Kiedy czytam o imprezie urodzinowej prawicowego "niepokornego" Piotra Zaremby, współfinansowanej przez fundację Karnowskich, powołaną by walczyć o wolność słowa i związane z PiS SKOK-i Stefczyka, szczęka opada mi do podłogi. Jak to? To Kaczmarkowi nie wolno było spotykać się z Krauzem w hotelu Mariott, bo gdy to zrobił rzecz nagrało nagrało CBA, a Mariusz Kamiński obrabiał na konferencji prasowej? To telewizje, w tym Polsat i Superstacja ciągle zmagają się z miotanymi przez oszalałych prawicowców i "prawdziwych patriotów" oskarżeniami o współfinansowanie przez "Żydowski", a co najmniej "niepolski" kapitał? To Wandzie Nowickiej nie wolno było brać ani grosza od firmy produkującej sprzęt ginekologiczny dla Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny bo Joanna Najfeld szalała po telewizjach - a im, prawicowym dziennikarzom wolno brać kasę z instytucji związanych z politykami, którym powinni patrzeć na ręce? I co? I nic?
Prawica od polityków kasę bierze, owszem, ale przecież z godnością!
REKLAMA
I mamy uwierzyć, że Piotr Zaremba po swojej urodzinowej kosztownej fecie sponsorowanej przez instytucję związaną z PiS będzie oceniał PiS obiektywnie? I krytycznie? Niezależnie? Będzie patrzył na ręce politykom tej partii?
W Ameryce, na którą tak chętnie powołują się prawicowcy taką imprezę uznano by to za rodzaj korupcji, a dziennikarz łaszący się do parabanków i sprzyjających im polityków za kasę na imprezkę straciłby wiarygodność na zawsze. Na marginesie: żeby choć chodziło o coś większego, bardziej szlachetnego, jakiś cel szczytny - bo ja wiem, ofiary księży pedofilów czy pomoc biednym dzieciom. Ale brać kasę, uzależniać się od polityków za imprezę urodzinową?
I żeby chociaż Piotr Zaremba i jego koledzy swoją miarą oceniali wszystkich, żeby mówili - skoro nam wolno się sybarycić za pieniądze SKOK, to wolno i wam. Ale nie! Ileż było krzyku ze strony "niepokornych", że Wyborcza i inne gazety mają reklamy spółek skarbu państwa (choć to normalne i prawidłowe, bo spółki skarbu państwa zgodnie z prawem muszą ogłaszać się w największych wysokonakładowych gazetach)! Jakie oburzenie panów prawicowców, którzy zapomnieli już ile reklam spółek skarbu państwa miała Gazeta Polska i Nowe Państwo za rządów PiS, ile płatnych "wkładek edukacyjnych" od NBP, kiedy rządził nim Sławomir Skrzypek!
To już nawet nie są himalaje hipokryzji - to bezwzględna bolszewicka bezczelność ludzi, którzy wobec rosnących sondaży PiS nabierają wiatru w żagle i nie mówią, lecz krzyczą na całe gardło "Teraz k...a my!".
Cała filozofia funkcjonowania Piotra Zaremby i jego kolegów sprowadza się już otwarcie do powiedzenia wszystkim czytelnikom i wyborcom: skoro my mówimy, że jesteśmy moralnie nienaganni, a tamci tworzą przemysł pogardy to tak jest. A jeśli fakty mówią co innego - na przykład pokazują naszą pazerność na kasę i układy z politykami - to patrz punkt pierwszy: i tak jesteśmy nienaganni. Bo przecież prawica nie łasi się na kasę. Prawica od polityków kasę bierze, owszem, ale z godnością. Chciałoby się powiedzieć - osobistom.
