We wtorek Rosyjska Duma przyjęła zakaz propagowania "nietradycyjnych zachowań seksualnych", a chwilę później ustawę o odpowiedzialności karnej za obrazę uczuć religijnych. Jacyś nieboracy geje i ateiści protestowali pod budynkiem parlamentu, jednak - podobnie jak często dzieje w Polsce - dziarscy działacze konserwatywnej prawicy i wierzący prawosławni dali sobie z nimi radę - obrzucając "pedałów" prezerwatywami wypełnionymi kałem i wrzeszcząc "Moskwa nie Sodoma"!. Co za wały - pomyślałam z dumą po przeczytaniu tego newsa - co za zapóźnione cywilizacyjnie osły! My te najnowsze zdobycze prawodawstwa mamy już od dawna. To znaczy, zreflektowałam się po chwili ze wstydem: mamy dopiero zakaz obrazy uczuć religijnych, prawo antygejowskie jeszcze nie. Na szczęście - przypomniałam sobie z ulgą - nad tym ostatnim kościół katolicki, przy wsparciu coraz popularniejszych polityków prawicy już pracuje w pocie czoła.

REKLAMA
Uczuciami religijnymi Rosja nam nie zaimponuje, bo my tu, w Polsce od dawna dumni jesteśmy z artykułu 196 kodeksu karnego, który stanowi, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Dlatego ich odkrycie, że za podważanie dogmatu o dziewictwie matki boskiej trzeba na dwa lata pójść do paki, może dobrego Polaka nacjonalistę i Polaka - patriotę tylko śmieszyć.
Natomiast z rosyjskiej ustawy antygejowskiej, o! to zupełnie inna sprawa - zaprawdę, powiadam Wam, dumny byłby nawet arcybiskup Michalik. I kardynał Dziwisz - piewca wyższości prawa naturalnego nad stanowionym!
Wysokie kary finansowe dla wykolejeńców, którzy ośmielą się choćby wspomnieć o "nietradycyjnej orientacji seksualnej", a jeszcze wyższe - do 100 tysięcy rubli - gdy wykolejeńcy wspomną o tym w mediach! Zakaz mówienia, czy choćby sugerowania, że związki gejowskie pod względem socjalnym mogą być równe związkom hetero!
Przypominam sobie kazania katolickich hierarchów, ot, choćby w Boże Ciało, te wszystkie obelgi, wyzwiska i mowę nienawiści, przypominam sobie prezydenta odmawiającego patronatu nad paradą równości, posłankę Pawłowicz, krzyczącą o jałowych związkach, czytam ustawę przygotowaną przez liberalną rzekomo PO, w której wyrażenie "związek partnerski" zamienia się na "umowę", żeby nie drażnić ciasnych umysłowo chłopków roztropków i myślę, że nie ma większego przyjaciela prawicy niż Putin i nie ma większych nienawistników niż w kościele katolickim i na prawicy. Choć, z drugiej strony, 2,3 lata więzienia to niewiele, bo, jak wszyscy pamiętamy, mogliby przecież ukrzyżować.
Nie wierzmy w te wszystkie "Putin to zdrajca" i "pachołki Moskwy", bo coś mi mówi, że to na pokaz, że to teatr. Kiedy prawica dojdzie do władzy spodziewam się raczej nagród im. Władimira Putina za szerzenie postawy godnej chrześcijanina, np. zatłuczenie kijem występnej lesbijki i finansowych gratyfikacji za donos, gdzie ukrywa się sąsiadka ateistka. O głupich pedałach nie wspominając.