Przykład premiera Mateusza Morawickiego dobitnie potwierdza prawdę tkwiącą w słowach, że człowiek to istota grzeszna i omylna. Od pewnego czasu pan premier Morawiecki, praktykujący katolik, który nie tak dawno zapowiedział, że marzy mu się rechrystianizacja Europy, łże jak najęty. Odnieść wręcz można wrażenie, że słowa „Nie będziesz świadkiem fałszywym bliźniemu swemu” są mu obce albo nie dotyczą go, przynajmniej podczas kampanii poprzedzającej wybory samorządowe.

REKLAMA
Kilka miesięcy temu premier Morawiecki bredził o żydowskich sprawcach Holocaustu, czym wprawił w zdumienie cały cywilizowany świat. Ostatnio w wyborczym zapale oświadczył, że za rządów PO i PSL nie budowano dróg i mostów. Skłamał, o czym najlepiej świadczą dane wiszące (jeszcze!) na stronie internetowej Agencji Dróg Krajowych i Autostrad.
Przemówienie premiera świetnie pasuje do hasła wyborczego PiS z ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, a mianowicie „Polska w ruinie”. Tyle, że w rzeczywistości ruiny widzieli tylko propagandziści i programowi przeciwnicy neoliberalizmu, bo wystarczyło ruszyć w Polskę, by zobaczyć jak bardzo zmieniła się w latach 2007 – 2015.
A prawda jest taka, że hasło „Polska w ruinie” stało się aktualne, ponieważ w ruinie jest nasze państwo, czego niestety niektórzy z Państwa nie chcą dostrzec. Zabrano nam służbę cywilną i Trybunał Konstytucyjny, upolityczniono prokuraturę, ograniczono wolność zgromadzeń, z Krajowej Rady Sądownictwa uczyniono instytucję kompletnie niereprezentatywną dla środowiska sędziowskiego, a Sąd Najwyższy odbiorą nam lada dzień. Drogę, a nawet autostradę można zbudować szybko, niekiedy bardzo szybko. Naprawianie ustroju państwa, czego niektórzy z Państwa nie chcą dostrzec, potrwa latami.
Dubois & Stępiński