O autorze
Piszę, co myślę

Tusk, fajnie, ale dla Polski może być już za późno

Z wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej może być różnie. Może być tak, że w Europie Polskę docenili i chcieli dać temu wyraz. Może chodziło o prztyczek dla Putina, a może odwrotnie, o zachowanie pewnej równowagi, skoro szefową unijnej dyplomacji została włoska ministra spraw zagranicznych, przez prasę brytyjską eufemistycznie określana jako prokremlowska. Może również być tak, że Merkel chce rozegrać ewentualny konflikt z Rosją rękami Polski, tak, żeby w razie niepowodzenia, było na kogo zrzucić odpowiedzialność. W tej wersji Polska, reprezentowana przez Tuska, wystąpiłaby w roli klasycznego zderzaka. Może być też tak, że Tusk wykaże się wielkimi umiejętnościami dyplomatycznymi i znacznie przewyższy nasze oczekiwania, a mimo to dla Polski będzie już za późno.


Niezależnie od tego, jakie są zamiary najważniejszych europejskich polityków (gdybyśmy mieli działający wywiad wojskowy, powinny być starannie rozpracowane i od dawna znane naszemu rządowi - za brak tych informacji podziękujmy Antoniemu Macierewiczowi), stanowisko szefa Rady Europejskiej, zresztą - każde wysokie unijne stanowisko - jest zawsze szansą, do rozegrania spraw we własny sposób.


Charakter stanowisku nadaje przecież piastujący je człowiek.
Stąd, zamiast narzekać, radziłabym polskiej opozycji trzymać za Tuska kciuki – w naszym najlepiej pojętym polskim interesie.

Talleyrandem czy Metternichem polski premier raczej nie jest - choć mam skrytą nadzieję, że pod wpływem okoliczności geniusz tej miary jak najszybciej się w nim objawi – jednak bezspornie, niezależnie od politycznych umiejętności Tuska, obecna sytuacja w Europie jest dla polskiej klasy politycznej ostatnim dzwonkiem do autorefleksji i wprowadzenia ważnych zmian w polskiej polityce zagranicznej i w sposobie sprawowania władzy w ogóle.


Nie tylko rząd PO, ale każdy bez wyjątku rząd III RP prowadził politykę wobec USA na klęczkach. Dziś Biały Dom mówi, że stałych baz NATO w Polsce nie będzie i winę za to zrzuca się na Platformę – a gdzieście byli panowie politycy z innych partii, kiedy tworzył się i umacniał pogardliwy stosunek Amerykanów do Polski? Gdzie byłeś premierze Kaczyński? Premierze Miller? - gdy polscy żołnierze oddawali życie Iraku i Afganistanie w imię amerykańskich wojen o ropę? Czy to nie wy, bez mrugnięcia okiem sprzedawaliście realne przysługi za obietnice? Nie rozumiecie, że za dzisiejszym oświadczeniem Białego Domu w sprawie baz NATO w Polsce kryją się lata stosunków dyplomatycznych, lata polityki prowadzonej w określony, nieskuteczny i niedobry dla Polski sposób?


Dlaczego, szanowni politycy, nigdy nie zapewniliście Polsce solidnych, konretnych gwarancji pomocy wojskowej w razie wojny?
Po co machaliście szabelką w imieniu Ukrainy zamiast kalkulować na zimno, jaki jest w tej awanturze polski interes?
Czemu nie zadbaliście o silną pozycję Polski (stawiając na wzrost gospodarczy, redukcję długu publicznego, inwestowanie w edukację, służbę zdrowia i wreszcie armię - ale nie poprzez zwiększanie na nią wydatków, tylko reformując całe siły zbrojne), tak, by nasz kraj w razie dziejowej zawieruchy miał coś do powiedzenia nie tylko z łaski unijnych przywódców, ale z racji własnej doskonałej pozycji?

Znana w kręgach biznesowych prawda głosi, że kiedy chcesz skorzystać z możliwości, jest za późno, żeby je tworzyć. Musisz o to zadbać wcześniej. Mieliśmy ponad dwie dekady, żeby stworzyć dla Polski co najmniej kilka dróg wyjścia z sytuacji w której się właśnie znaleźliśmy z Rosją. Nie zrobiliśmy tego. I przyznam: moją największą obawą jest to, że na to wszystko jest już za późno.

Oto na naszych oczach nadszedł czas, kiedy potrzebujemy skorzystać z możliwości, jakie winni nam byli przez lata stworzyć nasi przywódcy: z sojuszu z USA (bazy NATO w Polsce i nowe technologie wojskowe). I okazuje się, że wszystkie rządy III RP ... zapomniały je stworzyć.

Teraz kiedy zagrożenie dla Polski staje się coraz bardziej ralne, wyszło na jaw, że król jest nagi: że przez ponad 20 lat nasza dyplomacja polegała na gadaniu, ustępstwach i sojuszach z których nic konkretnego dla nas w razie zagrożenia nie wynika.

Dlatego, drodzy polscy politycy, jeśli okaże się, że Donald Tusk jako szef Rady Europejskiej jest już dla Polski musztardą po obiedzie, nie wińcie Tuska, tylko siebie.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...