We wtorek Rosyjska Duma przyjęła zakaz propagowania "nietradycyjnych zachowań seksualnych", a chwilę później ustawę o odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych. Jacyś nieboracy geje i ateiści protestowali pod budynkiem parlamentu, jednak - podobnie jak często dzieje w Polsce - dziarscy działacze konserwatywnej prawicy i wierzący prawosławni dali sobie z nimi radę - obrzucając "pedałów" prezerwatywami wypełnionymi kałem i wrzeszcząc "Moskwa nie Sodoma"!. Co za wały - pomyślałam z dumą po przeczytaniu tego newsa - co za zapóźnione cywilizacyjnie osły! My te najnowsze zdobycze prawodawstwa mamy już od dawna. To znaczy, zreflektowałam się po chwili ze wstydem: mamy dopiero zakaz obrazy uczuć religijnych, prawo antygejowskie jeszcze nie. Na szczęście - przypomniałam sobie z ulgą - nad tym ostatnim kościół katolicki, przy wsparciu coraz popularniejszych polityków prawicy już pracuje w pocie czoła.
Wysokie kary finansowe dla wykolejeńców, którzy ośmielą się choćby wspomnieć o "nietradycyjnej orientacji seksualnej", a jeszcze wyższe - do 100 tysięcy rubli - gdy wykolejeńcy wspomną o tym w mediach! Zakaz mówienia, czy choćby sugerowania, że związki gejowskie pod względem socjalnym mogą być równe związkom hetero!
Nie wierzmy w te wszystkie "Putin to zdrajca" i "pachołki Moskwy", bo coś mi mówi, że to na pokaz, że to teatr. Kiedy prawica dojdzie do władzy spodziewam się raczej nagród im. Władimira Putina za szerzenie postawy godnej chrześcijanina, np. zatłuczenie kijem występnej lesbijki i finansowych gratyfikacji za donos, gdzie ukrywa się sąsiadka ateistka. O głupich pedałach nie wspominając.
