
Wielka rozterka na polskich salonach i wątpliwości Pawła Huelle
REKLAMA
Ja rozumiem, że mainstreamowi publicyści wolą to przedstawiać tylko w barwach wpadki towarzyskiej, takiego puszczenia bąka na salonie, albo nawet przy stole. Ale ja, jako fachowiec od pewnych spraw, skupię się na seksualnym, wręcz namacalnym aspekcie wydarzenia. Do komentarza natchnęło mnie dopiero spontaniczne wyznanie kawalera Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, przyznanego mu osobiście przez Jego Ekscelencję Prezydenta Bronisława Komorowskiego – Pawła Huelle.
Przeczytałam otóż zdumiona w tygodniku NEWSWEEK (41 / 6-12.10.2014), że literatowi Huelle „ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której kobieta gwałci mężczyznę, w sensie fizjologiczno-technicznym”. Akurat się na tym znam, to może wyjaśnię… Oczywiście broń Boże bym sugerowała, że w związku dwojga literatów Kingi Dunin i Ignacego Karpowicza, opisywanym w wywiadzie red. Jacka Tomczuka z pisarzem Pawłem Huelle, taka sytuacja miała miejsce – nie! Opiszę tylko czystą i zupełnie fikcyjną teoryjkę, która może rozwieje wątpliwości jak to w ogóle możliwe.
Otóż jeśli mamy do czynienia z relacją sporo starszej, dominującej (feministka) kobiety (60 lat), z wrażliwym gejem (38 lat), musimy się zastanowić nad korzeniami tego związku. Może tu chodzić o przemieszanie seksu i zależności finansowej oraz recenzencko-protekcyjnej mistrza i ucznia. Czytam też w NEWSWEEKU, że gej sypia z pięknym przecież sekretarzem nagrody NIKE (35 lat). Z kolei Dunin chętnie wychwalała geja w swych recenzjach wręcz pod niebiosa, do tego zainwestowała w niego 13.400,- złotych, noclegi, częsty wikt oraz opierunek – minimum od premiery „ości”, czyli od czerwca 2013 (Jezu, kto w Polsce wydaje książkę tuż przed wakacjami?!). Więc może zwyczajnie uknuto towarzyski deal.
Ale najwidoczniej coś poszło nie tak: 5-go października, mimo że Dunin się starała i nawet była pierwowzorem Ninel w tej powieści „ości”, z kolei Karpowicza też popychał (oj, sorka za skojarzenie!) ów sekretarz NIKE – nagroda została przyznana Karolowi Modzelewskiemu, całkiem spoza tego towarzystwa, a niestety nie, będącemu już w finale konkursu, już witającemu się z gąską poprzez wskazanie go, jako najlepszego, przez czytelników, naszemu gejowi… I zakładam, że wysokość finansowej nagrody NIKE, wynoszącej 100.000,- złotych nie miało w tej awanturze w ogóle nic do rzeczy :)
Wiedząc o swojej porażce sporo wcześniej, Karpowicz miał żałośnie oświadczyć: „Zakochałem się w kimś i nie chciałem kontynuować relacji z Kingą Dunin na dotychczasowych zasadach. Były łzy, ale zdawało się, że nasza przyjaźń przetrwa. I tej ostatniej nocy, którą spędziliśmy wspólnie, najzwyczajniej mnie zgwałciła”. A wrażliwa Dunin z kolei na to: „No cóż – gówno wpadło do wentylatora i chlapie. Staram się trzymać od tego z daleka, nie czytam, nie komentuję. Często mam wyłączoną komórkę i nie odpowiadam na maile – przepraszam”.
No i po przedstawieniu tła tej jakże interesującej i barwnej historii, teraz przejdę do rzeczy niewyobrażalnej dla Pawła Huelle: zgwałcenia geja przez o pokolenie – wszak to jest 22 lata – starszą feministkę. Nawiasem: w najśmielszych moich marzeniach, nawet gdy już opublikowałam moje „czarodziejki.com” o prostytutkach i przetłumaczyłam bestseller „Full Service” o najsławniejszym amerykańskim geju, nie myślałam, że mainstream tak bardzo zbliży się do tej mojej ulubionej bajki…
Drogi Panie Pawle: sześćdziesięcioletnie kobiety, szczególnie feministki, bywają już mocno zdesperowane. Często byłam przez nie zapraszana do trójkątów z ich partnerami i wiem, że potrzebują naprawdę, uwierz, mocnych bodźców!
Sytuację imaginuję sobie następująco: państwo trochę popiło i rzeczywiście szczerze się popłakało wieczorem przy tym rozstawaniu. On biedak już upity poszedł wcześniej spać, ona piła dalej. Jak popiła, to zaczęła mieć ochotę. Wzięła więc z szuflady nocnej szafki swojego różowego, silikonowego przyjaciela i zaczęła się nim natarczywie, lecz mało skutecznie, bawić. Ale przecież obok leżał jednak facet, więc rozpaczliwie spróbowała go zainteresować swoimi wdziękami. Gdy się nie udało, gdy tylko burknął, ten wredny sprawca jej aktualnej depresji, że ona należy już tylko do jego przeszłości, to chciała się zemścić. Wzięła na palce jeszcze więcej lubrykantu i mocniej przytuliła się do ciepłego młodego obok. Nie do wiary! Wibrator wszedł w niego całkiem lekko, choć nie tak łatwo, jak zwykle w nią. Alkohol robił swoje, on nawet nie protestował i niebawem doszedł, przy okazji ona również. Przeurocze pożegnanie, prawda?
Myślę, że gorzej było rano. Wstała pierwsza i ratując kaca dokończyła porzuconą w nocy flaszkę wina, wymyła i zdezynfekowała śmierdzące dildo i jako flagę swojego nad młodym zwycięstwa powiesiła je na framudze drzwi sypialni. Gdy Ignaś się obudził, najpierw poczuł rozrywający, szczypiący ból, bo różowy to przecież niezły zawodnik. Potem poczuł zaschniętą ciemno-burą maź na satynowym prześcieradle i nawet jej wstrętny zapach. Gdy jeszcze zobaczył chorągiew wywieszoną pod drzwiami i sprawczynię swojego upokorzenia i bólu, szczerzącą zwycięsko zęby w cynicznym uśmieszku, zrozumiał co się stało. Nawet się nie podmył, po prostu obrażony i oburzony opuścił ten lokal z myślą przewodnią: nienawidzę już jej, ona mnie zgwałciła, Mamo!
I jak taka moja wersja podoba się literatowi Huelle? A ja przecież mogę więcej… Czy to jest wystarczający przykład, w jaki sposób nie tylko feministka może zgwałcić geja? A dokładnie: kiedy to gej będzie się czuł przez nią zgwałcony. Fajne? Nooo, mnie też się podoba. Znaczy… ta konfabulacja, a nie sam gwałt. Chociaż: mój kumpel, gej, spytał mnie po przeczytaniu tego tekstu „może mogłabyś mnie jej polecić?”
Gdyby Ci, Pawle, trzeba kiedyś było jeszcze coś barwnie i smakowicie potłumaczyć, to ja serdecznie zapraszam! W różnorakich bezpośrednich i też krzyżowych relacjach. No polecam się bardzo!
