Zabronić kobietom krytykowania innych kobiet (kazus dr Magdaleny Ogórek) ze względu na ich płeć, to najbardziej seksistowski absurd o jakim w życiu słyszałam. A dodatkowe przypisywanie krytyczkom (komentatorkom, polityczkom) działania z wyjątkowo niskich pobudek (jak zazdrość) to szczyt hipokryzji. Zwracam uwagę, że mężczyźni ciągle krytykują innych mężczyzn i nikomu nie przyjdzie do głowy czepiać się tego, czy przypisywać im pobudki emocjonalne. A może właśnie one są kluczowe? A może Leszek Miller krytykuje Adama Hofmana z zazdrości o jego sprężyste uda, a Gowin dogryza Tuskowi z zazdrości o rozmiar penisa?

REKLAMA
Nie wiem jak Panie, ale ja nie dam sobą manipulować (pożal się Boże) specom od pijaru w rodzaju Krzysztofa Gawkowskiego, czy Leszka Millera (ostatnio do tego grona dołączyli panowie z PiS wychwalający Ogórek w nadziei, że odbierze część wyborców Komorowskiemu).
Nie wiem jeszcze co sądzę o tej kandydatce, ponieważ niemal nie otworzyła ust, ale rezerwuję sobie prawo do krytykowania, sprawdzania i weryfikowania jej poglądów tak samo, jak robię to z każdym innym politykiem i polityczką.
Szanowny Panie przewodniczący Miller i inni miewający pijarowe pomysły na pozyskanie wyborców politycy:
przyjmijcie do wiadomości, że w polityce powinna liczyć się ciężka praca, poparta konkretnymi sukcesami w polepszaniu życia ludzi, wiarygodność - rozumiana jako konsekwentne działanie na rzecz różnych społeczności i ideowość (nie ideologia), czyli wiara określone wartości, poparta czynami.
Pozdrawiam i więcej rozumu życzę.
Ot co.