Paweł Kukiz nie jest żadnym kandydatem antysystemowym. Jest niedouczony, agresywny, pełen wyższości, przekonany, że pozjadał wszystkie rozumy i nikogo nie musi słuchać, ma zestaw gotowych, niezmiennych, bez względu na okoliczności recept na wszystko, pełen pogardy dla ludzi inaczej myślących - jednym słowem jest dokładnie taki sam, jak większość polityków, których krytykuje.

REKLAMA
Wysłuchałam Pawła Kukiza w Polsat News, długa rozmowa, na którą trafiłam przypadkiem, na tyle ciekawa, że odłożyłam wszystko co robiłam, usiadłam i zaczęłam słuchać. Mimo, że nie jest kandydatem z mojej bajki cenię go za konsekwencję w promowaniu idei okręgów jednomandatowych i pasję, z jaką to robi, podeszłam więc do tego co mówił z życzliwością i bez uprzedzeń.
Usłyszałam, że kampanię prowadzi głównie we wsiach i małych miasteczkach, w Polsce regionalnej, która niesłusznie nazywana jest "Polską B", bo jego zdaniem, to jest właśnie "Polska A" - taka w której nie zatraciło się poczucie polskości, tożsamości, wiary i honoru.
Mówił długo, a przekaz był jasny: tacy jak ja, z dużych miast, poza tym klasa średnia, inteligencja i wolne zawody, kosmopolicki, ateiści, buddyści, lesbijki, geje, tras i single - jesteście ludźmi gorszej kategorii. Nie jesteście prawdziwymi Polakami, ten kraj nie jest dla was, nikogo tu nie reprezentujecie.
Paweł Kukiz, to nie żaden odnowiciel. To kolejny polityk, jak szereg przed nim i zapewne wielu po nim, któremu się wydaje, że może żyć, decydować, oceniać i wybierać (także w kwestiach religijnych, moralnych, etycznych, sposobu życia) za nas. Bo wie lepiej. Bo posiadł przepis na polski patriotyzm, polską polskość i polską tożsamość. I polską rację. Nie tylko stanu.
Antysystemowości tu nie ma za grosz, nie ma też wiedzy i pokory. Jest za to kupa złego wychowania i dużego mniemania o sobie.