W poniedziałek oficjalne konto Burger Kinga (@burgerking) na twitter'ze zostało przejęte przez hakerów, którzy upodobnili jego wygląd do konta największej konkurencji sieci - restauracji McDonald's.

REKLAMA
Dodatkowo przez ponad godzinę publikowane były komunikaty, które miały na celu ośmieszyć lub zdyskredytować Burger Kinga, m.in.: "Sprzedaliśmy się McDonaldowi. Wypatrujcie McDonalda w okolicy."
W ciągu godziny, konto zostało zablokowane przez administrację twitter'a.
McDonald's na swoim profilu przekazał wyrazy współczucia i sympatii dla konkurencji oraz zapewnił, że nie miał nic wspólnego z atakiem.
Burger King wydał oświadczenie w tej sprawie: "Zaobserwowaliśmy, że oficjalne konto Burger King zostało zhakowane. Razem z administracją zawiesiliśmy je do czasu gdy będziemy w stanie przywrócić jego pierwotny wygląd oraz pisać prawdziwe posty. Przepraszamy naszych fanów oraz osoby śledzące profil, którzy otrzymywali fałszywe komunikaty o członkach naszej firmy oraz niewłaściwe tematy".
Sprawa ta jest pierwszą tak wielką bitwą w wojnie marek w sieci. Dotychczas dokonywano ataków na profile, tworzono obraźliwe memy czy materiały video. W poniedziałek pojedynek w sieci wkroczył w nową fazę - przejmowania kont w social media poprzez ataki hakerskie.
Atak na profil Burger Kinga wznowił debatę o poziomie zabezpieczeń na Twitterze, z którego w ostatnich miesiącach wyciekło ponad 250 tys. haseł. Sprawa ta zmusza również do refleksji nad granicami walki rynkowej oraz etyki biznesu e-czasów.