W czasach nawet tylko rzekomego zagrożenia przemocą w postaci ataków terrorystycznych jesteśmy gotowi zrezygnować z podstawowych praw obywatelskich w imię wyższego dobra - ochrony bezpieczeństwa.
REKLAMA
Może się mylę, ale często - bardzo często - widzę, jak nasz lęk przed wolnością staje się większy, niż lęk przed przemocą.
Słowa księdza profesora Tischnera z Nieszczęsnego daru wolności warto przytoczyć na okoliczność debaty nad ściganiem odpowiedzialnych za udostępnienie miejsca do przetrzymywania podejrzanych o terroryzm. Wedle księdza profesora, bardzo nie lubimy swojej wolności – obwiniając ją o wszelkie zło tego świata. Od konsumpcjonizmu poprzez głoszenie słów krytycznych pod adresem Wielkich Autorytetów, do aborcji. Dwadzieścia lat po publikacji Tischnera, nadal chcemy rezygnować z wolności w imię fałszywego poczucia bezpieczeństwa.
Oto pisze redaktor Lisicki w Uważam Rze:
To, co zmienia perspektywę i pozwala uzasadnić stosowane przez Amerykanów środki i zgodę na wydanie im bazy, to sposób prowadzenia walki przez islamistów. Terroryści nie mieli żadnych skrupułów. Chcieli mordować niewinnych i bezbronnych. Nie znali litości ani współczucia; jedyne, co ich interesowało, to zadanie możliwie największych strat znienawidzonym mieszkańcom Zachodu. Dlatego nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że potencjalnym sprawcom zbrodni odmówiono praw przysługujących z zasady człowiekowi.
To, co zmienia perspektywę i pozwala uzasadnić stosowane przez Amerykanów środki i zgodę na wydanie im bazy, to sposób prowadzenia walki przez islamistów. Terroryści nie mieli żadnych skrupułów. Chcieli mordować niewinnych i bezbronnych. Nie znali litości ani współczucia; jedyne, co ich interesowało, to zadanie możliwie największych strat znienawidzonym mieszkańcom Zachodu. Dlatego nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że potencjalnym sprawcom zbrodni odmówiono praw przysługujących z zasady człowiekowi.
„Potencjali sprawcy zbrodni” to zbyt oczywisty cel, polemiki podjął się już zresztą Wojciech Sadurski. Łatwo także obalić przytaczane argumenty o stanie wojny i islamskim wrogu bez prawa do humanitarnego traktowania. Czytając na forach internetowych sugestie, jakoby sama obecność potencjalnych sprawców w Kiejkutach miała o czymś świadczyć (przecież nie zatrzymano przypadkowych osób!), mam wprawdzie ochotę dołączyć do głodujących w obronie lekcji historii, ale wciąż – nie widzę sensu w pastwieniu się nad mizerią argumentu.
Moje obawy budzi dopiero łatwość, z jaką redaktor Lisicki zrezygnować chce z naszej wspólnej - jego i mojej - podmiotowości. Przerażony perspektywą przemocy terrorystycznej, godzi się zaakceptować przemoc państwową. Łamanie także swoich praw jako potencjalnego przedmiotu tortur, jest gotów usprawiedliwić stanem wyższej konieczności i ochroną bezpieczeństwa obywateli. Lisickiemu nie przeszkadzają zapewne istniejące w Polsce na podstawie konwencji międzynarodowych normatywne ograniczenia władzy państwowej, bezwzględnie zakazujące tortur, okrutnego albo poniżającego traktowania. Nie widzi problemu w poszerzaniu uprawnień państwa w stosunku do obywateli, jest to bowiem cena, jaką gotów jest zapłacić za poczucie własnego bezpieczeństwa.
Osobiście niestety nie podzielam entuzjazmu Pana Redaktora. To co Igor Janke nazywa pięknoduchostwem Europy (zobacz: Lisicki, Sadurski, więzienia CIA i pięknoduchostwo Europy), należy do moich fundamentalnych praw, których nie życzę sobie oddawać.
Profesor Andrzej Zoll powiedział kilka lat temu:
Pozostawiona mi wolność musi być wystarczająca, abym w stosunkach pomiędzy mną i władzą oraz pomiędzy mną i innymi osobami fizycznymi lub prawnymi traktowany był podmiotowo. Przedmiotowe traktowanie sprzeciwiałoby się bowiem mojej przyrodzonej i niezbywalnej godności. Z takiego koniecznego quantum wolności nie wolno mi zrezygnować.
Pozostawiona mi wolność musi być wystarczająca, abym w stosunkach pomiędzy mną i władzą oraz pomiędzy mną i innymi osobami fizycznymi lub prawnymi traktowany był podmiotowo. Przedmiotowe traktowanie sprzeciwiałoby się bowiem mojej przyrodzonej i niezbywalnej godności. Z takiego koniecznego quantum wolności nie wolno mi zrezygnować.
