
Dziwnymi drogami lata obecna polityka. Pełnymi seksu, więc jakże mi bliskimi...
REKLAMA
Nasz Minister Spraw Zagranicznych, w rozmowie z Ministrem Finansów, przyznał, że Polska ciągnęła druta Ameryce. Dokładnie tak to ujął:
„Polsko-amerykański sojusz to jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Skonfliktujemy się z Niemcami i Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy…”
„Polsko-amerykański sojusz to jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Skonfliktujemy się z Niemcami i Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy…”
I to jest jeszcze dosyć śmieszne. Bo w ikonografii nasz myszołów Orzeł Biały, czyli Bielik Zwyczajny (Haliaeetus Albicilla) robi laskę jastrzębiowatemu Bielikowi Amerykańskiemu (Haliaeetus Leucocephalus). Jeszcze można do tego dołożyć przypowieść o Wandzie, co Niemca nie chciała i Radku, co Amerykanów nie chce, ale Anne z USA jednak chciał. Kto tam komu robi laskę?
Gorzej, że na czele obgadywanego przez ministra Sikorskiego mocarstwa stoi polityk czarnoskóry, a szef naszego MSZ uważa, że czarnoskórzy nie są pewni siebie i mają jakiś feler psychologiczny (self-concept). Dokładnie tak to ujął:
Sikorski: Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę.
Rostkowski: Taki sentymentalizm.
Sikorski: Taką murzyńskość.
Rostowski: Jak, jak?
Sikorski: Murzyńskość.
Sikorski: Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę.
Rostkowski: Taki sentymentalizm.
Sikorski: Taką murzyńskość.
Rostowski: Jak, jak?
Sikorski: Murzyńskość.
A najgorzej, że to nie jest pierwsza wpadka naszego dyplomaty w stosunku (!!!) do głowy pierwszego światowego mocarstwa. W 2008 roku Sikorski był uprzejmy opowiadać następujący dowcip: „wiecie państwo, że Barack Obama ma polskie korzenie? Tak, tak, jego dziadek zjadł polskiego misjonarza!"
Niech Premier jeszcze dłużej zastanawia się nad koniecznymi dymisjami :)
