Dyskusja z fanatykami religijnymi, jak zresztą z wszelkimi fanatykami, jest bezcelowa. Można by ich, rzecz jasna, zapytać: skoro Bóg jest miłosierny, dlaczego dopuszcza do obrzezań małych dziewczynek, do gwałtów na 8-letnich "pannach młodych" w Jemenie, do wojen, tortur i zła. Odpowiedzieliby zapewne, że to nie Bóg do tego dopuszcza, tylko ludzie, którzy zostali przez niego obdarzeni wolną wolą - czyli olbrzymią mocą i odpowiedzialnością: podejmowania suwerennych, niezależnych decyzji i ponoszenia ich skutków, osobistych i społecznych. Pytanie tylko, dlaczego ta wolna wola w oczach katolickich fanatyków religijnych działa tak wybiórczo. Jest usprawiedliwieniem i wymówką dla lenistwa Boga i tego, że Bóg nie raczy kiwnąć palcem w przypadkach mężczyzn, którzy krzywdzą kobiety, dzieci i wojen, a nie może być usprawieliwieniem dla kobiety, decydującej się usunąć ciążę?

REKLAMA
Odpowiedź jest prosta - ponieważ wtedy kościół katolicki byłby niepotrzebny. W świecie wolnych, myślących ludzi, którzy nie boją się rozumować bez ograniczeń i widzieć rzeczy, takimi, jakimi są, przede wszystkim zaś w świecie ludzi ciekawych, nie bojących się zadawać pytań i sprawdzać prawd, uznawanych przez katolickich talibów za"niepodważalne", siepacze kościoła staliby się niepotrzebni. Ich poglądy byłyby ledwo jedną z dostępnych na rynku idei opcji, zaś ich religijne krucjaty pokazałyby szybko czym są naprawdę: żałosną próbę narzucenia innym siłą swojego jednowymiarowego sposobu patrzenia na świat (wobec niemożności przekonania ich po dobroci).
Jest dla mnie jasne, że ludzie, a do takich zaliczam od dziś polski episkopat, którzy chcą żeby prawo katolickie stało się prawem obowiązującym wszystkich obywateli, bez względu na ich światopogląd, czy wyznawaną religię, są fanatykami - groźnymi i niezrównoważonymi, których należy powstrzymać w imię dobra społeczeństwa. Jest dla mnie oczywiste, że jeśli pozwolimy im rzadzić zaczną się (oprócz afer finansowych, pedofilskich i znęcania się nad dziećmi w katolickich placówkach wychowawczych) pobicia i zabójstwa, straszliwa przemoc na tle religijnym. I jestem pewna, że oprócz przemocy fizycznej, zacznie się także niewolenie kobiet i wprowadzanie szeroko pojętej cenzury: mediów, obyczajowej, każdej.
Raz na zawsze: fanatycy religijni nie są religijni, nie są ludźmi zasad. Oni traktują katolicyzm przedmiotowo, jak środek do zdobycia władzy nad innymi ludźmi. Nieważne, co tacy ludzie niosą na sztandarach, bo w historii nosili już różne rzeczy (zazwyczaj tradycję, religię czy moralność) - zawsze chodzi im tylko o jedno - o władzę.
I uwierzcie mi, kiedy już ją zdobędą, nie będą podlegać prawom, które dla nas stworzą.