REKLAMA
Mężczyzna, niczym sputnik, krążył wokół biurka. Za żadne skarby nie chciał się do niego zbliżyć. Wiedział, że musi, ale nie chciał. Nie wiedział właściwie dlaczego musi, ale tak mu kazano, a on całe życie słuchał poleceń. Nawet jak nie chciał, też słuchał. Jednak mimo, że wiedział, że musi, nie chciał się zbliżyć do stołu, tylko krążył po najdalszej orbicie. Na kolejnym zakręcie wyhamował i nalał sobie szklaneczkę single malt. Wypił ją duszkiem i nadal nie chciał, choć pamiętał, że musi. Nalał sobie drugą szklaneczkę, potem trzecią. Po kolejnej nadal pamiętał, że musi, jednak wyparowało mu z głowy, że nie powinien. Na grzyba mi jakiś trybunał wykrzyknął zadziornie, po czym ruszył w stronę biurka i zamaszystym ruchem podpisał dokumenty leżące na stole.
A może było inaczej. Mężczyzna nie myślał o trybunale, bo z zasady o niczym nie myślał. Zadzwonili, że dokumenty przyniesiono i prezes kazał żeby podpisać. Poszedł i podpisał po czym bezzwłoczne zapomniał, że podpisał, bo to go nie interesowało i dlatego wcale o tym nie myślał.
A może było inaczej. Mężczyzna spojrzał namiętnie swojej ukochanej w oczy i powiedział, że za żadne skarby tego nie podpisze, bo jest twardszy od karton gipsu i odważniejszy niż chihuahua. Tak kochanie, właśnie taki jesteś - potwierdziła żona, która wprawdzie nie bardzo wierzyła w zapowiedź, ale jak to żona chciała dodać swojemu mężczyźnie otuchy. To jest ten czas kiedy powinienem się postawić i dalej już nie robić złych rzeczy - perorował mężczyzna. Jak się w końcu postawię, będę nie tylko najlepszym narciarzem, ale również cenionym politykiem. Obiecywałem chronić mój naród i tak będę postępował, bo przecież jestem dzielny i odważny. Poczuł w sobie taką moc, że – niczym Godzilla - dumnie zaczął bębnić pięściami w pierś. W tym momencie zadzwonił telefon. Mężczyzna podbiegł do niego pełen zapału, jak bojowy kogut gotujący się do walki. Czekam – usłyszał w słuchawce. Chciał wykrzyczeć, że on się już zmienił, że nie będzie niczego podpisywać, ale interlokutor odłożył już słuchawkę. Mężczyzna poczuł drżenie w kolanach, gdy zdał sobie sprawę jak będzie zły ten, co dzwonił, jeśli on nie podpisze tego, co miał podpisać. Robił się biały, coraz bielszy, aż stał się niedostrzegalny w na tle ściany. Kiedy już sam nie mógł dostrzec się w lustrze pomyślał, że będzie dzielny i odważny następnym razem i podbiegł do biurka i podpisał.
A może było inaczej. Mężczyzna nienawidzi prawa i prawników. Dawno temu profesorowie powiedzieli mu, że ma potencjał, żeby zostać wybitnym prawnikiem, ale tak się nie stało. Nic z tego co zaplanował nie udało się. Nie potrafiąc zrealizować tego co zamierzał, został kimś innym. Tym, kim kazano mu zostać. Ta nowa posada dawała mu szanse odegrać się za wszystkie dotychczasowe niepowodzenia. Jeżeli prawo nie chciało jego, to on nie chciał tolerować instytucji najważniejszej dla prawników. Dlatego postanowił zadać prawu cios w samo serce i podpisał.
A może było inaczej. Postanowił być dobrym żołnierzem dobrej zmiany i jako dobry żołnierz dobrze wiedział, że dobry żołnierz nie pyta czy coś jest dobre czy nie, tylko wykonuje rozkazy. Dlatego on nigdy nie pytał, co podpisuje tylko podpisywał. Pewnego razu postanowił nawet być lepszym żołnierzem niż mu kazano i podpisał wszystko in blanco zanim jeszcze zostało uchwalone, ale wtedy prezes zadzwonił i powiedział - tonem nie znoszącym sprzeciwu, żeby więcej nie wygłupiał się i nie wykazywał własnej inicjatywy, bo to bez sensu, tylko robił to co mu się każe i w tym momencie, w którym mu się każe.
A może było inaczej. Przynieśli mu papiery do kancelarii i położyli na stole, a on je podpisał nie patrząc na to co podpisuje, bo nie chciał wiedzieć co podpisuje, bo uważał, że wtedy nie będzie mu można przypisać odpowiedzialności za to co podpisał. Jego pech polegał na tym, że tym razem podłożyli mu tę ustawę. Zatem podpisał, bo nie wiedział co czyni.
A może było jeszcze inaczej. Był silny, zdecydowany i wiedział czego chce. Za młodu czytał Machiavellego i wiedział, że w życiu najważniejsza jest władza, nieważne jak zdobyta. A w walce o władze, cel uświęca środki. Zatem szedł po nią świadomie pomiatając wszystko, czego go nauczono.
Jesteśmy strasznie ciekawi, czy sam zainteresowany albo najważniejsza z dam, dotychczas małomówna albo ktoś z kapciowych dworu, ujawni kiedyś w swoich pamiętnikach w jakich okolicznościach prawnik przehandlował mekkę prawa.
Dubois & Stępiński