Tak – widzieliście dobrze. Tak – prezydent Barack Obama składając przysięgę trzymał rękę nie na jednej, ale na dwóch Bibliach – tej, która należała do Martina Luthera Kinga i tej, będącej niegdyś własnością Abrahama Lincolna.

REKLAMA
Tak – po zaprzysiężeniu on i dziesiątki tysięcy zgromadzonych wysłuchali błogosławieństwa. Tak – słowo Bóg padało wiele razy podczas tej ceremonii. Równocześnie jednak rozentuzjazmowanym tym faktem prawicowcom przypominam, że w konstytucji Stanów Zjednoczonych zapisano, że kongres nie może uchwalić ani przyjąć żadnej ustawy motywowanej religijnie, która zapisywałaby w formie prawa jakąkolwiek wiarę, która zamiast obywatelom służyłaby jakiemuś wyznaniu.
Tak, Ameryka to właśnie taki kraj, a jeśli chcecie wiedzieć dlaczego prawdziwa tolerancja i pokojowe współistnienie wielu wyznań z ateizmem w sferach tak publicznej, jak i prywatnej jest tam możliwe (w przeciwieństwie do Polski), obejrzyjcie film Lincoln lub/i poczytajcie o największym prezydencie USA - i przestańcie bezmyślnie wiwatować na cześć zdarzeń, których nie rozumiecie.