane, a atmosfera spotkania nie była by już taka sielankowa, jak wynika z komunikatu. Zachodzi wręcz obawa, że prezydent mógłby się nawet obrazić na adwokaturę.
Szanujemy prezydencką wrażliwość i rozumiemy, że nasze władze samorządowe nie chciały przed meczem psuć nastroju zadowolonej z siebie głowie państwa. Ale dobre samopoczucie prezydenta to nie powód, by tracić z pola widzenia, że ustawową rolą adwokatury jest współdziałanie w ochronie praw i wolności obywatelskich oraz kształtowaniu prawa, a nie dbanie o dobre samopoczucie władzy. Tak jak rolą adwokata przed sądem, jest bezkompromisowa walka o interesy klienta, tak w sferze publicznej rola adwokatury polega na dostrzeganiu wszelkich naruszeń praworządności i podejmowaniu bezkompromisowej walki o jej przywrócenie.
Jednymi z głównych zarzutów, słusznie stawianych prezydentowi, są decyzje stricte prawne, które negatywnie oddziaływają na prawa obywatelskie. Wersal Wersalem, ale bardzo byśmy nie chcieli, by za jakiś czas adwokaturze nie zarzucono grzechu zaniechania.
Dubois & Stępiński