Obserwując kolejne porażki promocyjne Płocka, przy okazji organizacji imprez masowych zastanawiam się nad ich przyczyną. Być może receptą na ich uniknięcie jest wprowadzenie do promocji miasta mechanizmów znanych z biznesu tj. outsourcingu. W największym skrócie jego sens oddają słowa H. Forda: „jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili i powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my.”
REKLAMA
Imprezy organizowane przez podmioty trzecie min. Juwenalia Płockie, Driftingowe Mistrzostwa Polski okazały się sukcesem frekwencyjnym, natomiast wydarzenia przygotowywane bezpośrednio przez Urząd Miasta Płocka, jak chociażby Dni Historii Płocka czy koncert Oddziału Zamkniętego kompletną klapą wizerunkową dla Naszego Miasta.
Zastanawiam się z czego może to wynikać. Myślę, że jest to efekt dwóch problemów tj. braku dobrej komunikacji oraz sensownego rozplanowania imprez.
Kwestie komunikacji najlepiej obrazuje przykład materiałów promocyjnych Dni Historii Płocka. Nie przekonuje mnie argument, że informacja o spotkaniu z prof. J. Bralczykiem pozostała na materiałach promocyjnych, mimo tego że Urząd Miasta wiedział od dwóch tygodni przed imprezą o braku tego spotkania.
Jest to niepoważne traktowanie Płocczan i przyjezdnych turystów, które zniechęca a nie zachęca do uczestnictwa na przyszłość w imprezach masowych organizowanych przez miasto. Jeżeli program nie był do końca znany, to można było wydrukować materiały bez niego odsyłające do strony internetowej z informacją, że jest on na bieżąco aktualizowany online. Mamy XXI wiek, naprawdę nie wszystko musi się pojawiać w wersji drukowanej. Trzeba to zrozumieć.
Drugą kwestią jest rozplanowanie czasowe imprez. Dotychczas zawsze imprezy miasta pokrywały się z bardziej atrakcyjnymi imprezami prywatnymi. Najlepszy przykład Dni Historii Płocka, gdy tego samego dnia odbywał się Drifting. Mało tego 1.06 miejska spółka czyli Rynex zorganizowała imprezę z okazji Dnia Dziecka. Idea słuszna, ale z perspektywy zarządzania bardzo nie trafiona. Ten sam de facto organizator nie powinien tworzyć konkurencyjnych wobec siebie wydarzeń w tym samym czasie.
Według mnie dobrze zarządzany Urząd powinien podlegać takim samym prawom organizacji jak duże przedsiębiorstwo. Najlepszy przykład, że jest to możliwe i daje pozytywne efekty dla mieszkańców jest zarządzanie „przedsiębiorstwem Warszawa” przez Hannę Gronkiewicz- Waltz. To powinien być wzór do naśladowania dla Płocka.
Reasumując warto rozważyć outsourcing imprez masowych w Płocku. Dotychczasowe przykłady pokazują, że przy mniejszych nakładach z budżetu miasta organizator zewnętrzny potrafi zrobić o wiele lepszą imprezę niż Urząd Miasta, co ważne z o wiele lepszą frekwencją.
