
Co to jest „kamudelate”, jak się przyrządzało placki nawarskie, dlaczego dziś już nie tylko nie „omaślniamy” i nie „osmalczamy” naszych potraw, ale nawet ich nie „omaszczamy”? Dlaczego „karmia” sobotnia była inna niż piątkowa, jak się przyrządzało kisielicę na Wielki Czwartek i jak smakowały grzyby z powidłami albo cebularz z drożdżowego ciasta grochowego? Jak można było zjeść „moździerz”? Dziwaczne? Chyba nie tak bardzo jak sos wiewiórkowy, kwadratowy kołacz albo „lampredowana jucha”. Odpowiedzi na te ważne pytania możemy znaleźć w niezwykłej książce kucharskiej, zawierającej najstarsze polskie receptury kulinarne.
„Zbiór dla kuchmistrza tak potraw jako ciast robienia wypisany roku 1757 dnia 24 lipca”, spisana w połowie XVIII w. rękopiśmienna książka kucharska, to w rzeczywistości cała kolekcja dawnych książek kucharskich, przepisów medycznych i porad gospodarskich. Rękopis „Zbioru dla kuchmistrza” znajduje się w Bibliotece Narodowej Ukrainy w Kijowie. Jego opracowanie i opublikowanie jest wspólnym przedsięwzięciem Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Biblioteki Narodowej Ukrainy oraz Centrum Dziedzictwa Kulinarnego UMK. Opracowania tekstu dokonaliśmy razem z dr Switłaną Bułatową z Biblioteki Narodowej w Kijowie.
Właścicielką „Zbioru dla kuchmistrza” była pochodząca z Wołynia strażnikowa litewska Rozalia z Zahorowskich Pociejowa, a po niej odziedziczyła rękopis jej jedyna córka, wojewodzina kijowska Ludwika Honorata Lubomirska. Historia tej książki kucharskiej to historia kobiet, dla których ją spisano. Rozalia Pociejowa a potem Ludwika Honorata Lubomirska były dziedziczkami starego ruskiego rodu Zahorowskich, w XVII w. długo jeszcze prawosławnego. Choć w kolejnych pokoleniach ich rodziny były już spolonizowane i katolickie, to tak Pociejowie, jak i Lubomirscy opiekowali się nie tylko cerkwiami greko-katolickimi, ale i prawosławnymi. W zamieszczonych w zbiorze recepturach pojawiają się nawiązania do tradycji polsko-ukraińskiego pogranicza oraz wprost do Ukrainy. Zahorowscy byli rodziną wywodzącą się z Wołynia, Sama Rozalia rezydowała głównie w Uściugu (dzisiaj przejście graniczne Zosin- Usciług) i w pobliskim strzyżowie (dziś po polskiej stronie). Rodzina miała rozległe dobra na Wołyniu i Kijowszczyźnie, a głównymi siedzibami Pociejów były Włodawa i Różanka. Cała historia dotyczy wielu różnych miast i regionów w Polsce, na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Córka Rozalii, Ludwika Hnorata Lubomirska była żoną wojewody kijowskiego Staisława Lubomirskiego, najbogatszego magnata dawnej Rzeczpospolitej, który posiadał ogromne latyfundia w różnych regionach kraju.
Przebierz go czyście, aby w nim żadnych robaków nie było, a daj do dojnice, trzy dobrze jako ciasto, a weźmi czystej śmietany do ciasta garca abo do kociełka. Przystaw do ognia, aby wrzało, a rozmocz żemłę abo dwie, daj k temu bzu do dojnice, aby się społem tarło i weźmi jajec dziesięć abo więcej co chcesz, rozbij czyście, a wlej do panwi i mieszaj dobrą chwilę, a gdy chce śmietana wzwierać, wlej tam do dojnice, a mieszaj, przydawszy masła czystego.
Cukru kanaru funt 1, mąki pszennej funt 1, cynamonu na pół tłuczonego funtów 3, imbieru tłuczonego funtów 3, muszkatowego kwiatu, skórek pomarańczowych abo cytrynowych w paski pokrajawszy , na pierniczki przekładać, w cukier wlać kieliszek małmazyej, rozpuścić na wolnym ogniu, wsypać korzenia, [w] mąkę wlać i tak zagnieść pospołu z ciastem i robić pierniczki. Kopertę posmarować, na opłatki kłaść i sadzać na patelli w piec wolny po chlebie.
