Dziś 57 milionów dzieci na świecie nie ma dostępu do szkół. Kolejne miliony są uczone przez niewykwalifikowanych nauczycieli lub rezygnują ze szkolnych ławek, by iść do pracy albo wyjść za mąż. Dziś jednak bardziej niż kiedykolwiek mamy na to wpływ i możemy tę sytuację zmienić. Ty, on, ona i ja oczywiście też.

REKLAMA
logo
Dziewczynka z książką
"Kiedy talibowie postanowili zaatakować Malalę Yousafzai we wrześniu ubiegłego roku, trochę nie zdawali sobie sprawy, że pomogą obudzić śpiącego olbrzyma i zmobilizują pokolenie młodych ludzi, by ci powiedzieli głośno "dość". Chodzenie do szkoły nie powinno brać nikogo na cel, a edukacja powinna być dostępna dla wszystkich. Zbieramy się w Nowym Jorku, aby ogłosić początek ruchu, który nie zawaha się nim fundamentalne prawo człowieka i największa inwestycja w bardziej pokojową, demokratyczną i dostatnią przyszłość - EDUKACJA - stanie się rzeczywistością wszystkich!" Pisze w Huffingtonpost Chernor Bah, adwokat młodzieży i uchodźca ze Sierra Leone.
W piątek 12 lipca, w "Dniu Malali" czyli w dniu 16 urodzin pakistańskiej aktywistki na forum ONZ odbędzie się zebranie około 600 młodych liderów z 75 krajów. Spotkają się, by omówić to, co według nich najważniejsze dla milionów najmłodszych - problem edukacji na świecie i brak dostępu do szkół. Chcą, by możliwość zdobycia wykształcenia, zawodu, samodzielności i lepszej przyszłości była dostępna dla każdego. Swoje przemówienie wygłosi też Malala Yousafzai, pierwsze od czasu nieudanego zamachu na jej życie.
Spotkanie na forum ONZ jest efektem wielu kampanii i mobilizacji ludzi wokół tematu edukacji. Dziś bardziej niż kiedykolwiek mamy możliwość komunikowania się ze sobą i jednoczenia wokół wspólnych celów, a siłę mas widzimy codziennie w mediach. Internet na zawsze zmienił nasze życie i stał się równoległym polem walki. Udaje się skrzykiwać ludzi na manifestacje, ale i udaje ocalić knajpę bez wychodzenia z domu. Jeśli więc można uratować bar mleczny, to dlaczego nie posłać dziecka do szkoły? Bo bar mleczny jest za rogiem, a dziecko kilka tysięcy kilometrów od nas? Świat się skurczył, to też już fakt. De facto wystarczy wykonać to samo, co przy obronie baru - kliknąć, zrobić zdjęcie, przyłączyć się, wesprzeć, powiedzieć "nie".
Z tego prostego (ale i przynoszącego efekty) pomysłu zrodziła się kampania GIRLWITHABOOK, a później jej edycja polska - Dziewczynka z książką. Żeby wesprzeć ruch należy jedynie zrobić sobie zdjęcie z książką i napisem "I stand with Malala" (Jestem z Malalą). Z zebranych zdjęć powstanie album, a dochód z jego sprzedaży zostanie przeznaczony na zakup książek do pakistańskich bibliotek szkolnych. Dlaczego Pakistan? Bo to kraj, który bardzo tego potrzebuje, a postać Malali słusznie zwróciła na to uwagę. Przeciwnicy zapewne powiedzą, że to wspieranie terrorystów, ale jest dokładnie odwrotnie - jeśli ci mali, pakistańscy chłopcy nie będą mieli alternatywy w postaci szkół świeckich, będą trafiać do szkół koranicznych. Edukacja tego regionu jest więc właściwie drogą do powstrzymania konserwatywnego wychowania i nauczania. Jeśli chodzi o sytuację dziewcząt, to ponad 3 miliony Pakistanek są pozbawione możliwości edukacji. To o ponad 3 miliony za dużo.
logo
Dziewczynka z książką
Musimy też zdać sobie sprawę, że edukacja to najsensowniejsza pomoc jaką możemy ofiarować krajom rozwijającym się. Bez zewnętrznej pomocy finansowej Pakistan nie dał by sobie rady a i z nią ok. 60 proc. mieszkańców żyje tam za 2 dolary dziennie. W naszym wspólnym interesie jest pomoc w jego usamodzielnianiu się (tak Pakistanowi jak i innym krajom rozwijającym się). Trzeba nauczyć ich liczyć, czytać, pisać, zakładać firmy, dać im fach w ręce czyli pomóc na tyle, by sami mogli dźwignąć swój kraj.
Mimo, iż proces edukacji regionów, w których szkolnictwo praktycznie nie istnieje będzie procesem długotrwałym i nie pozbawionym przeszkód, nie należy się poddawać. Malala, kilkunastoletnia dziewczynka, która za swoje poglądy otarła się o śmierć, jest przykładem niezwykłej determinacji i odwagi, a także dowodem słuszności jej przekonań. Dziś wspierają ją miliony ludzi na świecie. Nasza polska edycja, choć młoda, już zebrała prawie tysiąc zdjęć.
"Stoję tu dzisiaj, bo moja historia jest wyjątkowa. I to nie jest w porządku. Tysiące moich znajomych, młodsze rodzeństwo i inni na całym świecie, 61 milionów nie ma dostępu do szkół. To nie jest w porządku. Nie jest w porządku też to, że gdybym był dziewczyną, moje szanse na bycie tutaj byłyby jeszcze mniejsze. To jest złe, że nasze pokolenie jest pozbawiane niesamowitego potencjału dziewcząt i młodych kobiet by zwalczać ubóstwo, ponieważ tak wiele dziewcząt wychodzi za mąż i zaczynają rodzić dzieci, gdy same są jeszcze dziećmi, zamiast być w szkole. I to jest po prostu nie w porządku, że przychodzenie na świat w takim kraju jak mój, na obszarze wiejskim, niepełnosprawnym lub jako część pewnej klasy, kasty, grupy etnicznej czy nawet religii, może oznaczać, że edukacja będzie tylko snem, rzadko osiąganym." mówił rok temu Chernor Bah.
Dziś pozbawionych dostępu do szkół dzieci jest zaledwie o 4 miliony mniej niż rok temu, kiedy Chernor Bah wypowiadał swoje słowa. To też jest nie w porządku. Przyśpieszmy ten proces wspólnie.
tekst: Magdalena Chodownik