Dzisiaj myślimy raczej o diecie niż o poście, tym bardziej, że ciągle w najlepsze trwa karnawał, a w tym roku Wielki Post zaczyna się szczególnie późno. Ale gdy Ojcowie Kościoła ustalali zasady chrześcijańskiego postu, to opierali się przede wszystkim na obowiązujących w starożytności zasadach zdrowego żywienia: dietetyce humoralnej. Problem polegał jednak na tym, że z dietetycznych dyskusji święci mężowie zrobili obowiązujące prawo, a z diety śródziemnomorskiej uniwersalny wzorzec. Na dobre rozpowszechnił się on dopiero w naszych czasach - gdy nikt już o poście nie pamięta. Ale historyczna pamięć to coś więcej, niż to co wiemy, czy wydaje nam się w, że wiemy...

REKLAMA
Chrześcijański post powstał w świecie śródziemnomorskim. Wyżywienie starożytnych Greków i Rzymian Żydów było oparte przede wszystkim na produktach roślinnych, rybach i owocach morza. Podstawą wyżywienia był chleb, ważnym jego składnikiem było wino, a głównym źródłem tłuszczu oliwa. Produkty te były symbolem cywilizacji, a w chrześcijaństwie zyskały znaczenie sakralne.
Ze względu na obfitość ryb morskich, dostępność oliwy oraz tłustych „orzechów” (migdałów, orzechów „włoskich”, piniowych i kasztanów) mniejszą rolę w starożytnej diecie odgrywało mięso. Wielu ludzi mięso jadło głównie podczas świąt przy okazji składania bogom ofiar ze zwierząt. Pierwszym chrześcijanom kojarzyło się więc ono z pogaństwem. Charakterystyczny jest tu wywód św. Pawła z pierwszego listu do Koryntian: skoro pogańscy bogowie nie istnieją, to spożywanie mięsa ze składanych im ofiar nie jest niczym złym. Takie postępowanie może być jednak źródłem zgorszenia i zachętą do oddawania czci „bałwanom”.
Post wynikał ze starożytnej dietetyki, tzw. teorii humoralnej. Ponieważ cały świat jest zbudowany z czterech żywiołów (ogień, woda, powietrze i ziemia) to i ludzkie ciała wypełnione są odpowiadającym tym żywiołom humorami (płynami). Powinny one być utrzymywane w równowadze, a służy temu przede wszystkim dieta. Ktoś, kto zjada zbyt dużo uznawanego za „gorące” mięsa, ma w efekcie zbyt dużo gorącej żółci (gr. chole) i staje się gwałtownym, skorym do rozpusty „cholerykiem”. Chronią nas przed tym pokarmy „zimne” i „wilgotne”, tzn. głównie ryby i warzywa.
O ile jednak dietetyka z czasów Galena (II w. n.e.) była podlegającą dyskusji teorią, to oparty na niej chrześcijański post aspirował do miana wiedzy uniwersalnej i niezmiennej. Dietetyczna porada zamieniona w religijne prawo nabierała zupełnie nowego znaczenia w świecie, w którym nie znano oliwy, wina czy kasztanów. To co w Palestynie i Grecji było tylko powstrzymaniem się od świętowania, w Polsce, na Rusi czy w Skandynawii wymagało całkowitej zmiany zwyczajów żywieniowych.
Oprócz piątków i Wielkiego Postu poszczono także w środy (zdrada Judasza) i soboty (wigilia niedzieli) oraz wigilie ważniejszych świąt. Znano posty kwartalne (tzw. suche dni) i prywatne (indywidualne). W średniowieczu poszczono nawet przez pół roku, w XVII wieku było to około 1/3 roku. Doktryna zakazywała spożywania produktów pochodzących od zwierząt „gorącokrwistych” (także jaj i nabiału). Uznawano, iż postu nie łamie spożywanie „zimnokrwistych” bobrów czy żółwi, a nawet niektórych ptaków wodnych. W oparciu o taką klasyfikację w 2010 roku arcybiskup Nowego Orleanu orzekł, że aligator należy do „rodziny ryb” i jako taki może być spożywany w piątek.
Zasady te były podważane w miarę pojawiania się w Europie nowych pokarmów (cukru, kawy, i czekolady). W wyniku dyskusji o nowych produktach rozwijała się świadomość, że poszczenie jest efektem lokalnych warunków, a jego kurczowe trzymanie się oznacza spożywanie podczas postu produktów o wiele droższych i bardziej wyrafinowanych niż np. zakazana wtedy słonina. Jak zresztą przyznać, iż mylił się sam św. Tomasz, który w XIII wieku orzekł, że cukier jako lekarstwo nie podlega regułom postu?
Tradycyjny post został podważony przez Reformację. Znamy opowieść o przybiciu przez Lutra tez przeciw odpustom do drzwi kościoła w Wittenberdze. A ta historia zaczęła się przecież także w 1522 roku w Zurichu, gdy podczas Wielkiego Postu drukarz Christoph Froschauer razem ze swoimi czeladnikami zaczął się objadać kiełbasami. „Postołomcę” natychmiast uwięziono, a w jego obronie wystąpił Ulrich Zwingli…
W wyniku sukcesów reformacji reguły postne zostały złagodzone przez wielu biskupów katolickich, w Polsce jednak bardzo długo trzymano się surowych zwyczajów zakazujących spożywania m. in. masła, jaj czy sera. W XVII wieku odwiedzający nasz kraj podróżnicy byli zaszokowani tak surowością postu, jak i wspaniałością niekończących się „postnych” uczt, na których podawano niezliczone dania z ryb i słodyczy.
„Compendium ferculorum albo zebranie potraw”, najstarsza polska książka kucharska z 1682 roku, opracowana przez nas i wydana przez Muzeum Pałacu Króla Jana III jako pierwszy tom naszej serii „Monumenta Poloniae Culinaria” jest w dużej mierze traktatem o kuchni postnej – specjalności staropolskich kucharzy, znanych w całej Europie już od średniowiecza z popisowego „Szczupaka po polsku”. Polski post (Ieiunium Polonicum) wychwalali kaznodzieje, ale lektura spisu produktów podawanych w Wilanowie na stół Jana Sobieskiego pokazuje, że w praktyce przynajmniej na dworze zasady te coraz bardziej się liberalizowały.
Przez setki lat oparty na starożytnej dietetyce post był jednak surowo przestrzegany. Dzisiejsze zainteresowanie dietą i zdrowym odżywianiem nie jest wcale wynalazkiem współczesności. Nie udowodniono, że historia jest nauczycielką życia. W dziedzinie jedzenia i diety historia może nas jednak wiele nauczyć…